Concordia - UNBOXING


Egmont wkracza na polski rynek wydawniczy z nową serią dla zaawansowanych graczy. Jak możemy przeczytać w informacji o nowej linii - Egmont Geek - to gry stworzone przez znanych autorów, oferują ciekawą, długą rozgrywkę, wymagają strategicznego myślenia i podejmowania złożonych decyzji. Pierwszym tytułem z serii jest znana i lubiana przez miłośników gier bez prądu Concordia - nominowana do gry roku w 2014 roku oraz zdobywczyni gry roku w Holandii. Zapraszam na Unboxing!

Zaczynamy od instrukcji oraz karty przygotowania i przebiegu rozgrywki. Ta pierwsza zaskoczyła objętością - tylko 4 strony, przy czym 3 z nich to opis zastosowań kart, które znajdziemy w Concordii - to właśnie one stanowią serce gry i są jej siłą.


To co najładniejsze w Concordii to wielka, dwustronna plansza, na której będziemy toczyć zażarte spory z przeciwnikami. Piękne ilustracje, utrzymane w antycznej formie, które nastrajają i wzmagają apetyt na rozgrywkę.




Karty, czyli serce gry również utrzymane są w świetnej stylistyce. Każda z nich jest dobrze opisana i czytelna.



Drewniane znaczniki graczy - koloniści, domy oraz znacznik punktacji w 5 różnych kolorach. Na dodatek 80 znaczników dóbr - wina, tkaniny, narzędzi, cegły oraz żywności. Niektóre ze znaczników w moim egzemplarzu były nie do końca dobrze pomalowane i przebija przez nie czarna faktura drewna.


Ostatnie z elementów Concordii to trochę kartonu - 5 magazynów, znaczniki miast, bonusów oraz monety. Co ważniejsze, wszystkie elementy łatwo i bez przeszkód wychodziły z wyprasek.




Na sam koniec dno pudełka - bez żadnych ozdobników, zaprojektowane tak, by wszystkie elementy się zmieściły, a pudełko łatwo się zamykało. Egmont dodaje kilkanaście woreczków strunowych, dzięki którym można porządnie posegregować elementy gry.



Mapa zachwyca, wykonanie, ilustracje również. Karty wykonane w standardowej jakości, jeśli planujecie większą liczbę rozgrywek, radzę zaopatrzyć się w folie ochronne. Kartonowe znaczniki żetonów oraz magazynów sprawiają wrażenie dobrze wykonanych, mam nadzieję, że po kilkunastu rozgrywkach nie zaczną się rozwarstwiać. Na koniec trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy ustalona cena detaliczna, czyli 199,99 zł za egzemplarz faktycznie odzwierciedla zawartość pudełka? Moim zdaniem jest to zbyt wygórowana cena i jestem przekonany, że za parę tygodni Concordii będzie do kupienia w granicach 120 złotych. Tymczasem, uciekam czytać instrukcję oraz rozegrać pierwsze partie. Recenzja już wkrótce!

Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz