Studium w szmaragdzie - recenzja

Jest rok 1882. Wielcy Przedwieczni już od dawna panują nad Ziemią, czyniąc z ludzi swych niewolników. Reżim trwa od siedmiuset lat, a potwory z koszmarów nazywane są Arystokracją. Ludzkość jednak nie została stłamszona do cna, wynalazek dynamitu okazał się przełomem, bronią będącą w stanie zabić Przedwiecznego. Ruch oporu, zwany Restauracjonistami, dostrzega swoją szansę na wygraną długoletniego konfliktu.W taki oto sposób Sherlock Holmes spotyka.. Cthulhu. Neil Gaiman połączył światy wykreowane przez sir Doyle'a oraz H.P. Lovecrafta i nadał swojemu opowiadaniu wyjątkowego klimatu. Dzięki wydawnictwu Phalnax, gracze mają okazję wcielić się w Lojalistów lub Restauracjonistów i wczuć się w klimat opowiadania Gaimana "Studium w szmaragdzie". Zapraszam na recenzję gry opartej właśnie na tej historii.




W standardowej wielkości pudełku znajdziemy dobrze napisana instrukcję, która w sposób prosty i klarowny wyjaśnia większość reguł, przy czym największą trudność powinien sprawić mechanizm przyznawania oraz liczenia punktów - trzeba przyznać, że jest on dość nietypowy i łatwo się w nim pogubić, zwłaszcza przy pierwszych rozgrywkach. Reszta komponentów to kostki wpływów, pionki zombie oraz agentów, kostka poczytalności, znaczniki poczytalności, karty miast, graczy, arystokracji oraz sekretnej tożsamości. Wisienkę na szczycie dopełnia piękna plansza, utrzymana w mrocznych kolorach, która nadaje całej grze dodatkowego smaczku. Nic tylko zasiadać do gry!


"Studium w szmaragdzie" to gra typowo rywalizacyjna, w której walczymy z naszymi przeciwnikami o wpływy oraz kontrolę nad poszczególnymi miastami. Gracze wcielają się w członka jednej z dwóch frakcji - wiernych Przedwiecznym Lojalistów, którzy za wszelką cenę chcą wyeliminować ruch oporu lub Restauracjonistów, którzy chcą przywrócić dawny porządek, gdzie nie ma Przedwiecznych, a władzę dzierżą ludzie. Żeby było ciekawiej, gracze nie wiedzą kim są ich przeciwnicy, do tego właśnie służą karty sekretnej tożsamości. 


Cała gra sprowadza się do dwóch rzeczy. Pierwsza to umiejętność sprawnego budowania swojej talli kart. Każdy z graczy na wstępie otrzymuje ich po dziesięć, co nie znaczy, że decku nie można rozbudować. Na polach miast rozłożone są kolejne karty, w których może czaić się Przedwieczny, postać literacka znana z opowiadania lub karta, która posłuży nam w przyszłości do wykonania konkretnej akcji. Gracz musi wiedzieć co chce osiągnąć, umiejętnie układać kostki wpływów na planszy i sprawnie poruszać swoimi agentami. Tylko i wyłącznie od dobrej i przemyślanej strategii można wygrać tą grę.


Druga rzecz, która w "Studium w szmaragdzie" jest niezbędna to umiejętne blefowanie. Nie wiemy kim są nasi przeciwnicy, czy gramy przeciwko nim czy jesteśmy w drużynie. Trzeba pamiętać, że w grze wygrywa tylko jedna osoba, więc nawet dwóch Lojalistów i tak będzie musiało stoczyć ze sobą walkę. Każdy ruch gracza musi być przemyślany, może on blefować i wykonywać akcje niezgodne z jego kartą tożsamości, tylko i wyłącznie by zmylić przeciwnika, jednak podczas końcowego podliczania punktów nie zdobędzie on żadnych dodatkowych punktów. Wybór należy do gracza.

"Studium w szmaragdzie" idealnie sprawdza się w ciut większym gronie - od trzech osób zaczyna się robić naprawdę ciekawie. Przy maksymalnej ilości graczy bardzo trudno zdobyć dużą ilość kart, nie wspominając o odgadywaniu tożsamości przeciwników. Niestety, gra najgorzej wypada przy dwóch osobach, zwłaszcza gdy domyślimy się kim jest nasz współgracz. Wtedy gra sprowadza się do maskymalnego punktowania i zdobywania jak największej ilości kart, co po kilku turach staje się po prostu monotonne i nudne, a cały klimat i założenia gry gdzieś uciekają. Jeśli chcecie zagrać w "Studium w szmaragdzie" to lepiej zbierzcie to gry przynajmniej 3 osoby.


Polskie wydanie "Studium w szmaragdzie" nie jest pierwszą edycji tej gry. Pierwsze wydanie jest ciut bardziej skomplikowane i mniej przyjazne początkującym. Zarówno plansza jak i karty przedstawiały inną wartość estetyczną, jednak mi bardziej podoba się polskie wydanie. "Studium w szmaragdzie" wydawnictwa Phalanx jest też mniej złożoną grą, przez co śmiało można ją pokazać amatorom gier planszowych, a Ci nie powinni się do niej zrazić, oprócz liczenia punktów nie ma w niej nic skomplikowanego.


"Studium w szmaragdzie" to najlepsza gra pół-kooperacyjna jaką spotkałem. Prosta mechanika, przejrzyste zasady i klimat, który jest widocznie wyczuwalny i świetnie wprowadza w realia opowiadań Lovecrafta. W "Studium w szmaragdzie" liczą się spryt, główkowanie, umiejętne zagrywanie kart, sztuka blefowania oraz duża doza przebiegłości by wygrać całą rozgrywkę. Jeśli lubicie tego typu gry, lubicie kombinować, wprowadzać przeciwników w błąd, a do tego chętnie sięgacie po opowiadania Lovecrafta, cóż mogę Wam powiedzieć? Bierzcie śmiało, nie będziecie żałować!


Data wydania 2015
Liczba graczy 2-5
Sugerowana liczba graczy 4-5
Czas gry 60 minut
Sugerowany wiek min. 10
Wydawca polski Pxalanx
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz