Hanafuda


Japonia to dla nas, Polaków kraj dość tajemniczy i jednocześnie niezrozumiały. Dziwne wynalazki, zupełnie odmienna kultura, inny tryb życia, kuriozalne programy telewizyjne i oryginalna kuchnia. Każdy z nas próbował swoich sił w Sudoku - jednych wciągnęło bardziej, innych mniej. Japonia to nie tylko wyżej wymieniona gra, a mnóstwo innych, zróżnicowanych z bajecznymi grafikami. Jedną z nich postanowiło wydać wydawnictwo Trefl, zachęcając Polaków do poznania gry, która znacząco różni się od tych tradycyjnych.



Hanafuda, bo tak nazywa się ta gra, to tradycyjna karcianka japońska, której historia sięga XVI wieku. Jej dosłowna nazwa to po prostu "karty kwiatów". W małym pudełeczku znajdziemy 48 kart oraz dwie instrukcje, jedną w języku polskim, drugą po angielsku. Tak jak wspomniałem wcześniej Hanafuda, to gra inna niż wszystkie, i mimo, że starałem się jak mogłem i chciałem jak najszybciej zrozumieć zasady, było ciężko.


Karty zostały przydzielone do poszczególnych miesięcy, więc każdy miesiąc posiada po 4 karty. Te są warte odpowiednio 1, 5, 10 lub 20 punktów. Hanafuda to nie jedna gra, a kilka wariantów, zależne od stopnia zaawansowania. Wydawca w instrukcji proponuje 3 wersje gry, w które możemy grać w gronie 2 lub 3 osób.

Pierwsza z nich to proste łączenie poszczególnych kart, które pozwoli nam zapamiętać ich wartości punktowe oraz przynależność do konkretnych miesięcy. Druga wersja to koi-koi, najbardziej popularna gra wykorzystująca talię kart Hanafuda. Karty są podzielone na specjalne układy, których zbieranie da nam końcowe zwycięstwo. Każdy z graczy musi ryzykować czy przestać zbierać dany układ i zdobyć mniejszą ilość punktów czy ryzykować i grać dalej, licząc się z tym, że może stracić wszystkie punkty. Trzeci wariant to mushi, który korzysta z 40 kart, a jego zasady są bardzo podobne do poprzedniej wersji.


Skupmy się na kartach. Bajeczne grafiki, które nadają swoistego klimatu całej talii, zachęcają do zapoznania się z zasadami. Każdy rysunek na karcie jest dokładnie przemyślany i starannie naniesiony - wszystko ma swój układ, harmonię i spokój. Czarne obwódki kart mogą po kilku partiach się wytrzeć. Sam miałem problem z rozróżnianiem poszczególnych kwiatów, przez co kilka razy ogłaszałem zdobycie danego układu, po czym okazywało się, że jedna z kart do niego nie należy. Do tej pory nie mogę zrozumieć dlaczego Żuraw nie jest przypisany do kart Zwierząt.


Hanafudy trzeba się nauczyć i poświęcić jej kilka chwil na naukę. Nie będzie to łatwe - wymaga to skupienia i koncentracji. Rysunków nie jest wiele, jednak trzeba zapamiętać ich przynależność do konkretnego miesiąca i wartość punktową. Gdy nauczymy się tych zasad, możemy czerpać prawdziwą przyjemność z każdej rozgrywki, osiągając spokój totalny. Japonia to kraj z niezwykła kulturą i tradycją, w której wszystko ma swoje miejsce i przynależność. Widzimy to doskonale w talii Hanafudy, gdzie wszystko ma swoje znaczenie - osoba, która tasuje karty, sposób ich wykładania. Można wczuć się w ten klimat.

Jedno jest pewne, Hanafuda nie jest grą dla każdego. Oczywiście, spodoba się wszystkim miłośnikom kultury i tradycji japońskiej, jednak dla zwykłego, przeciętnego gracza, może okazać się zbyt zagmatwana tuż po przeczytaniu instrukcji. Sam miałem problem z jej zrozumieniem i potrzebowałem chwili by wszystko dobrze zapamiętać. Jednak po tych kilku próbach bawiłem się naprawdę dobrze i będę pokazywał mój egzemplarz znajomym.

Za udostępnienie gry do recenzji serdecznie dziękuję




Data wydania 2015
Liczba graczy 2-7 (do gry w więcej niż 4 graczy potrzeba dwóch talli)
Sugerowana liczba graczy 2-4
Czas gry 60 minut
Sugerowany wiek min. 8 lat
Polski wydawca Trefl
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz