Od Helu do Wawelu - recenzja


Lubicie geografię? W szkole wymagano od nas miejsc położenia różnych miast, stolic, państw i malutkich archipelagów. jedni to lubili, inni drżeli na samą myśl o kolejnych lekcjach. Ja sam lubię poznawać nasz świat i czytać ciekawostki o różnorakich ich zakątkach. Jeszcze ciężej przychodzi poznanie naszego własnego kraju, który mimo że nie jest największym krajem świata to i tak wielu jego mieszkańcom przysparza wielu, geograficznych problemów. Przed pierwszą rozgrywką w Od Helu do Wawelu sądziłem, że z geografii jestem niezły, jednak po kilku partiach wiem, że mam spore braki i wypadałoby je nadrobić.

W małym pudełku Od Helu do Wawelu znajdziemy równie małą planszę, z miejscem na jedną kartę oraz strzałkami biegnącymi w podstawowych kierunkach geograficznych, kilka żetonów oraz mnóstwo, blisko dwieście kart. Każda z nich jest dwustronna, z jednej strony mamy samą nazwę miasta lub fotografię ciekawego, znanego zabytku, z drugiej zaś, znajdziemy konkretne już informacje czyli położenie geograficzne, kraj którym dane miasto lub zabytek się znajduje oraz liczbę mieszkańców miasta. W przypadku zabytków znajdziemy tam również jej krótki opis. Całości dopełnia duży plakat z mapą Polski oraz wszystkimi miejscowościami z gry.

Każda partia wygląda tak samo. Losujemy 45 kart, układamy w stos, pierwszą układamy na planszy i każdy z graczy, zgodnie z ruchem wskazówek zegara dobiera jedną kartę i układa ją w odpowiednim miejscu - w zależności od układu innych miast. Gracz może zakwestionować decyzję współzawodnika, po czym odkrywamy kartę i porównujemy współrzędne - jeśli dołożenie karty okazało się nieprawidłowe karta zostaje odrzucona z gry, a gracz który zakwestionował układ, zabiera przeciwnikowi punkt zwycięstwa.
W grze istnieją specjalne karty "Postój", układane co 15 kart. Gdy któryś z graczy odkryje kartę, każdy z graczy szacuje ile kart na planszy zostało źle ułożonych, a następnie odkrywamy wszystkie karty, odrzucając te, które zostały źle ułożone. W przypadku, gdy któryś z graczy dobrze oszacował liczbę odrzuconych kart, otrzymuje 2 punkty zwycięstwa. Jak łatwo się domyślić, partia trwa do momentu, aż stos kart się wyczerpie.

Od Helu do Wawelu to niezwykle sympatyczna gra, którą spokojnie można pokazać młodszemu rodzeństwu, rodzicom czy po prostu znajomym. To taki typowy fillerek, który można wyłożyć na stół przed cięższymi tytułami, a który obnaży wszystkie geograficzne braki. Grałem z różnymi osobami i powiem Wam jedno - wszyscy byli bardzo pozytywnie nastawieni i po jednej rozgrywce, mieli chęć na kolejną.


Gry edukacyjne śmiało można polecać młodszym graczom, tak by same się czegoś nauczyły, jednak w przypadku Od Helu do Wawelu działa to dwojako - dowiedzieć się czegoś o geografii Polski może dosłownie każdy i nieraz byłem świadkiem sytuacji gdzie osoba mające dobre pojęcie o geografii sama była nieźle zaskoczona wynikami. To właśnie główna zaleta tej gry - nauka poprzez zabawę. Dowiemy się nie tylko położenia różnych miast w naszej ojczyźnie, ale i zobaczymy wiele, ciekawych zabytków.

Element rywalizacji jest tutaj dobrze wyważony i odpowiednio wyeksponowany. Szkoda tylko, że gracz może zakwestionować decyzję gracza przed sobą - jest to pewnego rodzaju wyważenie, jednak gdy przed sobą mamy prawdziwego pasjonata geografii możemy pożegnać się z dodatkowymi punktami. Oczywiście, w Od Helu do Wawelu nie chodzi o rywalizację, a o dobrą zabawę i walory edukacyjne, które mogą podobać się naprawdę każdemu.
Nie chcę skupiać się ani na losowości ani na mechanice gry - to po prostu dobry tytuł, przy którym należy się dobrze bawić. Polecam zasiąść do rozgrywki w ciut większym gronie niż we dwie osoby - elementy rywalizacji i szybko rozwijająca się mapa dadzą o sobie znać już na samym początku, a i emocji będzie więcej. We dwie osoby nie jest już tak pasjonująco, jednak zawsze czegoś ciekawego można się dowiedzieć.

Śmiało polecam wszystkim Od Helu do Wawelu - to ciekawa gra, skupiająca się na konkretnym temacie, który wielu osobom może być obcy. Ja sam miałem niemałe problemy z umiejscowieniem poszczególnych miast Górnego Śląska, które jak wszyscy wiemy są położone bardzo blisko siebie, tworząc niewielką aglomerację. To ciekawa propozycja dla rodziców, którzy chcą poprzez zabawę nauczyć czegoś swoje pociechy. Mnóstwo zabawy, miła atmosfera i nutka rywalizacji sprawią, że będziecie zasiadać do kolejnych partii z uśmiechem na ustach. Polecam!

Za udostępnienie gry do recenzji dziękuję



Data wydania 2016
Liczba graczy 2-6
Sugerowana liczba graczy 3-6
Czas gry 30 minut
Sugerowany wiek min. 10 lat
Polski wydawca Granna
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz