Potwory w Tokio: Doładowanie!


Potwory w Tokio to najlepsza gra w Polsce, w roku 2014. Sam ma swój egzemplarz do tej pory i co jakiś czas ląduje na stole, by rozegrać kilka partyjek ze znajomymi czy rodziną. Ciekawa, dobrze skonstruowana i co najważniejsze wciągająca gra, która zyskała sobie popularność na całym świecie. Moją recenzję możecie przeczytać TUTAJ, a tymczasem zapraszam Was na tekst o dodatku, który uczynił Potwory w Tokio jeszcze lepszą grą.

Potwory w Tokio: Doładowanie mieści się w małym pudełku, w którym znajdziemy figurkę nowego potwora, Pandakai, wraz z jego kartą, licznikami zdrowia oraz punktów zwycięstwa, 7 nowych żetonów i 56 kart ewolucji, po 8 na każdego potwora. Wszystko mieści się idealnie w pudełeczku, jest bardzo ładnie dopasowane i ułożone - jedyne co może boleć, to fakt, że komponenty z dodatku nie zmieszczą się w pudełku z podstawową wersją gry.

W Potworach w Tokio chodzi o totalną destrukcję i parcie do zwycięstwa. Każdy z graczy może rzucić maksymalnie trzy razy kośćmi, dobierając za każdym razem po jednej i w ten sposób determinować wykonywane akcje, a tych jest cztery - leczenie, atakowanie, zbieranie kostek energii lub zdobywanie punktów zwycięstwa. Za liczniki energii mogliśmy kupować karty, z różnymi bonusami, czy to stałymi czy jednorazowymi - nie wszystkie były użyteczne, część aż za bardzo mogła zmienić obraz całej rozgrywki. Kto jako pierwszy zdobył maksymalną liczbę punktów zwycięstwa okazywał się wielkim wygranym. Jak to wygląda w Doładowaniu?


Dzięki temu małemu dodatkowi, cała gra może się nam bardzo mocno zmienić. Dostajemy po 8 kart dla każdego stwora, które reprezentują określone umiejętności oraz bonusy. I tak, gdy podczas naszej tury wyrzucimy 3 serduszka możemy dobrać jedną kartę na rękę i użyć jej kiedy tylko chcemy. Możemy się leczyć, zmieniać wynik rzutu kośćmi, wchodzić do Tokio, zabierać energię innym i wykonywać specjalne akcje. Będzie się działo!

Jedyne do czego mogę się przyczepić to lekki brak balansu między poszczególnymi kartami. Na początek proponuję nie wybierać nowego stwora, czyli Pandakai, gdyż jego akcja z kart ewolucji, pozwalająca na obrót dowolnej liczby kości na stronę przeciwną może zdenerwować resztę graczy. Poza tym jednym wyjątkiem karty ewolucji są naprawdę mocno różnorodne i przed wyborem konkretnego stwora można przysiąść na chwilę i poczytać w czym dany stwór się specjalizuje.

Autorzy gry zadbali byśmy się szybko nie znudzili i zaproponowali nam trzy warianty gry, które możemy testować. Gdy wybierzemy pierwszy z nich, do gry przystąpimy w jedną kartą ewolucji na ręce. Drugi wariant pozwala nam zawsze dobierać dwie karty ewolucji, z czego jedną wybierzemy, a drugą odrzucimy. Trzeci wariant to prawdziwy misz-masz, mieszamy wszystkie karty ewolucji i stosujemy je bez względu do kogo zostały przypisane. Każdemu graczowi rozdajemy po 8 kart, ten wybiera jedną z nich, a resztę przesyła dalej, itd., aż do momentu, gdy każdy będzie miał po 8 kart.


Osobiście bardzo lubię drugi i trzeci wariant, przy czym ten ostatni stosuję w gronie znajomych, z którymi graliśmy już w Doładowanie wiele razy. Ogólnie, Potwory w Tokio jest bardzo losową grą, dodając do tego losowy dobór kart ewolucji.. Cóż, niektórzy z graczy mogą się porządnie do niej zrazić. Dlatego na początek lepiej stosować wariant drugi, gdzie możemy podjąć choćby i tak niewielką decyzję, a dzięki temu skłonicie do gier planszowych kolejnych znajomych.

To co można zaboleć interesując się kupnem dodatku, to jego cena. Zawartość komponentów i ustalona wartość przez wydawce kompletnie ze sobą nie współgrają. Tak naprawdę, gdyby spojrzeć na cenę wersji podstawowej i dodatku, okazałoby się, że dodatek kosztuje niemal połowę wartości podstawki, a oferuje o wiele mniej. Przecież w podstawowej wersji gry otrzymaliśmy 6 potworów, sporą liczbę kart, plastikowe znaczniki energii, żetony i kości! Niestety, cena może skutecznie odstraszyć potencjalnych kupujących.


Nareszcie otrzymaliśmy różnorodność w Potworach i to jest główna zaleta dodatku Doładowanie. W podstawowej wersji gry drzemał duży potencjał w różnorodności potworów, tylko można było sobie zadać pytanie, czemu nie był on w ogóle wykorzystany? W Doładowaniu nareszcie to czuć i tym razem trzeba z rozwagą wykorzystywać ewolucje i skupić się na działaniach przeciwników, by Ci nie zostawili nas w tyle lub co gorsza zabili naszego potwora.

Podsumowując, Potwory w Tokio: Doładowanie to naprawdę bardzo dobry dodatek, który wiele wnosi do podstawowej wersji gry. Otrzymujemy dodatkowego potwora, nowe karty ewolucji, które skutecznie zrewolucjonizują każdą rozgrywkę. Jeszcze więcej śmiechu, jeszcze więcej walki i jeszcze więcej emocji - jeśli szukacie prostej gry, w którą zagracie zarówno z planszówkowymi laikami, jak i starymi wyjadaczami, bierzcie śmiało! Polecam.



Data wydania 2015
Liczba graczy 2-7
Sugerowana liczba graczy 3-6
Czas gry 30 minut
Sugerowany wiek min. 6 lat
Polski wydawca Egmont
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz