Gadanie #2 Gry młodości


W różnorakich zestawieniach, czy to książkowych, muzycznych czy właśnie planszowych, przychodzi czas na zestawienie kilku pozycji, które każdy z nas zna, i miał okazję grać, albo chociaż o takich słyszał. Najłatwiej zadać pytanie Z czym kojarzą Ci się gry planszowe? Zwykli ludzie, którzy grają kilka razy w roku odpowiedzieliby, że szachy, warcaby czy Monopoly, kompletni maniacy wymieniliby tytuły, których większość społeczeństwa nie zna i nie będzie im dane pograć. Będąc małym brzdącem rodzice często zasiadali ze mną i moją siostrą do stołu by chwilę pograć i spędzić razem bardzo miły czas. To zestawienie nie pokazuje tylko gier planszowych i karcianych, to moja osobista lista gier, w które grałem 10 i więcej lat temu. Z kolegami, z siostrą, czy z kumplami. Gry młodej młodości :) Zapraszam!

Grzybobranie to chyba pierwsza gra planszowa w jaką miałem okazję zagrać. Gra banalnie prosta, jednak dla małego dziecka to było niezwykle trudne wyzwanie, a wyobraźnia dodatkowo robiła swoje, przez co rozgrywka stawała się niezwykle interesująca. Jakie dziecko nie chciałoby przeżyć magicznej przygody w lesie, gdzie czeka sporo niebezpieczeństw, a warunkiem zwycięstwa jest największa liczba zebranych grzybów?


Bierki uczą cierpliwości i koncentracji. Z mamą chyba nigdy nie wygrałem, bo moja cierpliwość z okresu dojrzewania czy wchodzenia w wiek zakończony -naście była, hm, jakby to powiedzieć.. znikoma. Moje trzęsące się dłonie wcale mi nie pomagały, a dodatkowy impuls w postaci wizji pokonania mamy działał swoje, przez co, na przekór własnej woli, nigdy nie umiałem wygrać. Czy wspominałem, że łatwo w tej grze oszukać pozostałych graczy? Jak tylko im wmówisz, że coś im się przewidziało i ten patyczek obok wcale się nie poruszył - punkt dla Ciebie :)

W szachy grać nie umiem. Nie widzę całej planszy, skupiam się na pojedynczych pionkach, przez co oponent może mnie łatwo roznieść w kilku ruchach. Zmysł taktyczny i strategiczny w tej grze nie działa u mnie wcale, przez co nigdy nie chciałem się jej uczyć. Warcaby to co innego - gra prostsza, ale równie wymagająca skupienia i opanowania co poprzedniczka. Właśnie w tą grę bardzo dużo grałem z tatą, ale pokonać go było bardzo ciężko, lecz zdarzały się chwile wiktorii, które celebrowałem pełny tydzień. Tylko nie wiem czy dawał mi wtedy fory czy nie..


Mówi się, że kto nie ma szczęścia w miłości ten ma w kartach. W karty trzeba umieć grać, trzeba umieć liczyć, a co najważniejsze, zachowywać zimną krew. Tutaj też liczy się zmysł taktyczny i orientacja w kartach, jednak szczęście czasem też się przydaje. Jako dzieciaki graliśmy w mało skomplikowane gry jak kuku czy wojna, jednak ciut później doszło makao, remik, tysiąc, pan czy poker. Czasem wejdę na stronę kurnika, by rozegrać kilka partii remika, który jest moją ulubioną, klasyczną grą karcianą, jednak prawdziwe emocje są przy stole, gdy grasz ze kumplami.

No kto tego nie zna? No kto? Znajdą się tacy? Mówią, że w Chińczyku musisz mieć szczęście w 
kostce, jednak tutaj też liczy się taktyka i orientacja w planszy. Wiadomo, jak wypadają Ci same szóstki to i tak możesz wygrać bardzo szybko, jednak przeciwnicy nie są tacy głupi, by dawać Ci fory. Każdy kombinuje jak może, a emocji przy tej grze może być co niemiara :) To chyba gra, w którą najczęściej graliśmy z rodzicami, szybka, łatwa i przyjemna, choć kłótnie też się zdarzały.


Wersji Scrabble wyszło kilkadziesiąt, jednak wszystkie opierają się na tej samej zasadzie - ułóż tyle słów, ile potrafisz, a wygrasz. Bez słownika ani rusz, bo czasem, w akcie desperacji człowiek może wymyślić takie słowo, że nie wiadomo czy ono w ogóle istnieje. Nie muszę chyba wymieniać zalet tej gry? Prawidłowe operowanie słowem i jego użycie w dzisiejszych czasach jest obowiązkowe by pisać dobrze i konkretnie. W pisaniu bloga Scrabble też się przydają, zawsze poznam jakieś nowe słowo, które nie sądziłem, że istnieje :P

Gry papierowe. Obie są idealnym rozwiązaniem na nudną lekcję szkolną czy wykład na którym profesor tak ględzi, że jedynym ratunkiem przed zaśnięciem są właśnie te gry. Trzeba mieć szczęście, to fakt, jednak nie zapominajmy, że tutaj też, jak w wielu grach powyżej liczy się orientacja w planszy. Nikt nie lubi przegrywać, to jasne, jednak czasami sami sobie jesteśmy tego winni, bo jeden mały błąd może spowodować sromotną porażkę. Grając w takie gry możemy poznać bardzo dużo, różnych technik gry jak i sposobów jej rozgrywania - co człowiek to inne podejście do tematu :) Najpopularniejsze to oczywiście statki i piłka, moja sympatia bliższa jest tej pierwszej.


Wiem, to tylko niektóre gry. Jednak ja pamiętam je najlepiej i zapamiętam na zawsze, bo czas przy 
nich spędzony był naprawdę dobrze spożytkowany. Teraz mam ciut mniej czasu na rozgrywanie partyjek, jednak weekend to czas oderwania od szarej rzeczywistości, który możemy pozwolić sobie na chwilę przyjemności. Oczywiście, nie pisałem tutaj o starych grach planszowych typu Magiczny Miecz - grałem,spotkałem się z nowoczesnymi planszówkami, jednak w tym poście chciałem zawrzeć wszystkie typy gier, w które miałem okazję zagrać i z którymi mam określone wspomnienia. Czekam na Wasze gry dzieciństwa i młodości, bardzo chętnie poznam Wasze ulubione, może poznam coś nowego? Dajcie znać w komentarzach!

Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz