Festiwal Lampionów - recenzja


Festiwal Lampionów, wiecie co to jest? Święto Latarni to tradycyjne chińskie święto zmarłych. Według chińskiego kalendarza przypada na piętnasty dzień siódmego miesiąca. Zgodnie z podaniami ludowymi Święto Duchów zostało ustanowione przez taoistycznego mnicha Bukonga, żyjącego w VIII wieku. Powszechne jest puszczanie na wodę małych trzcinowych łódek z lampionami, które mają wyznaczać kierunek zagubionym duchom. W grze Festiwal Lampionów będziemy puszczać latarnie na jezioro, jednak w trochę radośniejszej atmosferze.

W pudełku z grą znajdziemy dobrze napisaną instrukcję, która w przejrzysty sposób wyjaśnia wszystkie zasady, które i tak są bardzo proste. Kafelki jeziora to po prostu dobrze wykonane kafle - na pierwszy rzut oka mogą wydawać się nieco chaotyczne, ale lektura instrukcji oraz pierwsza rozgrywka pokażą, że wcale nie jest tak źle. Karty talentów oraz lampionów są dobrze zaprojektowane, a co ważniejsze ich kolory nie są do siebie podobne, dzięki czemu nikt nie będzie miał trudności z ich rozróżnieniem. Na koniec dodano kilkanaście drewnianych znaczników łodzi. Przygotowujemy się do rozgrywki i możemy grać!


O co tutaj chodzi? Między graczy rozdzielamy odpowiednią ilość kart lampionów oraz kafelki jeziora, resztę układamy w zasięgu ręki każdego gracza. Na środek stołu wykładamy startowy kafelek jeziora i możemy zaczynać. Zadaniem graczy jest, jak można się domyślić, zdobywanie punktów. Te otrzymamy wykładając odpowiednie kombinacje kart lampionów:

- 4 karty w jednym kolorze
- 3 pary w innych kolorach
- 7 kart w innych kolorach

Jak zdobywać karty? Poprzez odpowiednie dokładanie kafelków. Gdy kolory na bokach dołożonego kafelka zgadzają się z tymi już położonymi na stole, otrzymujemy odpowiednie karty. Po każdym ruchu, każdy z graczy, w ustalonej kolejności otrzymuje jedną, dodatkową kartę - odsłonięty bok dołożonego kafelka informuje jaką kartę dostaniemy. Gra kończy się gdy ostatni kafelek zostanie wyłożony.


Festiwal Lampionów, na pierwszy rzut oka może wydawać się grą ciut chaotyczną i trudną w przyswojeniu. Nic bardziej mylnego, krakowskie wydawnictwo GFP wydało grę bardzo przyjemną i prostą, opartą na ciekawym mechanizmie. Podchodząc do rozgrywki nie oczekujcie od niej wiele - to gra familijna o przyjemnej tematyce, płynna i z niskim progiem wejścia. Co ciekawe, w żadnej partii nie doświadczyłem uczucia, że tura któregokolwiek z przeciwników trwa zbyt długo - każdy wie co ma robić, ma obraną taktykę, a ewentualne zmiany można wprowadzić szybko i bez zbędnego przedłużania. Jedyne, chwilowe przestoje mogą pojawić się w końcowej fazie rozgrywki, gdzie każdy zaczyna liczyć ile tur zostało do końca i ile ma punków.

Czytając zasady Festiwalu Lampionów nie oczekiwałem, że jej zasady będą tak proste i intuicyjne. Śmiało możecie pokazać tą grę swojemu dziecku czy rodzicom, którzy nie grają w cięższe tytuły. Łatwość ich opanowania przekona każdego do spróbowania swoich sił. Co bardziej interesujące, a dla mnie istotne, Festiwal Lampionów jest taką grą, w której nie doświadczymy poczucia dystansu między graczami. Żaden z moich przeciwników nigdy nie zdobył przewagi punktowej na tyle dużej, by mógł być pewny zwycięstwa. Dla mnie to ważny element każdej rozgrywki - nie lubię i tak naprawdę nie chcę grać w coś, gdzie mam poczucie końcowej przegranej.


Mała rada. W Festiwal Lampionów nie grajcie zbyt często. Gra krakowskiego wydawnictwa potrafi zachwycić i wciągnąć, ale za piątym czy dziesiątym razem możecie poczuć pewną irytację. Gra nie oferuje szerokiego wachlarzu możliwości, to prosta gra logiczna, w której liczy się spryt i wyczucie chwili. W każdej partii będziemy robić to samo i nie można się czarować - nie jest epicka rozgrywka w lochach Złego Władcy, a spokojne układanie kafli.

Jak z regrywalnością? Hm, jak w każdej grze kafelkowej. Tylko tutaj jest ciut gorzej. Każdy wie jak ma grać by wygrać, w każdej partii wykonujemy określone, powtarzalne ruchy. Dlatego sam nie wyciągam Festiwalu Lampionów zbyt często na stół, gdyż po pięciu czy dziesięciu partiach w krótkich odstępach czasu po prostu by mi się znudził. I to samo radzę Wam - Festiwal Lampionów to przyjemna, rodzinna gra, jednak by do niej częściej wracać, rzadziej wyciągajcie ją na stół.


Ciężko wgryźć się w atmosferę święta lampionów. Owszem, coś układamy, stół z każdym ruchem robi się coraz bardziej kolorowy, jednak ja w tym klimatu nie czułem. Mechanika trochę z nim gryzie i nie do końca została dobrze wykonana, jednak patrząc na Festiwal Lampionów, jako grę rodzinną, można na to przymknąć oko. Z drugiej strony, w Polsce takie wydarzenia nie mają nawet miejsca więc ciężko wczuć się w tą atmosferę i poczuć ducha tego wyjątkowego święta.

Festiwal Lampionów nie jest grą klimatyczną, ani rozbudowaną. Pełno w niej schematyczności, którą wypracujemy w sobie w miarę większej ilości rozegranych partii. Trzeba się liczyć, że jest to po prostu dobra gra logiczna, dobra na rodzinne spotkania czy dla początkujących graczy, którzy mają ochotę na coś innego. Jest to coś innego na polskim rynku i zachęcam Was do spróbowania - nie jest to gra wymagająca, a końcowe zwycięstwo potrafi dać sporo satysfakcji.

Grę do recenzji przekazało wydawnictwo Games Factory Publishing, dziękuję!




Data wydania 2016
Liczba graczy 2-4
Sugerowana liczba graczy 3-4
Czas gry 45 minut
Sugerowany wiek min. 8 lat
Polski wydawca GFP
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz