Mr House


Gry planszowe zwykle przenoszą nas do innych światów, alternatywnych rzeczywistości, historycznych okresów wielkich wojen i podbojów. Mr House, której autorem jest Adam Kałuża, znany z świetnej gry K2, przedstawia bardzo przyziemny i na pierwszy rzut oka, niezwykle współczesny temat - budowę domu. Cóż może być w tym ciekawego? Zapraszam do przeczytania recenzji.



W dość niestandardowym, prostokątnym pudełku znajdziemy: dużą, dwustronną planszę do gry, cztery plansze graczy, instrukcję, masę żetonów, imitujących ceny, drewno, cement, stal i cegły, karty przywilejów, pracowników, pożyczek oraz różne elementy domu: dachy, ściany, drzwi, okna i kominy. Uff, sporo tego, jak widać budowa domu to wcale nie taka banalna sprawa. 

Jak grać w Mr House? Autor gry oferuje dwa warianty - rodzinny oraz zaawansowany, na którym chciałbym się skupić. Każdy z graczy musi wybudować dom - jest to warunek konieczny by na samym końcu otrzymać jakiekolwiek punkty. Gracze muszą kupować materiały potrzebne do budowy swojego domu, wynajmować pracowników, bo sami nie jesteśmy w stanie nic zbudować. Potrzebne będą również pozwolenie na budowę, punkty jakości oraz karty. Jak mieć na to wszystko pieniądze? Waluty jako takiej tutaj nie ma, a wszystko rozlicza się na planszy - specjalny tor dla każdego z graczy imituje walutę, dzięki czemu każdy wie pieniędzy pozostało do wydania. Oczywiście, w trakcie rozgrywki można udać się po pożyczkę, jednak trzeba się liczyć z tym, że na koniec gry przyniesie nam to ujemne punkty do końcowego bilansu.


Gdy już kupimy wszystkie potrzebne materiały trzeba brać się za budowę. Na każdej z planszy gracza są wyszczególnione wszystkie potrzebne informacje - co trzeba zbudować, ile materiałów potrzebujemy, ilu pracowników. Za wynajętych budowlańców otrzymujemy również gwiazdki, czyli punkty jakości, które również dodamy lub odejmiemy od końcowego bilansu punktowego. Ciekawie wygląda mechanizm pracowników - kupiona ekipa nie zostaje z nami do samego końca! Po trzech turach odchodzą, a my w tym czasie musimy ich pokierować w sposób przemyślany i dokładny. 

Adam Kałuża dodał do swojej gry jeszcze kilka smaczków. Ceny wszystkich towarów, które potrzebujemy do budowy zmieniają się co turę - jeśli na dany materiał jest większy popyt, oczywistym jest, że jego cena wzrośnie. I odwrotnie. Żeby nasz budynek był kompletny musimy dostać pozwolenie na budowę, czyli tak jak w rzeczywistości - bez papierkowej roboty się nie obędziemy. Możemy również odwiedzić budynek EXPO, gdzie możemy nabyć specjalne karty, które podniosą jakość naszego domu lub spowodują kilka innych, ciekawych efektów.


Do technicznego wykonania wszystkich elementów nie można mieć zastrzeżeń - dobrze zaprojektowane i wykonane, przez co gra będzie nam służyła długi czas, zanim coś się zepsuje. Muszę przyczepić się do wypraski, bo to bardzo duży minus dla Mr House - jest ona kompletnie niepraktyczna, a każda próba jakiekolwiek transportu gry kończy się potężną katastrofą. Przydałoby się więcej woreczków strunowych by zapobiec takiemu chaosowi. 

Co do strony graficznej - Mr House jednym spodoba się bardziej, innym nieco mniej. Pierwsze spojrzenie na planszę może być ciut krytyczne - dużo się na niej dzieje, a my nie wiemy tak naprawdę nic. Grafiki utrzymane są w określonym stylu - trochę jak połączenie współczesności i czasów naszych rodziców. Nie jestem fanem takiego połączenia, ale moi współgracze potrafili docenić ten aspekt gry. Kolejnym elementem do którego mogę się przyczepić to estetyka elementów, które budujemy w trakcie gry. Dachy, kominy, drzwi, ściany i okna osobno wyglądają znośnie, jednak razem tworzą coś co nie za bardzo przypomina prawdziwy dom. Otrzymamy dość toporną konstrukcję, którą należałoby dopracować.


Pierwszych kilka partii było naprawdę ciekawych i wciągających. Nie sądziłem, że z takiego tematu jak budowa domu można tyle wycisnąć i zainteresować graczy na tyle, że będą chcieli powtórzyć ledwo co skończoną partię. Pierwsze rozgrywki były naprawdę emocjonujące, dzięki czemu przekonałem się, że tak przyziemna i nam współczesna tematyka może się podobać. 

Teraz, gdy mam za sobą te kilkanaście partii moje zdanie trochę się zmieniło. Mr House jest grą dobrą, mimo swojej "eurosuchowatości" klimatyczną, jednak niezwykle wtórną i powtarzalną. Wystarczy wypracować swój schemat działania, dopracować szczegóły, uważnie przyglądać się aktualnej sytuacji na planszy i możemy być spokojni o dużą liczbę punktów. Prawda jest dość oczywista - Mr House to nic innego jak budowa domu, tyle. W każdej partii robimy dokładnie to samo, zbieramy materiały, pracowników, dodatki i tak co turę. Dla dość ogranego i zaawansowanego gracza powtarzalność to cecha, która może odrzucić od zakupu danej gry. 


Wszystkie te wady wynikają z prostego powodu - przed końcem 6 tury dom musi zostać wybudowany. Jest to warunek bezwzględny by otrzymać jakiekolwiek punkty. W 5 turze każdy z graczy może nie patrzeć już na jakość, ani inne budowlane smaczki, byleby tylko zdążyć na czas. Najgorsza jest frustracja gdy nie skończymy budowy. Sam miałem taką sytuację i wcale nie było mi do śmiechu, gdy zabrakło mi jednego ruchu do zwycięstwa. Oczywiście, możecie powiedzieć, że taka jest mechanika gry i nie można się do niej przyczepić. Owszem, jednak należałoby ją dopracować, na przykład dodać karty z losowymi wydarzeniami, które ułatwiają bądź utrudniają rozgrywkę czy dodać więcej tur do rozegrania.

Mr House jest grą od 2 do 4 graczy, przy czym do rozgrywki mogą zasiąść zarówno gracze starsi jak i ci młodsi, dzięki drugiemu, rodzinnemu wariantowi gry. Nie ma wątpliwości, że gra Adama Kałuży wyróżnia się na ryku swoją tematyką i mechaniką, które mogą zainteresować kolejnych graczy. Ja pokazałem tę grę mojemu tacie, który pracuje w branży budowlanej i był zachwycony, "w końcu gra, w której będę najlepszy" stwierdził i faktycznie, szło mu naprawdę dobrze. Czy polecam? Na kilka partii, oddalonych od siebie w czasie jak najbardziej tak - to coś innego, z przedziwnym klimatem, który z początku potrafi wciągnąć. Nie eksplorujcie jednak Mr House za bardzo, moglibyście się do niego zrazić i uznać za grę niezwykle przeciętną. 

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję



Data wydania 2014
Liczba graczy 2-4
Sugerowana liczba graczy 3-4
Czas gry 60 minut
Sugerowany wiek min. 10 lat
Polski wydawca Granna
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz