Na pierwszy ogień. Pandemia


Do tej pory nie doceniałem gier kooperacyjnych. Sądziłem, że są nudne, pozbawione jakichkolwiek emocji, a bez negatywnej interakcji nie będzie dobrej zabawy. Zawsze wolałem komuś dokuczyć, zepsuć misternie układany plan niż razem coś działać i ratować świat przed kompletną zagładą. Jednak nie chciałem być laikiem w temacie gier kooperacyjnych, poza tym ten moment musiał nadejść. Szukałem czegoś lżejszego i niezbyt wymagającego. Tak oto zapraszam na recenzję gry, która jest idealnym rozwiązaniem dla wszystkich świeżaków w temacie gier kooperacyjnych.

Świat stoi w obliczu zagłady. Po naszym globie panoszą się cztery, śmiertelnie niebezpieczne choroby, które powoli i systematycznie eliminują naszą ludzkość. Grupa ekspertów zbiera się w Atlancie by opracować dalekosiężny plan działania - wszystkie ogniska chorób trzeba znaleźć i skrzętnie wyeliminować. Nie będzie to jednak takie proste - niebezpieczne szczepy są przebiegłe, a kolejne wybuchy pandemii są praktycznie nie do przewidzenia. Czy zdołasz uratować świat? Pamiętaj, że czas to twój przeciwnik, z każdą kolejną rundą będzie go coraz mniej.

Tak mniej więcej rysuje się fabuła Pandemii. Skromnych rozmiarów pudełko z niewygodną wypraską kryje standardowej wielkości planszę - jak na dzisiejsze standardy, masę kart, pionki, znaczniki i małe, białe budyneczki. Znajdziemy tam również instrukcję, która jest ciut nieczytelna, przez co początkujący gracze mogą się przez chwilę czuć zagubieni. Przed pierwszą rozgrywką chciałem ją dokładnie poczytać, by później się nie pogubić - podstawowe i zarazem najważniejsze zasady są jasno określone i dobrze wytłumaczone co jest niezwykle ważne przy pierwszym podejściu do gry.


O co w tym chodzi? W Pandemii wcielacie się w poszczególnych członków zespołu, który ma za zadanie wyeliminować wszystkie choroby. Jak to zrobić? Mogłoby się wydawać to bardzo proste - wynaleźć 4 szczepionki, a reszta stanie się formalnością. Nic z tych rzeczy. Pandemia okazała się grą trudną, która nie wybacza błędów. Wygrać jest tutaj bardzo trudno, a przegrać niezwykle prosto. O ile wygrać możemy na tylko jeden sposób, tak dostać baty po pupie od chorób aż na trzy - wskaźnik zagrożenia przekroczy siódemkę, zabraknie nam kart gry lub wszystkie znaczniki przynajmniej jednej choroby znajdą się na planszy. Ciężko prawda?

Nie chcę Wam szczegółowo tłumaczyć zasad. Wystarczy, gdy skrótowo je opiszę - każdy gracz w trakcie trwania swojej tury może wykonać 4 akcje spośród 8 dostępnych, dociągnąć dwie karty gry oraz odsłonić karty infekcji - czyli miejsc na mapie gdzie pojawią się nowe ogniska choroby. Nasz bohater może podróżować do innych miast na 4 różne sposoby, leczyć miasto z choroby, wynaleźć lekarstwo, zbudować stację badawczą lub podzielić się wiedzą z innym członkiem zespołu. W jednym mieście mogą znajdować się maksymalnie 3 znaczniki jednej choroby, gdy ta wartość zostanie przekroczona implikuje to rozprzestrzenianie się choróbska na inne miasta połączone z zarażonym, a nasz wskaźnik zagrożenia przesunie się o jedno pole. Karta epidemii powoduje przesunięcie znacznika zachorowań, wylosowanie karty z miastem, w którym dołożymy 3 znaczniki konkretnej choroby oraz przetasujemy karty infekcji ze stosu kart odrzuconych i położymy je na wierzch kart infekcji. To tak z grubsza, wszystko oczywiście wyjdzie podczas rozgrywki, która z niezwykłą dokładnością obnaży nasze błędy.


No właśnie, wspomniałem, że Pandemia jest grą trudną. Każdy ruch musi być dokładnie przemyślany, a nasza współpraca z innymi graczami musi osiągnąć stan perfekcyjny jeśli mierzymy w zwycięstwo. W Pandemii liczy się spryt i łatwość w podejmowaniu trudnych decyzji - ta gra nie wybacza błędów. Czasu mamy mało, a nasz zespół musi wynaleźć wszystkie 4 lekarstwa. Gra ma skalowalny poziom trudności - od najłatwiejszego do heroicznego, który spróbowałem raz. Nie wiem jak i czemu tak szybko, ale gra szybko zweryfikowała nasze poczynania. Ba! Podczas pierwszej i drugiej rozgrywki na prostym poziomie trudności dostaliśmy tęgie lanie. Gramy na średnim poziomie i lepiej nie jest.

Wady gry są dwie. Pierwsza ta spora losowość. Wszędzie tam gdzie pojawia się dociąganie kart pojawia się ten element. Najbardziej widoczne jest to, gdy brakuje nam jednej karty do wynalezienia lekarstwa, a ta nie chce się pojawić lub co gorsza nasz partner może ją wziąć i jest zbyt daleko by ją nam przekazać. Druga wada to słaba postać Szefa planu B, który może wykorzystywać odrzucone karty zdarzeń - tych kart właśnie jest zbyt mało! Wiem, że gra musi być trudna, jednak w takim przypadku ta postać staje bezwartościowa, gdy wszystkie karty zdarzeń zostaną odrzucone z gry. Graliśmy w Pandemię kilkanaście razy i za każdym razem narzekaliśmy, gdy ktoś wylosował właśnie tę postać.


Strona techniczna stoi na bardzo wysokim poziomie. Ładne pudełko, które nastraja na nierówną walkę z chorobami, ładne ilustracje na kartach, które są jednak zbyt cienkie i łatwo się odginają. jedynym wyjściem jest jak najszybsze zafoliowanie wszystkich kart, jednak już podczas pierwszych rozgrywek kilka kart się powyginało, przez co mamy parę nieładnych rys na kilku z nich. Chwała wydawcy za dołączenie do pudełka woreczków strunowych ze znacznikami chorób - bardzo łatwo je zgubić. Słyszałem, że w dodatku do Pandemii rozwiązano problem ich przechowywania - bardzo wygodny.

Jak wygląda sprawa z atmosferą? Autor popełnił jeden, ale dość sporych rozmiarów błąd. Nie nazwał chorób. Są one bezimienne, przez co walczymy z anonimowymi wrogami - jedyne wyjście do wymyślić własne nazwy, jednak nie jest to takie proste. Klimat walki i upływającego czasu oraz planowania i zespołowej gry jest obecny od początku rozgrywki, jednak swoje apogeum osiąga w końcowej fazie gry - gdy szale zwycięstwa przechylają się w to jedną, w to drugą stronę. To bardzo ekscytujący moment Pandemii, w którym w końcu dowiemy się czy nasze działania miały jakikolwiek sens. Wszystko traci sens, gdy z góry zakładamy, że przegramy - ma to najczęściej miejsce podczas rozgrywki na heroicznym poziomie trudności. Wtedy gra się wręcz ciężko i czeka na nadchodzącą porażkę.


Polecam! Wszystkim, którzy lubią gry planszowe. Bez względu na to czy graliście w gry kooperacyjne czy też nie, Pandemia przypadnie Wam do gustu - heroiczna walka o uratowanie świata, wspólne przewidywanie i określanie następnych ruchów, nieprzewidywalne zachowania chorób. To wszystko czeka Was już od pierwszej rozgrywki! Pandemia Was pochłonie i będziecie do niej wracać z niezwykłą częstotliwością. U nas przyjęła się niezwykle dobrze i po kilkunastu partiach nadal potrafi nieźle zaskoczyć, a co mogę Wam zagwarantować - jeszcze nie raz wyruszymy z niebezpieczną misją ocalenia ludzkości.


Rok wydania 2009
Liczba graczy 2-5
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w 5
Czas gry 45min
Sugerowany wiek min. 8
Wydawca polski Lacerta

0 komentarze:

Prześlij komentarz