Ahoj, piraci! Poczuj się jak Jacek Wróbel!

 Kilka dni temu miałem okazję obejrzeć zwiastun kolejnych przygód Jacka Sparrowa, które będziemy mogli zobaczyć na ekranach kin już w przyszłym roku. Dzień później dotarła do mnie przesyłka od wydawnictwa Egmont, w którym znalazła się gra Manfreda Ludwiga Ahoj, piraci! Kolejna z serii dla dzieci, tym razem dla tych ciut starszych, mających przynajmniej 6 lat. Zapraszam na recenzję.   W średniej wielkości pudełku znajdziemy instrukcję, która w prosty, przystosowany dla dzieci sposób tłumaczy wszystkie zasady. Oprócz tego mamy także planszę z ruchomą strzałką, 4 statki, kostkę, znacznik tornada oraz 64 skarby. Jak przystało na wydawnictwo Egmont całość jest wykonana naprawdę solidnie, a mnie urzekły drewniane statki - dlaczego ja nie miałem takich w dzieciństwie?   Zasady są tak skonstruowane i przemyślane, że na sam początek wystarczy nakreślić dzieciakom główny cel, a wszystkie niejasności łatwo wytłumaczycie podczas gry. Gracze wcielają się w kapitanów pirackich statków, którzy chcą przywłaszczyć sobie jak największą liczbę skarbów. Podczas przygody będą musieli unikać innych wrogich załóg, omijać tornada i kombinować tak, by do portu przywieźć jak najwięcej skarbów.     Statki graczy poruszają się po wyspach zgodnie z kierunkiem czerwonych strzałek. Gracz wyrzuca kostką i przesuwa swój statek o określoną liczbę pól. Jeśli jego statek zatrzymał się na wyspie:       z pustym polem - nic się nie dzieje     z otwartym skarbem - musi wnieść na podkład statku tyle skarbów ile jest w skrzyni     z zamkniętą skrzynią - gracz decyduje ile wniesie skarbów na swój statek     ze statkiem innego gracza - gracz może decydować się na abordaż wrogiej jednostki! Kręci strzałką na planszy i jeśli wypadnie pole z czerwoną kulką - gracz może dokonać ataku i zabrać do dwóch skarbów wrogowi.  Istnieje jeszcze zasada tornada - gracz, który wyrzuci na kostkę jego symbol musi przesunąć swoją jednostkę o 1 pole, a następnie decyduje o ruchu od 1 do 4 pól tornada (przeciwnie do ruchu okrętów). Jeśli napotka na swojej drodze wrogi okręt, gracz kręci strzałką i zgodnie z tym co wylosuje może zabrać złoto, cofnąć statek lub obrabować przeciwnika, a jego złoto oddać do zasobów ogólnych.    Należy pamiętać, że nasze statki nie są niezatapialne! Jeśli przekroczymy ładowność statku (7 skarbów) będziemy musieli wyrzucić ich tyle, by na pokładzie zostało ich 3. Grę i tytuł najlepszego pirata zdobywa gracz, który jako pierwszy dowiezie do portu 9 skarbów.   Myślę, że tematyka idealnie wpisuje się w zainteresowania dzieciaków, zwłaszcza chłopców, którzy z pewnością marzą o przygodach, skarbach i statkach. Ahoj, piraci! daje im taką możliwość, zachęcając przy tym świetnymi grafikami, niezwykłym wykonaniem oraz przystępnymi zasadami. Dodajmy do tego podejmowanie ważnych dla powodzenia wyprawy decyzji i mamy tytuł, który dla dzieci jest wręcz obowiązkowy.    Po pierwszej rozgrywce rzuca się w oczy duża negatywna interakcja, nieczęsto spotykana na tak wysokim poziomie nawet w grach dla dorosłych odbiorców. Tornada, abordaże, wzajemne przeszkadzanie - piracka brać nie jest zbyt zgodna co do podziału łupów - trzeba sobie jakoś radzić. To wymaga zdrowego podejścia wśród dzieci, wytłumaczenia im, że to po prostu gra i nie powinny tak bardzo się przejmować. Ten element nie sprawdzi się kompletnie wśród nieodpornych na tego typu zagrywki dzieci.   Bardzo podoba mi się element lekkiej dedukcji i pomyślunku, który jest obowiązkowy w planowaniu przewożeniu skarbów. Dzieciaki muszą decydować ile skarbów przejmą, czy jego statek nie będzie za chwilę przeładowany, czy inny pirat nie postanowi go obrabować. Dużo decyzji do podjęcia, które trenują umysł młodych graczy.    Zaczynając grę, tłumacząc zasady, patrząc na wykonanie i jakość elementów od samego początku można poczuć nadciągającą przygodę. Jeśli chcecie narobić większego smaku swoim pociechom, wczujcie się w pirackiego gawędziarza i wplećcie w rozgrywkę jakąś epicką opowieść o ukrytych skarbach - dzieci to kochają. Ahoj, piraci! oferuje naprawdę fajny klimat przygody, podczas której walczymy z innymi, zdobywamy skarby i uciekamy jak najszybciej z powrotem do portu.   Dla mnie, jako gracza już trochę doświadczonego z różnego typu grami, Ahoj, piraci! jest najbardziej losową grą, jaką spotkałem. Zaczynamy od rzutu kostką, gdzie nie mamy pojęcia na jakie pole trafimy czy ruszymy tornadem. Nie możemy być pewni czy ktoś inny nas zaraz nie obrabuje ze wszystkich skarbów, czego efektem będzie dotarcie do portu z zerowym łupem. Dodatkowo w dwóch, dość częstych przypadkach musimy kręcić strzałką na planszy, co dodatkowo podnosi losowość. Dla dzieci może to być ekscytujące, jednak dla tych trochę starszy graczy będzie to po prostu nie do zniesienia.    Mam mały problem z Ahoj, piraci! Z jednej strony mamy naprawdę ciekawe zasady, które dla dzieci nie powinny być zbyt trudne do opanowania, świetne wykonanie (statki!) i atmosfera przeżywanej właśnie przygody. Z drugiej mamy masę negatywnej interakcji, która nie wszystkim dzieciakom przypadnie do gusty oraz ogrom losowości, która jest obecna w każdym elemencie gry. Jeśli jesteście pewni, że Ahoj, piraci! spodobają się Waszym pociechom, nie wahajcie się ani chwilę - będą zachwycone, bawiąc się przy tym rewelacyjnie. Zaznaczam, że Ahoj, piraci! nie sprawdzą się wśród starszych graczy - tematyka może się sprawdzi, jednak mechanika oraz losowość skutecznie Was odstraszą.    Za przekazanie gry do recenzji serdecznie dziękuję   www.krainaplaszowek.pl     Data wydania 2016  Liczba graczy 2-4  Sugerowana liczba graczy 3-4  Czas gry 30 minut  Sugerowany wiek min. 6 lat  Polski wydawca Egmont

Kilka dni temu miałem okazję obejrzeć zwiastun kolejnych przygód Jacka Sparrowa, które będziemy mogli zobaczyć na ekranach kin już w przyszłym roku. Dzień później dotarła do mnie przesyłka od wydawnictwa Egmont, w którym znalazła się gra Manfreda Ludwiga Ahoj, piraci! Kolejna z serii dla dzieci, tym razem dla tych ciut starszych, mających przynajmniej 6 lat. Zapraszam na recenzję.

W średniej wielkości pudełku znajdziemy instrukcję, która w prosty, przystosowany dla dzieci sposób tłumaczy wszystkie zasady. Oprócz tego mamy także planszę z ruchomą strzałką, 4 statki, kostkę, znacznik tornada oraz 64 skarby. Jak przystało na wydawnictwo Egmont całość jest wykonana naprawdę solidnie, a mnie urzekły drewniane statki - dlaczego ja nie miałem takich w dzieciństwie?

Zasady są tak skonstruowane i przemyślane, że na sam początek wystarczy nakreślić dzieciakom główny cel, a wszystkie niejasności łatwo wytłumaczycie podczas gry. Gracze wcielają się w kapitanów pirackich statków, którzy chcą przywłaszczyć sobie jak największą liczbę skarbów. Podczas przygody będą musieli unikać innych wrogich załóg, omijać tornada i kombinować tak, by do portu przywieźć jak najwięcej skarbów. 

 Kilka dni temu miałem okazję obejrzeć zwiastun kolejnych przygód Jacka Sparrowa, które będziemy mogli zobaczyć na ekranach kin już w przyszłym roku. Dzień później dotarła do mnie przesyłka od wydawnictwa Egmont, w którym znalazła się gra Manfreda Ludwiga Ahoj, piraci! Kolejna z serii dla dzieci, tym razem dla tych ciut starszych, mających przynajmniej 6 lat. Zapraszam na recenzję.   W średniej wielkości pudełku znajdziemy instrukcję, która w prosty, przystosowany dla dzieci sposób tłumaczy wszystkie zasady. Oprócz tego mamy także planszę z ruchomą strzałką, 4 statki, kostkę, znacznik tornada oraz 64 skarby. Jak przystało na wydawnictwo Egmont całość jest wykonana naprawdę solidnie, a mnie urzekły drewniane statki - dlaczego ja nie miałem takich w dzieciństwie?   Zasady są tak skonstruowane i przemyślane, że na sam początek wystarczy nakreślić dzieciakom główny cel, a wszystkie niejasności łatwo wytłumaczycie podczas gry. Gracze wcielają się w kapitanów pirackich statków, którzy chcą przywłaszczyć sobie jak największą liczbę skarbów. Podczas przygody będą musieli unikać innych wrogich załóg, omijać tornada i kombinować tak, by do portu przywieźć jak najwięcej skarbów.     Statki graczy poruszają się po wyspach zgodnie z kierunkiem czerwonych strzałek. Gracz wyrzuca kostką i przesuwa swój statek o określoną liczbę pól. Jeśli jego statek zatrzymał się na wyspie:       z pustym polem - nic się nie dzieje     z otwartym skarbem - musi wnieść na podkład statku tyle skarbów ile jest w skrzyni     z zamkniętą skrzynią - gracz decyduje ile wniesie skarbów na swój statek     ze statkiem innego gracza - gracz może decydować się na abordaż wrogiej jednostki! Kręci strzałką na planszy i jeśli wypadnie pole z czerwoną kulką - gracz może dokonać ataku i zabrać do dwóch skarbów wrogowi.  Istnieje jeszcze zasada tornada - gracz, który wyrzuci na kostkę jego symbol musi przesunąć swoją jednostkę o 1 pole, a następnie decyduje o ruchu od 1 do 4 pól tornada (przeciwnie do ruchu okrętów). Jeśli napotka na swojej drodze wrogi okręt, gracz kręci strzałką i zgodnie z tym co wylosuje może zabrać złoto, cofnąć statek lub obrabować przeciwnika, a jego złoto oddać do zasobów ogólnych.    Należy pamiętać, że nasze statki nie są niezatapialne! Jeśli przekroczymy ładowność statku (7 skarbów) będziemy musieli wyrzucić ich tyle, by na pokładzie zostało ich 3. Grę i tytuł najlepszego pirata zdobywa gracz, który jako pierwszy dowiezie do portu 9 skarbów.   Myślę, że tematyka idealnie wpisuje się w zainteresowania dzieciaków, zwłaszcza chłopców, którzy z pewnością marzą o przygodach, skarbach i statkach. Ahoj, piraci! daje im taką możliwość, zachęcając przy tym świetnymi grafikami, niezwykłym wykonaniem oraz przystępnymi zasadami. Dodajmy do tego podejmowanie ważnych dla powodzenia wyprawy decyzji i mamy tytuł, który dla dzieci jest wręcz obowiązkowy.    Po pierwszej rozgrywce rzuca się w oczy duża negatywna interakcja, nieczęsto spotykana na tak wysokim poziomie nawet w grach dla dorosłych odbiorców. Tornada, abordaże, wzajemne przeszkadzanie - piracka brać nie jest zbyt zgodna co do podziału łupów - trzeba sobie jakoś radzić. To wymaga zdrowego podejścia wśród dzieci, wytłumaczenia im, że to po prostu gra i nie powinny tak bardzo się przejmować. Ten element nie sprawdzi się kompletnie wśród nieodpornych na tego typu zagrywki dzieci.   Bardzo podoba mi się element lekkiej dedukcji i pomyślunku, który jest obowiązkowy w planowaniu przewożeniu skarbów. Dzieciaki muszą decydować ile skarbów przejmą, czy jego statek nie będzie za chwilę przeładowany, czy inny pirat nie postanowi go obrabować. Dużo decyzji do podjęcia, które trenują umysł młodych graczy.    Zaczynając grę, tłumacząc zasady, patrząc na wykonanie i jakość elementów od samego początku można poczuć nadciągającą przygodę. Jeśli chcecie narobić większego smaku swoim pociechom, wczujcie się w pirackiego gawędziarza i wplećcie w rozgrywkę jakąś epicką opowieść o ukrytych skarbach - dzieci to kochają. Ahoj, piraci! oferuje naprawdę fajny klimat przygody, podczas której walczymy z innymi, zdobywamy skarby i uciekamy jak najszybciej z powrotem do portu.   Dla mnie, jako gracza już trochę doświadczonego z różnego typu grami, Ahoj, piraci! jest najbardziej losową grą, jaką spotkałem. Zaczynamy od rzutu kostką, gdzie nie mamy pojęcia na jakie pole trafimy czy ruszymy tornadem. Nie możemy być pewni czy ktoś inny nas zaraz nie obrabuje ze wszystkich skarbów, czego efektem będzie dotarcie do portu z zerowym łupem. Dodatkowo w dwóch, dość częstych przypadkach musimy kręcić strzałką na planszy, co dodatkowo podnosi losowość. Dla dzieci może to być ekscytujące, jednak dla tych trochę starszy graczy będzie to po prostu nie do zniesienia.    Mam mały problem z Ahoj, piraci! Z jednej strony mamy naprawdę ciekawe zasady, które dla dzieci nie powinny być zbyt trudne do opanowania, świetne wykonanie (statki!) i atmosfera przeżywanej właśnie przygody. Z drugiej mamy masę negatywnej interakcji, która nie wszystkim dzieciakom przypadnie do gusty oraz ogrom losowości, która jest obecna w każdym elemencie gry. Jeśli jesteście pewni, że Ahoj, piraci! spodobają się Waszym pociechom, nie wahajcie się ani chwilę - będą zachwycone, bawiąc się przy tym rewelacyjnie. Zaznaczam, że Ahoj, piraci! nie sprawdzą się wśród starszych graczy - tematyka może się sprawdzi, jednak mechanika oraz losowość skutecznie Was odstraszą.    Za przekazanie gry do recenzji serdecznie dziękuję   www.krainaplaszowek.pl     Data wydania 2016  Liczba graczy 2-4  Sugerowana liczba graczy 3-4  Czas gry 30 minut  Sugerowany wiek min. 6 lat  Polski wydawca Egmont

Statki graczy poruszają się po wyspach zgodnie z kierunkiem czerwonych strzałek. Gracz wyrzuca kostką i przesuwa swój statek o określoną liczbę pól. Jeśli jego statek zatrzymał się na wyspie:

  • z pustym polem - nic się nie dzieje
  • z otwartym skarbem - musi wnieść na podkład statku tyle skarbów ile jest w skrzyni
  • z zamkniętą skrzynią - gracz decyduje ile wniesie skarbów na swój statek
  • ze statkiem innego gracza - gracz może decydować się na abordaż wrogiej jednostki! Kręci strzałką na planszy i jeśli wypadnie pole z czerwoną kulką - gracz może dokonać ataku i zabrać do dwóch skarbów wrogowi.
Istnieje jeszcze zasada tornada - gracz, który wyrzuci na kostkę jego symbol musi przesunąć swoją jednostkę o 1 pole, a następnie decyduje o ruchu od 1 do 4 pól tornada (przeciwnie do ruchu okrętów). Jeśli napotka na swojej drodze wrogi okręt, gracz kręci strzałką i zgodnie z tym co wylosuje może zabrać złoto, cofnąć statek lub obrabować przeciwnika, a jego złoto oddać do zasobów ogólnych.

 Kilka dni temu miałem okazję obejrzeć zwiastun kolejnych przygód Jacka Sparrowa, które będziemy mogli zobaczyć na ekranach kin już w przyszłym roku. Dzień później dotarła do mnie przesyłka od wydawnictwa Egmont, w którym znalazła się gra Manfreda Ludwiga Ahoj, piraci! Kolejna z serii dla dzieci, tym razem dla tych ciut starszych, mających przynajmniej 6 lat. Zapraszam na recenzję.   W średniej wielkości pudełku znajdziemy instrukcję, która w prosty, przystosowany dla dzieci sposób tłumaczy wszystkie zasady. Oprócz tego mamy także planszę z ruchomą strzałką, 4 statki, kostkę, znacznik tornada oraz 64 skarby. Jak przystało na wydawnictwo Egmont całość jest wykonana naprawdę solidnie, a mnie urzekły drewniane statki - dlaczego ja nie miałem takich w dzieciństwie?   Zasady są tak skonstruowane i przemyślane, że na sam początek wystarczy nakreślić dzieciakom główny cel, a wszystkie niejasności łatwo wytłumaczycie podczas gry. Gracze wcielają się w kapitanów pirackich statków, którzy chcą przywłaszczyć sobie jak największą liczbę skarbów. Podczas przygody będą musieli unikać innych wrogich załóg, omijać tornada i kombinować tak, by do portu przywieźć jak najwięcej skarbów.     Statki graczy poruszają się po wyspach zgodnie z kierunkiem czerwonych strzałek. Gracz wyrzuca kostką i przesuwa swój statek o określoną liczbę pól. Jeśli jego statek zatrzymał się na wyspie:       z pustym polem - nic się nie dzieje     z otwartym skarbem - musi wnieść na podkład statku tyle skarbów ile jest w skrzyni     z zamkniętą skrzynią - gracz decyduje ile wniesie skarbów na swój statek     ze statkiem innego gracza - gracz może decydować się na abordaż wrogiej jednostki! Kręci strzałką na planszy i jeśli wypadnie pole z czerwoną kulką - gracz może dokonać ataku i zabrać do dwóch skarbów wrogowi.  Istnieje jeszcze zasada tornada - gracz, który wyrzuci na kostkę jego symbol musi przesunąć swoją jednostkę o 1 pole, a następnie decyduje o ruchu od 1 do 4 pól tornada (przeciwnie do ruchu okrętów). Jeśli napotka na swojej drodze wrogi okręt, gracz kręci strzałką i zgodnie z tym co wylosuje może zabrać złoto, cofnąć statek lub obrabować przeciwnika, a jego złoto oddać do zasobów ogólnych.    Należy pamiętać, że nasze statki nie są niezatapialne! Jeśli przekroczymy ładowność statku (7 skarbów) będziemy musieli wyrzucić ich tyle, by na pokładzie zostało ich 3. Grę i tytuł najlepszego pirata zdobywa gracz, który jako pierwszy dowiezie do portu 9 skarbów.   Myślę, że tematyka idealnie wpisuje się w zainteresowania dzieciaków, zwłaszcza chłopców, którzy z pewnością marzą o przygodach, skarbach i statkach. Ahoj, piraci! daje im taką możliwość, zachęcając przy tym świetnymi grafikami, niezwykłym wykonaniem oraz przystępnymi zasadami. Dodajmy do tego podejmowanie ważnych dla powodzenia wyprawy decyzji i mamy tytuł, który dla dzieci jest wręcz obowiązkowy.    Po pierwszej rozgrywce rzuca się w oczy duża negatywna interakcja, nieczęsto spotykana na tak wysokim poziomie nawet w grach dla dorosłych odbiorców. Tornada, abordaże, wzajemne przeszkadzanie - piracka brać nie jest zbyt zgodna co do podziału łupów - trzeba sobie jakoś radzić. To wymaga zdrowego podejścia wśród dzieci, wytłumaczenia im, że to po prostu gra i nie powinny tak bardzo się przejmować. Ten element nie sprawdzi się kompletnie wśród nieodpornych na tego typu zagrywki dzieci.   Bardzo podoba mi się element lekkiej dedukcji i pomyślunku, który jest obowiązkowy w planowaniu przewożeniu skarbów. Dzieciaki muszą decydować ile skarbów przejmą, czy jego statek nie będzie za chwilę przeładowany, czy inny pirat nie postanowi go obrabować. Dużo decyzji do podjęcia, które trenują umysł młodych graczy.    Zaczynając grę, tłumacząc zasady, patrząc na wykonanie i jakość elementów od samego początku można poczuć nadciągającą przygodę. Jeśli chcecie narobić większego smaku swoim pociechom, wczujcie się w pirackiego gawędziarza i wplećcie w rozgrywkę jakąś epicką opowieść o ukrytych skarbach - dzieci to kochają. Ahoj, piraci! oferuje naprawdę fajny klimat przygody, podczas której walczymy z innymi, zdobywamy skarby i uciekamy jak najszybciej z powrotem do portu.   Dla mnie, jako gracza już trochę doświadczonego z różnego typu grami, Ahoj, piraci! jest najbardziej losową grą, jaką spotkałem. Zaczynamy od rzutu kostką, gdzie nie mamy pojęcia na jakie pole trafimy czy ruszymy tornadem. Nie możemy być pewni czy ktoś inny nas zaraz nie obrabuje ze wszystkich skarbów, czego efektem będzie dotarcie do portu z zerowym łupem. Dodatkowo w dwóch, dość częstych przypadkach musimy kręcić strzałką na planszy, co dodatkowo podnosi losowość. Dla dzieci może to być ekscytujące, jednak dla tych trochę starszy graczy będzie to po prostu nie do zniesienia.    Mam mały problem z Ahoj, piraci! Z jednej strony mamy naprawdę ciekawe zasady, które dla dzieci nie powinny być zbyt trudne do opanowania, świetne wykonanie (statki!) i atmosfera przeżywanej właśnie przygody. Z drugiej mamy masę negatywnej interakcji, która nie wszystkim dzieciakom przypadnie do gusty oraz ogrom losowości, która jest obecna w każdym elemencie gry. Jeśli jesteście pewni, że Ahoj, piraci! spodobają się Waszym pociechom, nie wahajcie się ani chwilę - będą zachwycone, bawiąc się przy tym rewelacyjnie. Zaznaczam, że Ahoj, piraci! nie sprawdzą się wśród starszych graczy - tematyka może się sprawdzi, jednak mechanika oraz losowość skutecznie Was odstraszą.    Za przekazanie gry do recenzji serdecznie dziękuję   www.krainaplaszowek.pl     Data wydania 2016  Liczba graczy 2-4  Sugerowana liczba graczy 3-4  Czas gry 30 minut  Sugerowany wiek min. 6 lat  Polski wydawca Egmont

Należy pamiętać, że nasze statki nie są niezatapialne! Jeśli przekroczymy ładowność statku (7 skarbów) będziemy musieli wyrzucić ich tyle, by na pokładzie zostało ich 3. Grę i tytuł najlepszego pirata zdobywa gracz, który jako pierwszy dowiezie do portu 9 skarbów.

Myślę, że tematyka idealnie wpisuje się w zainteresowania dzieciaków, zwłaszcza chłopców, którzy z pewnością marzą o przygodach, skarbach i statkach. Ahoj, piraci! daje im taką możliwość, zachęcając przy tym świetnymi grafikami, niezwykłym wykonaniem oraz przystępnymi zasadami. Dodajmy do tego podejmowanie ważnych dla powodzenia wyprawy decyzji i mamy tytuł, który dla dzieci jest wręcz obowiązkowy.

 Kilka dni temu miałem okazję obejrzeć zwiastun kolejnych przygód Jacka Sparrowa, które będziemy mogli zobaczyć na ekranach kin już w przyszłym roku. Dzień później dotarła do mnie przesyłka od wydawnictwa Egmont, w którym znalazła się gra Manfreda Ludwiga Ahoj, piraci! Kolejna z serii dla dzieci, tym razem dla tych ciut starszych, mających przynajmniej 6 lat. Zapraszam na recenzję.   W średniej wielkości pudełku znajdziemy instrukcję, która w prosty, przystosowany dla dzieci sposób tłumaczy wszystkie zasady. Oprócz tego mamy także planszę z ruchomą strzałką, 4 statki, kostkę, znacznik tornada oraz 64 skarby. Jak przystało na wydawnictwo Egmont całość jest wykonana naprawdę solidnie, a mnie urzekły drewniane statki - dlaczego ja nie miałem takich w dzieciństwie?   Zasady są tak skonstruowane i przemyślane, że na sam początek wystarczy nakreślić dzieciakom główny cel, a wszystkie niejasności łatwo wytłumaczycie podczas gry. Gracze wcielają się w kapitanów pirackich statków, którzy chcą przywłaszczyć sobie jak największą liczbę skarbów. Podczas przygody będą musieli unikać innych wrogich załóg, omijać tornada i kombinować tak, by do portu przywieźć jak najwięcej skarbów.     Statki graczy poruszają się po wyspach zgodnie z kierunkiem czerwonych strzałek. Gracz wyrzuca kostką i przesuwa swój statek o określoną liczbę pól. Jeśli jego statek zatrzymał się na wyspie:       z pustym polem - nic się nie dzieje     z otwartym skarbem - musi wnieść na podkład statku tyle skarbów ile jest w skrzyni     z zamkniętą skrzynią - gracz decyduje ile wniesie skarbów na swój statek     ze statkiem innego gracza - gracz może decydować się na abordaż wrogiej jednostki! Kręci strzałką na planszy i jeśli wypadnie pole z czerwoną kulką - gracz może dokonać ataku i zabrać do dwóch skarbów wrogowi.  Istnieje jeszcze zasada tornada - gracz, który wyrzuci na kostkę jego symbol musi przesunąć swoją jednostkę o 1 pole, a następnie decyduje o ruchu od 1 do 4 pól tornada (przeciwnie do ruchu okrętów). Jeśli napotka na swojej drodze wrogi okręt, gracz kręci strzałką i zgodnie z tym co wylosuje może zabrać złoto, cofnąć statek lub obrabować przeciwnika, a jego złoto oddać do zasobów ogólnych.    Należy pamiętać, że nasze statki nie są niezatapialne! Jeśli przekroczymy ładowność statku (7 skarbów) będziemy musieli wyrzucić ich tyle, by na pokładzie zostało ich 3. Grę i tytuł najlepszego pirata zdobywa gracz, który jako pierwszy dowiezie do portu 9 skarbów.   Myślę, że tematyka idealnie wpisuje się w zainteresowania dzieciaków, zwłaszcza chłopców, którzy z pewnością marzą o przygodach, skarbach i statkach. Ahoj, piraci! daje im taką możliwość, zachęcając przy tym świetnymi grafikami, niezwykłym wykonaniem oraz przystępnymi zasadami. Dodajmy do tego podejmowanie ważnych dla powodzenia wyprawy decyzji i mamy tytuł, który dla dzieci jest wręcz obowiązkowy.    Po pierwszej rozgrywce rzuca się w oczy duża negatywna interakcja, nieczęsto spotykana na tak wysokim poziomie nawet w grach dla dorosłych odbiorców. Tornada, abordaże, wzajemne przeszkadzanie - piracka brać nie jest zbyt zgodna co do podziału łupów - trzeba sobie jakoś radzić. To wymaga zdrowego podejścia wśród dzieci, wytłumaczenia im, że to po prostu gra i nie powinny tak bardzo się przejmować. Ten element nie sprawdzi się kompletnie wśród nieodpornych na tego typu zagrywki dzieci.   Bardzo podoba mi się element lekkiej dedukcji i pomyślunku, który jest obowiązkowy w planowaniu przewożeniu skarbów. Dzieciaki muszą decydować ile skarbów przejmą, czy jego statek nie będzie za chwilę przeładowany, czy inny pirat nie postanowi go obrabować. Dużo decyzji do podjęcia, które trenują umysł młodych graczy.    Zaczynając grę, tłumacząc zasady, patrząc na wykonanie i jakość elementów od samego początku można poczuć nadciągającą przygodę. Jeśli chcecie narobić większego smaku swoim pociechom, wczujcie się w pirackiego gawędziarza i wplećcie w rozgrywkę jakąś epicką opowieść o ukrytych skarbach - dzieci to kochają. Ahoj, piraci! oferuje naprawdę fajny klimat przygody, podczas której walczymy z innymi, zdobywamy skarby i uciekamy jak najszybciej z powrotem do portu.   Dla mnie, jako gracza już trochę doświadczonego z różnego typu grami, Ahoj, piraci! jest najbardziej losową grą, jaką spotkałem. Zaczynamy od rzutu kostką, gdzie nie mamy pojęcia na jakie pole trafimy czy ruszymy tornadem. Nie możemy być pewni czy ktoś inny nas zaraz nie obrabuje ze wszystkich skarbów, czego efektem będzie dotarcie do portu z zerowym łupem. Dodatkowo w dwóch, dość częstych przypadkach musimy kręcić strzałką na planszy, co dodatkowo podnosi losowość. Dla dzieci może to być ekscytujące, jednak dla tych trochę starszy graczy będzie to po prostu nie do zniesienia.    Mam mały problem z Ahoj, piraci! Z jednej strony mamy naprawdę ciekawe zasady, które dla dzieci nie powinny być zbyt trudne do opanowania, świetne wykonanie (statki!) i atmosfera przeżywanej właśnie przygody. Z drugiej mamy masę negatywnej interakcji, która nie wszystkim dzieciakom przypadnie do gusty oraz ogrom losowości, która jest obecna w każdym elemencie gry. Jeśli jesteście pewni, że Ahoj, piraci! spodobają się Waszym pociechom, nie wahajcie się ani chwilę - będą zachwycone, bawiąc się przy tym rewelacyjnie. Zaznaczam, że Ahoj, piraci! nie sprawdzą się wśród starszych graczy - tematyka może się sprawdzi, jednak mechanika oraz losowość skutecznie Was odstraszą.    Za przekazanie gry do recenzji serdecznie dziękuję   www.krainaplaszowek.pl     Data wydania 2016  Liczba graczy 2-4  Sugerowana liczba graczy 3-4  Czas gry 30 minut  Sugerowany wiek min. 6 lat  Polski wydawca Egmont

Po pierwszej rozgrywce rzuca się w oczy duża negatywna interakcja, nieczęsto spotykana na tak wysokim poziomie nawet w grach dla dorosłych odbiorców. Tornada, abordaże, wzajemne przeszkadzanie - piracka brać nie jest zbyt zgodna co do podziału łupów - trzeba sobie jakoś radzić. To wymaga zdrowego podejścia wśród dzieci, wytłumaczenia im, że to po prostu gra i nie powinny tak bardzo się przejmować. Ten element nie sprawdzi się kompletnie wśród nieodpornych na tego typu zagrywki dzieci.

Bardzo podoba mi się element lekkiej dedukcji i pomyślunku, który jest obowiązkowy w planowaniu przewożeniu skarbów. Dzieciaki muszą decydować ile skarbów przejmą, czy jego statek nie będzie za chwilę przeładowany, czy inny pirat nie postanowi go obrabować. Dużo decyzji do podjęcia, które trenują umysł młodych graczy.

 Kilka dni temu miałem okazję obejrzeć zwiastun kolejnych przygód Jacka Sparrowa, które będziemy mogli zobaczyć na ekranach kin już w przyszłym roku. Dzień później dotarła do mnie przesyłka od wydawnictwa Egmont, w którym znalazła się gra Manfreda Ludwiga Ahoj, piraci! Kolejna z serii dla dzieci, tym razem dla tych ciut starszych, mających przynajmniej 6 lat. Zapraszam na recenzję.   W średniej wielkości pudełku znajdziemy instrukcję, która w prosty, przystosowany dla dzieci sposób tłumaczy wszystkie zasady. Oprócz tego mamy także planszę z ruchomą strzałką, 4 statki, kostkę, znacznik tornada oraz 64 skarby. Jak przystało na wydawnictwo Egmont całość jest wykonana naprawdę solidnie, a mnie urzekły drewniane statki - dlaczego ja nie miałem takich w dzieciństwie?   Zasady są tak skonstruowane i przemyślane, że na sam początek wystarczy nakreślić dzieciakom główny cel, a wszystkie niejasności łatwo wytłumaczycie podczas gry. Gracze wcielają się w kapitanów pirackich statków, którzy chcą przywłaszczyć sobie jak największą liczbę skarbów. Podczas przygody będą musieli unikać innych wrogich załóg, omijać tornada i kombinować tak, by do portu przywieźć jak najwięcej skarbów.     Statki graczy poruszają się po wyspach zgodnie z kierunkiem czerwonych strzałek. Gracz wyrzuca kostką i przesuwa swój statek o określoną liczbę pól. Jeśli jego statek zatrzymał się na wyspie:       z pustym polem - nic się nie dzieje     z otwartym skarbem - musi wnieść na podkład statku tyle skarbów ile jest w skrzyni     z zamkniętą skrzynią - gracz decyduje ile wniesie skarbów na swój statek     ze statkiem innego gracza - gracz może decydować się na abordaż wrogiej jednostki! Kręci strzałką na planszy i jeśli wypadnie pole z czerwoną kulką - gracz może dokonać ataku i zabrać do dwóch skarbów wrogowi.  Istnieje jeszcze zasada tornada - gracz, który wyrzuci na kostkę jego symbol musi przesunąć swoją jednostkę o 1 pole, a następnie decyduje o ruchu od 1 do 4 pól tornada (przeciwnie do ruchu okrętów). Jeśli napotka na swojej drodze wrogi okręt, gracz kręci strzałką i zgodnie z tym co wylosuje może zabrać złoto, cofnąć statek lub obrabować przeciwnika, a jego złoto oddać do zasobów ogólnych.    Należy pamiętać, że nasze statki nie są niezatapialne! Jeśli przekroczymy ładowność statku (7 skarbów) będziemy musieli wyrzucić ich tyle, by na pokładzie zostało ich 3. Grę i tytuł najlepszego pirata zdobywa gracz, który jako pierwszy dowiezie do portu 9 skarbów.   Myślę, że tematyka idealnie wpisuje się w zainteresowania dzieciaków, zwłaszcza chłopców, którzy z pewnością marzą o przygodach, skarbach i statkach. Ahoj, piraci! daje im taką możliwość, zachęcając przy tym świetnymi grafikami, niezwykłym wykonaniem oraz przystępnymi zasadami. Dodajmy do tego podejmowanie ważnych dla powodzenia wyprawy decyzji i mamy tytuł, który dla dzieci jest wręcz obowiązkowy.    Po pierwszej rozgrywce rzuca się w oczy duża negatywna interakcja, nieczęsto spotykana na tak wysokim poziomie nawet w grach dla dorosłych odbiorców. Tornada, abordaże, wzajemne przeszkadzanie - piracka brać nie jest zbyt zgodna co do podziału łupów - trzeba sobie jakoś radzić. To wymaga zdrowego podejścia wśród dzieci, wytłumaczenia im, że to po prostu gra i nie powinny tak bardzo się przejmować. Ten element nie sprawdzi się kompletnie wśród nieodpornych na tego typu zagrywki dzieci.   Bardzo podoba mi się element lekkiej dedukcji i pomyślunku, który jest obowiązkowy w planowaniu przewożeniu skarbów. Dzieciaki muszą decydować ile skarbów przejmą, czy jego statek nie będzie za chwilę przeładowany, czy inny pirat nie postanowi go obrabować. Dużo decyzji do podjęcia, które trenują umysł młodych graczy.    Zaczynając grę, tłumacząc zasady, patrząc na wykonanie i jakość elementów od samego początku można poczuć nadciągającą przygodę. Jeśli chcecie narobić większego smaku swoim pociechom, wczujcie się w pirackiego gawędziarza i wplećcie w rozgrywkę jakąś epicką opowieść o ukrytych skarbach - dzieci to kochają. Ahoj, piraci! oferuje naprawdę fajny klimat przygody, podczas której walczymy z innymi, zdobywamy skarby i uciekamy jak najszybciej z powrotem do portu.   Dla mnie, jako gracza już trochę doświadczonego z różnego typu grami, Ahoj, piraci! jest najbardziej losową grą, jaką spotkałem. Zaczynamy od rzutu kostką, gdzie nie mamy pojęcia na jakie pole trafimy czy ruszymy tornadem. Nie możemy być pewni czy ktoś inny nas zaraz nie obrabuje ze wszystkich skarbów, czego efektem będzie dotarcie do portu z zerowym łupem. Dodatkowo w dwóch, dość częstych przypadkach musimy kręcić strzałką na planszy, co dodatkowo podnosi losowość. Dla dzieci może to być ekscytujące, jednak dla tych trochę starszy graczy będzie to po prostu nie do zniesienia.    Mam mały problem z Ahoj, piraci! Z jednej strony mamy naprawdę ciekawe zasady, które dla dzieci nie powinny być zbyt trudne do opanowania, świetne wykonanie (statki!) i atmosfera przeżywanej właśnie przygody. Z drugiej mamy masę negatywnej interakcji, która nie wszystkim dzieciakom przypadnie do gusty oraz ogrom losowości, która jest obecna w każdym elemencie gry. Jeśli jesteście pewni, że Ahoj, piraci! spodobają się Waszym pociechom, nie wahajcie się ani chwilę - będą zachwycone, bawiąc się przy tym rewelacyjnie. Zaznaczam, że Ahoj, piraci! nie sprawdzą się wśród starszych graczy - tematyka może się sprawdzi, jednak mechanika oraz losowość skutecznie Was odstraszą.    Za przekazanie gry do recenzji serdecznie dziękuję   www.krainaplaszowek.pl     Data wydania 2016  Liczba graczy 2-4  Sugerowana liczba graczy 3-4  Czas gry 30 minut  Sugerowany wiek min. 6 lat  Polski wydawca Egmont

Zaczynając grę, tłumacząc zasady, patrząc na wykonanie i jakość elementów od samego początku można poczuć nadciągającą przygodę. Jeśli chcecie narobić większego smaku swoim pociechom, wczujcie się w pirackiego gawędziarza i wplećcie w rozgrywkę jakąś epicką opowieść o ukrytych skarbach - dzieci to kochają. Ahoj, piraci! oferuje naprawdę fajny klimat przygody, podczas której walczymy z innymi, zdobywamy skarby i uciekamy jak najszybciej z powrotem do portu.

Dla mnie, jako gracza już trochę doświadczonego z różnego typu grami, Ahoj, piraci! jest najbardziej losową grą, jaką spotkałem. Zaczynamy od rzutu kostką, gdzie nie mamy pojęcia na jakie pole trafimy czy ruszymy tornadem. Nie możemy być pewni czy ktoś inny nas zaraz nie obrabuje ze wszystkich skarbów, czego efektem będzie dotarcie do portu z zerowym łupem. Dodatkowo w dwóch, dość częstych przypadkach musimy kręcić strzałką na planszy, co dodatkowo podnosi losowość. Dla dzieci może to być ekscytujące, jednak dla tych trochę starszy graczy będzie to po prostu nie do zniesienia.

 Kilka dni temu miałem okazję obejrzeć zwiastun kolejnych przygód Jacka Sparrowa, które będziemy mogli zobaczyć na ekranach kin już w przyszłym roku. Dzień później dotarła do mnie przesyłka od wydawnictwa Egmont, w którym znalazła się gra Manfreda Ludwiga Ahoj, piraci! Kolejna z serii dla dzieci, tym razem dla tych ciut starszych, mających przynajmniej 6 lat. Zapraszam na recenzję.   W średniej wielkości pudełku znajdziemy instrukcję, która w prosty, przystosowany dla dzieci sposób tłumaczy wszystkie zasady. Oprócz tego mamy także planszę z ruchomą strzałką, 4 statki, kostkę, znacznik tornada oraz 64 skarby. Jak przystało na wydawnictwo Egmont całość jest wykonana naprawdę solidnie, a mnie urzekły drewniane statki - dlaczego ja nie miałem takich w dzieciństwie?   Zasady są tak skonstruowane i przemyślane, że na sam początek wystarczy nakreślić dzieciakom główny cel, a wszystkie niejasności łatwo wytłumaczycie podczas gry. Gracze wcielają się w kapitanów pirackich statków, którzy chcą przywłaszczyć sobie jak największą liczbę skarbów. Podczas przygody będą musieli unikać innych wrogich załóg, omijać tornada i kombinować tak, by do portu przywieźć jak najwięcej skarbów.     Statki graczy poruszają się po wyspach zgodnie z kierunkiem czerwonych strzałek. Gracz wyrzuca kostką i przesuwa swój statek o określoną liczbę pól. Jeśli jego statek zatrzymał się na wyspie:       z pustym polem - nic się nie dzieje     z otwartym skarbem - musi wnieść na podkład statku tyle skarbów ile jest w skrzyni     z zamkniętą skrzynią - gracz decyduje ile wniesie skarbów na swój statek     ze statkiem innego gracza - gracz może decydować się na abordaż wrogiej jednostki! Kręci strzałką na planszy i jeśli wypadnie pole z czerwoną kulką - gracz może dokonać ataku i zabrać do dwóch skarbów wrogowi.  Istnieje jeszcze zasada tornada - gracz, który wyrzuci na kostkę jego symbol musi przesunąć swoją jednostkę o 1 pole, a następnie decyduje o ruchu od 1 do 4 pól tornada (przeciwnie do ruchu okrętów). Jeśli napotka na swojej drodze wrogi okręt, gracz kręci strzałką i zgodnie z tym co wylosuje może zabrać złoto, cofnąć statek lub obrabować przeciwnika, a jego złoto oddać do zasobów ogólnych.    Należy pamiętać, że nasze statki nie są niezatapialne! Jeśli przekroczymy ładowność statku (7 skarbów) będziemy musieli wyrzucić ich tyle, by na pokładzie zostało ich 3. Grę i tytuł najlepszego pirata zdobywa gracz, który jako pierwszy dowiezie do portu 9 skarbów.   Myślę, że tematyka idealnie wpisuje się w zainteresowania dzieciaków, zwłaszcza chłopców, którzy z pewnością marzą o przygodach, skarbach i statkach. Ahoj, piraci! daje im taką możliwość, zachęcając przy tym świetnymi grafikami, niezwykłym wykonaniem oraz przystępnymi zasadami. Dodajmy do tego podejmowanie ważnych dla powodzenia wyprawy decyzji i mamy tytuł, który dla dzieci jest wręcz obowiązkowy.    Po pierwszej rozgrywce rzuca się w oczy duża negatywna interakcja, nieczęsto spotykana na tak wysokim poziomie nawet w grach dla dorosłych odbiorców. Tornada, abordaże, wzajemne przeszkadzanie - piracka brać nie jest zbyt zgodna co do podziału łupów - trzeba sobie jakoś radzić. To wymaga zdrowego podejścia wśród dzieci, wytłumaczenia im, że to po prostu gra i nie powinny tak bardzo się przejmować. Ten element nie sprawdzi się kompletnie wśród nieodpornych na tego typu zagrywki dzieci.   Bardzo podoba mi się element lekkiej dedukcji i pomyślunku, który jest obowiązkowy w planowaniu przewożeniu skarbów. Dzieciaki muszą decydować ile skarbów przejmą, czy jego statek nie będzie za chwilę przeładowany, czy inny pirat nie postanowi go obrabować. Dużo decyzji do podjęcia, które trenują umysł młodych graczy.    Zaczynając grę, tłumacząc zasady, patrząc na wykonanie i jakość elementów od samego początku można poczuć nadciągającą przygodę. Jeśli chcecie narobić większego smaku swoim pociechom, wczujcie się w pirackiego gawędziarza i wplećcie w rozgrywkę jakąś epicką opowieść o ukrytych skarbach - dzieci to kochają. Ahoj, piraci! oferuje naprawdę fajny klimat przygody, podczas której walczymy z innymi, zdobywamy skarby i uciekamy jak najszybciej z powrotem do portu.   Dla mnie, jako gracza już trochę doświadczonego z różnego typu grami, Ahoj, piraci! jest najbardziej losową grą, jaką spotkałem. Zaczynamy od rzutu kostką, gdzie nie mamy pojęcia na jakie pole trafimy czy ruszymy tornadem. Nie możemy być pewni czy ktoś inny nas zaraz nie obrabuje ze wszystkich skarbów, czego efektem będzie dotarcie do portu z zerowym łupem. Dodatkowo w dwóch, dość częstych przypadkach musimy kręcić strzałką na planszy, co dodatkowo podnosi losowość. Dla dzieci może to być ekscytujące, jednak dla tych trochę starszy graczy będzie to po prostu nie do zniesienia.    Mam mały problem z Ahoj, piraci! Z jednej strony mamy naprawdę ciekawe zasady, które dla dzieci nie powinny być zbyt trudne do opanowania, świetne wykonanie (statki!) i atmosfera przeżywanej właśnie przygody. Z drugiej mamy masę negatywnej interakcji, która nie wszystkim dzieciakom przypadnie do gusty oraz ogrom losowości, która jest obecna w każdym elemencie gry. Jeśli jesteście pewni, że Ahoj, piraci! spodobają się Waszym pociechom, nie wahajcie się ani chwilę - będą zachwycone, bawiąc się przy tym rewelacyjnie. Zaznaczam, że Ahoj, piraci! nie sprawdzą się wśród starszych graczy - tematyka może się sprawdzi, jednak mechanika oraz losowość skutecznie Was odstraszą.    Za przekazanie gry do recenzji serdecznie dziękuję   www.krainaplaszowek.pl     Data wydania 2016  Liczba graczy 2-4  Sugerowana liczba graczy 3-4  Czas gry 30 minut  Sugerowany wiek min. 6 lat  Polski wydawca Egmont

Mam mały problem z Ahoj, piraci! Z jednej strony mamy naprawdę ciekawe zasady, które dla dzieci nie powinny być zbyt trudne do opanowania, świetne wykonanie (statki!) i atmosfera przeżywanej właśnie przygody. Z drugiej mamy masę negatywnej interakcji, która nie wszystkim dzieciakom przypadnie do gusty oraz ogrom losowości, która jest obecna w każdym elemencie gry. Jeśli jesteście pewni, że Ahoj, piraci! spodobają się Waszym pociechom, nie wahajcie się ani chwilę - będą zachwycone, bawiąc się przy tym rewelacyjnie. Zaznaczam, że Ahoj, piraci! nie sprawdzą się wśród starszych graczy - tematyka może się sprawdzi, jednak mechanika oraz losowość skutecznie Was odstraszą. 

Za przekazanie gry do recenzji serdecznie dziękuję

www.krainaplaszowek.pl



Data wydania 2016
Liczba graczy 2-4
Sugerowana liczba graczy 3-4
Czas gry 30 minut
Sugerowany wiek min. 6 lat
Polski wydawca Egmont
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz