Każdy, kto choć dłużej czyta mojego bloga, komentuje pisane przeze mnie posty wie, że jestem wielkim fanem twórczości J.R.R. Tolkiena. Jego światy, kunszt literacki, styl i język, niezmiennie, przez dobre dziesięć lat czarują w moim życiu w taki sposób, że raz na jakiś czas muszę przeczytać jedno z jego dzieł, uświadamiając sobie, że angielski pisarz był literackim geniuszem. Dla fanów książek, co jakiś czas, na rynek są wypuszczane przeróżne gadżety związane z ich ulubieńcami - gry, koszulki, kubki, nawet skarpetki. Wydawnictwo Egmont postanowiło wydać prościutką grę kościaną z elementami Śródziemia. Przedstawiam Wam Władca Pierścieni: Wyprawa do Mordoru - zapraszam na recenzję!


Przyznam się bez bicia - przeczytałem jeden komiks Henryka Chmielewskiego Tytus, Romek i A'Tomek. Powiem więcej, nadal mam problemy z rozróżnieniem poszczególnych postaci, nie wiem o co tam chodzi, na czym polega fenomen komiksu Papcia Chmiela. Co nie znaczy, że nie mam szacunku do sławnych postaci - to tak naprawdę klasyka wśród polskich komiksów, coś, co wielu lubi, a wręcz i kocha. Egmont postanowił wydać grę w tym temacie, a konkretniej, licytacyjną grę planszową, w którym naszym głównym zadaniem jest ułożenie jak najbardziej wartościowego komiksu. Zapraszam na recenzję!

W tym roku druga gra autorstwa Ignacego Trzewiczka zdobyła tytuł Zaawansowanej Gry Roku. Przypomnę, że odczas pierwszego konkursu w tej kategorii zwyciężyła gra tego samego autora, a mianowicie Robinson Crusoe. W tym roku Kapitułą Konkursu postanowiła nagrodzić Ignacego za inną grę, mechanicznie podobną do Nowej Ery czy  51 stanu. Osadnicy: Narodziny Imperium zasłużenie zdobyła ten tytuł i zaraz obok recenzowanej poprzednio wersji LCG Władcy Pierścieni, jest moją ulubioną grą w trybie solo, a także dwuosobowym. Zapraszam na recenzję!


Karcianki. Większość geeków i fanów tego typu rozrywek zapewne wie co to nieśmiertelny Magic the Gathering. Można wręcz powiedzieć, że większość młodzieży, wychowanej na tej grze, lepiej poznało obcy język angielski dzięki Magicowi niż zajęciom w szkole. Nie o MtG dzisiaj, lecz o Władcy Pierścieni LCG.  Warto zaznaczyć, że gra pochodzi z prawdziwej stajni międzynarodowych hiciorów czyli Fantasy Flight Games. W tym przypadku, szybkość z jaką oryginalne wydawnictwo wypuszcza nowe dodatki jest OSZAŁAMIAJĄCA. Na początku wyglądało to mniej więcej tak, że co miesiąc wychodził mały dodatek, a ciut rzadziej, większy. Radości graczy nie było końca, w przeciwieństwie do ich portfeli. Skupmy się jednak od tak zwanej podstawki czyli Władcy Pierścieni LCG: Grze Karcianej.
Każdy z nas chciał być kiedyś piratem. Wolność, łupy i przygody! Czego chcieć więcej. Piracki klimat nie jest często eksploatowany w świecie gier planszowych, jednak tym razem wydawnictwo Board&Dice postanowiło zaserwować nam grę kościaną, w której by wygrać musimy współpracować. Brzmi ciekawie? Przekonajcie się co zawiera pudełko z grą!
Są takie gry, które zrażają już po pierwszej rozgrywce. Są też i takie, do których wracamy z wielką chęcią, dzięki którym zarażamy naszych znajomych miłością do świata gier planszowych i karcianych. Potwory w Tokio to lekka i przyjemna gra rodzinna, w której liczy się spryt i zgrabne wykorzystywanie umiejętności naszych potworów. Czy gra słusznie została wybrana rok temu Grą Roku 2014? Zapraszam do recenzji.
Prowadzenie własnego biznesu nie jest wcale taką prostą sprawą. Nie mówiąc już o trudnych początkach, założeniu prężnie rozwijającego się przedsiębiorstwa. To ciężka praca, pochłaniająca dużo czasu, praktycznie wykluczając z naszego życia jakiekolwiek chwile tylko dla siebie. A co, gdyby taki biznes przenieść na planszę gry? Gdyby taka gra sprawdzała nasze umiejętności menadżerskie, pokazując w jaki sposób obchodzimy się z zarobioną gotówką, jak spłacamy kredyt? Wydawnictwo Wiedźma wydało grę planszową, w której naszym zadaniem jest jak najlepsze prowadzenie własnej pizzerii - przedstawiam Wam Pizza Wars!
W 1772 roku nastąpił pierwszy rozbiór Rzeczpospolitej. Rzecz straszna dla patriotów, dla zdrajców spełnienie marzeń. Nagle, wszystkie rody szlacheckie zorientowały się, że dzieje się coś, co niektórzy przewidywali od dłuższego czasu - nagle, wszyscy zostali patriotami. Nie przyszło im do głów, że to ich działania, trwające od kilkudziesięciu lat doprowadziły ojczyznę do gospodarczej, ekonomicznej i militarnej ruiny. A gdybyś mógł wcielić się w członków jednego z rodu tamtych lat? Doprowadziłbyś Rzeczpospolitą do ruiny, czy wręcz przeciwnie - poświęciłbyś wszystko by ocalić ukochany kraj? Zapraszam na recenzję jednej z lepszych gier w jakie miałem przyjemność zagrać - Magnaci

Kakako "nasiona z owoców kakaowca, z których proszek stosowany jest jako składnik wielu wyrobów cukierniczych: tabliczek czekolady, napojów, polew, wiórków czekoladowych, mas czekoladowych, cukierków" Jakie to jest pożyteczne! A jakie dobre! Bez kakaa nie byłoby wielu słodyczy, którymi większość z nas lubi się zajadać. Ten cenny owoc był również przedmiotem handlu w dawnych czasach w wielu krajach Ameryki Środkowej czy Południowej. Do Europy ziarna kakaowca przywiózł, a jakże Krzysztof Kolumb. Pierwsze wzmianki o ziarnach możemy przeczytać w skomplikowanej historii Majów czy Azteków, pili oni specjalni napój przygotowany z tego owocu. Gra Kakao, wydana przez G3 zachęca ciekawą ilustracją i oczywiście samą tematyką - wcielimy się w rolę wodzów plemion by na zbiorach kakaowca zarobić jak najwięcej.


Gdy dla dzieci to na rynku gier planszowych dość specyficzny element. Nie powinny dostarczać tylko i wyłącznie masy rozrywki. Winny rozwijać naszą pociechę, dawać jej możliwości wyboru, myślenia, planowania. Oczywiście, nie zapominajmy o zabawie, w końcu to ona musi wieść prym przy takiej rozgrywce. Wydawnictwo Egmont wypuściło na rynek nową serię gier planszowych dla dzieci w różnym wieku - "zagraj ze mną" to świetna propozycja nie tylko dla młodszych graczy, ale i ich rodziców - każdy będzie się przy nich bawił wyśmienicie. Zapraszam na recenzję jednej z nich, czyli Zwierzaki na tratwie!
Jest rok 1882. Wielcy Przedwieczni już od dawna panują nad Ziemią, czyniąc z ludzi swych niewolników. Reżim trwa od siedmiuset lat, a potwory z koszmarów nazywane są Arystokracją. Ludzkość jednak nie została stłamszona do cna, wynalazek dynamitu okazał się przełomem, bronią będącą w stanie zabić Przedwiecznego. Ruch oporu, zwany Restauracjonistami, dostrzega swoją szansę na wygraną długoletniego konfliktu.W taki oto sposób Sherlock Holmes spotyka.. Cthulhu. Neil Gaiman połączył światy wykreowane przez sir Doyle'a oraz H.P. Lovecrafta i nadał swojemu opowiadaniu wyjątkowego klimatu. Dzięki wydawnictwu Phalnax, gracze mają okazję wcielić się w Lojalistów lub Restauracjonistów i wczuć się w klimat opowiadania Gaimana "Studium w szmaragdzie". Zapraszam na recenzję gry opartej właśnie na tej historii.


Prawdziwych herosów już nie ma. Ich czas dawno przeminął. Na świecie pełno dziwacznych szumowin, szmuglerów, złodziei, narkomanów i pijaków. I właśnie kimś takim, drogi graczu, przyjdzie Ci wcielić się w grze wydanej w Polsce prze Lucrum Games pod tytułem Wojownicy podziemi. Masa zabawy, śmiechu i frajdy, czy zwykły, przereklamowany produkt, który znudzi się po dwóch rozgrywkach? Odpowiedzi szukaj poniżej.

Belfort, bo o tej grze będzie dziś mową kusił mnie już od dawna. Atrakcyjna szata graficzna, tematyka wpadająca w moje upodobania, mechanika, której jestem fanem. Czego chcieć więcej? Gdzieś z tyłu głowy cały czas myślałem nad jej zakupem, aż tu pewnego dnia trafiłem na wielką obniżkę w jednym ze sklepów - cóż mogłem innego zrobić? Od razu kupiłem i czekałem na swój egzemplarz. Pozostawało tylko jedno pytanie - czy zbiorę odpowiednią ekipę, której Belfort się spodoba? 


Spytacie, po co recenzja takiej gry? Przecież każdy ją zna, rozegrał kilkanaście partii, rozpracował różne taktyki, przetestował dodatki. No właśnie nie każdy - zawód recenzenta nie sprowadza się tylko i wyłącznie do prezentowania zawartości pudełek nowych gier i pisanie o nich tekstów, ale i zachęcanie nowych graczy, bardo często totalnych nowicjuszy do grania. Pomyślcie o tym, jak Wy zaczynaliście swoją przygodę z grami planszowymi? Moje pierwsze spotkanie to Talisman, który mnie zauroczył klimatem i atmosferą przygody. Teraz, już lekko doświadczony chciałbym przybliżyć tę grę wszystkim, którzy jej nie znają lub wahają się przed zakupem albo szukają czegoś prostego i wciągającego do grania.

Gry dla dzieci powinny być proste, kolorowe i zajmujące. Tylko wtedy dzieciaki na chwilę się uspokoją i zajmą grą. Wydawnictwo Egmont ruszyło z nową serią gier właśnie dla tych młodszych maniaków planszówek "zagraj ze mną", której głównym celem jest rozwijanie u naszej pociechy strategicznego myślenia, kombinowania, ale i zapewnianie masę frajdy. Dziś chciałbym Wam przedstawić zawartość dwóch gier z czterech, które wydało Egmont. Będzie to kolejno Dzielne myszki oraz Zwierzaki na tratwie. Zapraszam!

Tikal nie jest grą nową. Powstała w 1999 roku z inicjatywy gigantów świata gier czyli Wolfganga Kramera i Michaela Kieslinga . W tym samym roku zdobyła najważniejszą nagrodę, jaką może zdobyć gra planszowa, czyli Spiel des Jahres. Tikal to ruiny starożytnego miasta Majów, które obecnie znajduje się na terytorium Gwatemali. Po raz pierwszy odkryte w XVII wieku, natomiast prace archeologiczne rozpoczęto dwa wieki później. Naukowcy zakładają, że to właśnie to miasto było stolicą tego tajemniczego ludu. W grze, jak już wspomniałem wyżej, kierujemy ekspedycją, która za zadanie ma zbadać te ruiny.
W świecie gier planszowych i karcianych istnieję pewne tytuły, które albo się kocha albo nienawidzi. Wywołują masę emocji, sprzeczności, różnych kontrowersji i dyskusji. Z drugiej strony mamy gry proste, wręcz banalne, które zrozumie kompletny laik w tej tematyce. List miłosny, którego twórcą jest Seiji Kanai jest grą innego typu. To prosta gra karciana, którą każdy pokocha od pierwszego zagrania, przy czym, warto nadmienić, że większość graczy podchodziło do niej sceptycznie. Dlaczego?
Nadszedł czas na pierwszy unboxing. Jestem wielkim fanem prozy Lovecrafta, jego mitologii, sposobu pisania. Przeczytałem sporą część jego twórczości, więc każda gra, która opiera się na jego opowiadaniach ma u mnie dodatkowe plusy. Tak było z Arkhamem czy Eldritch Horror. Tak teraz jest ze Studium w szmaragdzie, grą, którą w Polsce wydało opolskie wydawnictwo Phalanx. Studium to opowiadanie Neila Gaimana, który sprytnie połączył trzy światy - prozę Lovcrafta, postaci z uniwersum Sherlocka Holmesa oraz XIX-wiecznej Anglii, która nadała temu wszystkiemu dodatkowego smaczku. Cóż mogłem zrobić po premierze gry? Zamówiłem ją, a teraz dzielę się z Wami jej zawartością. Zapraszam!


Do tej pory nie doceniałem gier kooperacyjnych. Sądziłem, że są nudne, pozbawione jakichkolwiek emocji, a bez negatywnej interakcji nie będzie dobrej zabawy. Zawsze wolałem komuś dokuczyć, zepsuć misternie układany plan niż razem coś działać i ratować świat przed kompletną zagładą. Jednak nie chciałem być laikiem w temacie gier kooperacyjnych, poza tym ten moment musiał nadejść. Szukałem czegoś lżejszego i niezbyt wymagającego. Tak oto zapraszam na recenzję gry, która jest idealnym rozwiązaniem dla wszystkich świeżaków w temacie gier kooperacyjnych.