Kiwi to mały, włochaty, ale bardzo smaczny owoc.. Wróóóć! Przecież to bardzo mały ptak, właściwie nielot, którego można spotkać tylko w jednym miejscu na Ziemi - w Nowej Zelandii. Zwierzaki o bardzo słabym wzroku, jednak wspaniałym węchu, dzięki któremu zdobywają pożywienie. Wyglądem przypominają nieco owoc o tej samej nazwie i ciekawy jestem co było pierwsze - zwierzę czy owoc? :) Wydawnictwo Egmont postanowiło spełnić jedno z życzeń tych małych nielotów - wzbić się w powietrze i poczuć wiatr w skrzydłach. Jak tego dokonać? Dzięki katapultom. Zapraszam na recenzję gry Kiwi. Leć nielocie, leć!


Świat, który znasz przestał istnieć... Nie ma rządu, armii, cywilizacji... Wszechobecny bunt komputerów doprowadził do wojny pomiędzy ludźmi i maszynami... Czy potrafisz zdobyć władzę i wpływy w nowym świecie i zbudować nowy, 51. Stan? 

Jakie masz w życiu motto? Czym się kierujesz Jakie wartości są dla Ciebie najważniejsze? Takie pytania zdaje się zadawać nam Rainer Knizia w swojej grze Motto. Według niego każdy z nas wyznaje trzy, podstawowe wartości - miłość, pieniądze oraz pasje, to jak je połączymy i w jakiej kolejności zależy tylko i wyłącznie od nas. Zapraszam na krótką recenzję bardzo prostej i lekkiej gry.


Crowdfunding to ostatnimi czasy bardzo dobry sposób by wydać grę planszową. Kolejne wydawnictwa decydują się na zbiórkę, bo target dobry, bo i reklama duża, bo zasięg większy no i można mieć pewność, że tłum wesprze i kupi grę, dzięki czemu tytuł uda się wydać. Szkoda tylko, że największe wydawnictwa, które powinny serwować nam kolejne gry, decydują się na taką akcję - mają od tego ludzi, ich kampanie wyglądają naprawdę dobrze, jednak idea tego typu zbiórek gdzieś po drodze zanikła. To temat na inny artykuł, jednak chciałbym podkreślić, że na polskiej scenie gier planszowych wciąż istnieją małe wydawnictwa, które walczą o swoje marzenia - jednym z nich jest Masa Games, które chce wydać swój autorski projekt - Lamokrady.

Kto z Was pamięta ogromne kolejki za czasów PRL-u? Zapewne znajdą się takie osoby, jednak ja tych czasów nie znam, urodziłem się ciut później. Nie czuję tego klimatu, nie wiem jak to było stać parę godzin po papier toaletowy czy mięso, nie znam uczucia ogromnej frustracji, gdy już podeszło się do lady, a na półkach hulał wiatr. Żyję w czasach, gdzie wszystko mam dostępne od ręki, a większość rzeczy mogę kupić przez Internet niezbyt się przy tym wysilając. Jednak co powiecie na grę, w której walczycie o towary, zażarcie licytujecie, jedziecie za granicę, by zdobyć parę nowych adidasów czy piękny, wielki, 25 calowy telewizor? Jeśli lubicie takie klimaty czytajcie dalej, Pan tu nie stał! Demoludy na pewno Was zainteresują!