Potwory w Tokio

Są takie gry, które zrażają już po pierwszej rozgrywce. Są też i takie, do których wracamy z wielką chęcią, dzięki którym zarażamy naszych znajomych miłością do świata gier planszowych i karcianych. Potwory w Tokio to lekka i przyjemna gra rodzinna, w której liczy się spryt i zgrabne wykorzystywanie umiejętności naszych potworów. Czy gra słusznie została wybrana rok temu Grą Roku 2014? Zapraszam do recenzji.


Potwory w Tokio zostały zaprojektowane przez Richarda Garfielda, osobę znaną wszystkim fanom najpopularniejszej na świecie kolekcjonerskiej grze karcianej TGC, czyli Magic the Gathering. 22 dwie nominacje, liczne nagrody na całym świecie przemawiają za solidną grą, przy której będziemy się świetnie bawić.

O co tutaj chodzi? Każdy gracz wybiera swojego potwora, którym będzie dążył do zebrania 20 punktów zwycięstwa. Każdy potwór zaczyna z 10 punktami życia. Do dyspozycji graczy jest sporo różnorodnych kart, za które trzeba (jak to zwykle bywa) zapłacić odpowiednią liczbą energii.Tura gracza składa się na trzy rzuty kośćmi, dzięki którym można zdobyć punkty energię, wyleczyć swojego potwora, zadać obrażenia przeciwnikowi w Tokio oraz zdobyć punkty zwycięstwa. Każdy gracz będący w Tokio atakuje wszystkich pozostałych, a reszta atakuje tylko tego w mieście, jednak po wykonaniu na nim ataku, może on z niego uciec, niejako wpuszczając atakującego do miasta. Trudność jest taka, że w Tokio nie można się leczyć :)



Proste, prawda? Ciut mniejsze o standardowego pudełko ma śliską powierzchnię, a po otwarciu znajdziemy plastikową wypraskę, z przegródkami na wszystkie elementy gry. Woreczki strunowe niezwykle mocno się przydają przy kostkach energii i żetonach, które będziemy zagrywać podczas gry. Ogólnie, wszystko wydaje się być przemyślane i opracowane w taki sposób, by wszystkie elementy tkwiły na swoim miejscu.

Karty, które kupujemy i zagrywamy są przejrzyste i czytelne. Klimatyczne ilustracje robią swoje i po chwili czujemy się, jakby faktycznie w Japonii walczyły jakieś ogromne stwory i to wcale nie Godzilla, Każda zasada jest dobrze opisana i zrozumiała - nie zdarzyło się nam ani razu, by coś było skomplikowane na tyle, by sięgać do instrukcji. Karty wydają się solidne, dzięki czemu rozegramy nimi sporą liczbę partii, zanim zauważymy jakiekolwiek zarysowania. Kości mają swój urok i w żadnej innej grze takich nie znajdziecie. To wszystko składa się na nieuchronną oczywistość - wydając swoje pieniądze na Potwory w Tokio na pewno nie wyrzucicie ich w błoto. A tytułowe potwory? Dbamy o niego jak najlepszego domowego pupila, chociaż niszczy on miasto w znaczący sposób :) Czterostronicowa instrukcja jest napisana bardzo prostym i zrozumiałym językiem, dzięki czemu już po paru chwilach możemy zasiąść przy stole by rozegrać pierwszą partię.


Moje osobiste odczucia względem Potworów w Tokio? Zyskują przy kolejnych, rozegranych partiach. Za pierwszym i drugim podejściem, wraz ze współgraczami prawie w ogóle ze sobą nie walczyliśmy, nastawiając się na zdobywanie punktów zwycięstwa - taka taktyka jest szybka i prosta, jednak bardzo nudna i schematyczna. Zabawa zaczyna się wraz z kupnem kolejnych kart, zwłaszcza jeśli wprowadzają ciut negatywnej interakcji między graczami. Zaczyna się kombinowanie, co kupić, kiedy zaatakować, kiedy wejść do miasta - wtedy gra wprost rozkwita i pokazuje swój olbrzymi potencjał. Gra najlepiej sprawdza się w wariancie 3+, kiedy groźba szybkiego odpadnięcia z gry daje o sobie znać, a w Tokio nie zagrzejemy zbyt długo miejsca. 

Po rozegraniu kilkunastu partii wraz z Narzeczoną doszliśmy do wniosku, że tej grze przydałby się dobry i mocny dodatek, który znacząco zróżnicowałby całą grę. Powiem Wam, że na półce leży już Doładowanie, a dzięki zawartości pudełka mamy nadzieję na jeszcze więcej zabawy. Recenzja dodatku już wkrótce!


Potwory w Tokio są grą szybką, dobrze przemyślaną, a co najważniejsze, jej mechanika jest skonstruowana na tyle dobrze, że na pewno nie będziemy się przy niej nudzić. Istnieje pewna obawa o regrywalność przy partii n-tej z kolei, ale wątpię by ktoś grał w nią nałogowo. To gra dla całej rodziny jak i dla grupki znajomych, którzy szukają ciekawej alternatywy na wspólne spotkania. Rozgrywa dostarczy Wam dużo frajdy, pojawi się lekki ukłucie rywalizacji, bo przecież każdy chce być tym najpotężniejszym i najgroźniejszym potworem! 

Jak już wspomniałem wyżej Potwory w Tokio będą idealnym rozwiązaniem na wspólne, rodzinne święta. Na pewno nie będziecie się nudzić, a każda kolejna rozgrywka pokaże Wam, co robiliście źle i co można by poprawić. Możliwych taktyk jest sporo, jednak rozgrywka zweryfikuje siłę każdej z nich. Czy gra słusznie została ogłoszona Grą Roku 2014? Musicie się o tym przekonać sami, a ja tymczasem pędzę rozegrać kolejną partyjkę :)



Data wydania 2013
Liczba graczy 2-6
Sugerowana liczba graczy 4-5
Czas gry 30 minut
Sugerowany wiek min. 6
Wydawca polski Egmont
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz