Japonia to dla nas, Polaków kraj dość tajemniczy i jednocześnie niezrozumiały. Dziwne wynalazki, zupełnie odmienna kultura, inny tryb życia, kuriozalne programy telewizyjne i oryginalna kuchnia. Każdy z nas próbował swoich sił w Sudoku - jednych wciągnęło bardziej, innych mniej. Japonia to nie tylko wyżej wymieniona gra, a mnóstwo innych, zróżnicowanych z bajecznymi grafikami. Jedną z nich postanowiło wydać wydawnictwo Trefl, zachęcając Polaków do poznania gry, która znacząco różni się od tych tradycyjnych.


Lubicie geografię? W szkole wymagano od nas miejsc położenia różnych miast, stolic, państw i malutkich archipelagów. jedni to lubili, inni drżeli na samą myśl o kolejnych lekcjach. Ja sam lubię poznawać nasz świat i czytać ciekawostki o różnorakich ich zakątkach. Przed pierwszą rozgrywką w Barcelona czy Werona? sądziłem, że z geografii jestem niezły, jednak po kilku partiach wiem, że mam spore braki i wypadałoby je nadrobić.


Przeglądając ostatnio moją kolekcję gier zdałem sobie sprawę, że brakuje tutaj typowej gry z masą negatywnej interakcji. Owszem Gra o Tron należy do tego gatunku, jednak z chęcią zagrałbym w coś lżejszego i o wiele krótszego. Jakie było moje szczęście, gdy wraz z rozpoczęciem współpracy z wydawnictwem Trefl, mogłem skorzystać z szansy zrecenzowania Farmageddonu, prostej karcianki, która całą swoją mechanikę opiera właśnie na negatywnej interakcji. We wstępie powiem tylko jedno: wow! 


Czy jest taka gra, przy której mogą bawić się niedzielni gracze, ci bardziej doświadczeni, prawdziwi wyjadacze, jednocześnie czerpiąc z tego naprawdę sporą ilość rozrywki? Przebiegłe Wielbłądy, to gra, która w 2014 roku zdobyła tytuł Najlepszej Gry w Niemczech, co automatycznie można uznać za tytuł najlepszej gry na świecie. Co takiego jest w tej grze, że przyciąga rzesze graczy, a każdy mówi, że bawił się naprawdę dobrze? Zapraszam na recenzję!