Blef, intryga, kłamstwa. Cytadela - recenzja.


Wyobraź sobie, że wkraczasz do średniowiecznego miasta z głową pełną pomysłów i sporą sakiewką. W mieście żyje kilka znaczących postaci, które mogłyby Ci pomóc w osiągnięciu celu. Oczywiście nie ma nic za darmo, na dodatek musisz strzec się innych bogaczy, którzy zjechali do miasta - mogą nasłać na Ciebie złodzieja lub co gorsza zabójcę i położyć kres wielkim planom. To jak? Wchodzisz w to?


Tak rysuje się fabuła klasyku gier karcianych Cytadeli. Nowa wersja znacząco różni się od poprzedniej rozmiarem pudełka - w efekcie dostajemy wypełnione je po brzegi kartami i monetami. Co lepsze, Cytadelę śmiało można zabrać w podróż i cieszyć się nią gdzie tylko chcecie. Znaczniki monet przypominają bardziej cukierki lub dropsy niż monety, dodatkowo są dość śliskie i mogą wprost uciekać ze stołu. Karty mają naprawdę świetne grafiki, wręcz idealne - każda lokacja i postać są wyjątkowe, mają unikalną ilustrację. Faktura kart jest świetna, jednak z własnego doświadczenia radzę zakoszulkować wszystkie karty, a przynajmniej te z wizerunkami postaci, które są najbardziej podatne na zniszczenia - a w Cytadeli chodzi o to, by nikt nie wiedział jaką postać wybraliśmy.


Jak działa Cytadela? Można w nią grać już we dwie osoby, kończąc aż na ośmiu, jeśli dołożymy karty z dodatku, który mamy zapewniony przy zakupie podstawowej wersji gry. Każdy z graczy staje przed trudnym zadaniem - musi wybudować osiem dzielnic, korzystając z pomocy różnych postaci. W Cytadeli rozróżniamy 3 rodzaje kart:
  • postaci - każda ma unikalną zdolność, która pozwala zarobić więcej pieniędzy, okradać przeciwników, zabijać czy burzyć im budynki
  • dzielnic - tych mamy 5 rodzajów, kolorystycznie związanych z postaciami, które możemy wybrać - w takim przypadku generują większe zyski. 
  • pomocy - zawiera dokładny zapis przebiegu rundy oraz końcową punktację. Dzięki nim każdy gracz wie za co zdobędzie punkty na sam koniec rozgrywki i nie powoduje to wyrazów niezadowolenia na podczas punktacji, bo ktoś nie wiedział co za ile jest punktowane.
Każda runda dzieli się na trzy fazy: usunięcie postaci, wybór postaci oraz jej aktywację. Na początku rudny, w zależności od liczby graczy biorących udział w rozgrywce, tasujemy karty postaci, usuwamy jedną zakrytą kartę oraz odpowiednią liczbę odkrytych, następnie najstarszy gracz wybiera spośród pozostałych postaci jedną, której tożsamość zachowuje tylko dla siebie. Pozostałe karty przekazuje graczowi po lewej, aż do momentu gdy wszyscy gracze wybiorą postać.


Gracz, który posiada koronę zaczyna wywoływać kolejne postacie, zgodnie z ich numeracją. Pierwszy jest zabójca, drugi złodziej, trzeci magik, itd. Jeśli któryś z graczy posiada kartę wywołanej postaci odkrywa ją, po czym może przystąpić do wykonania akcji, ma dwie możliwości
  • dobiera z banku dwie złote monety
  • dobiera z talii dzielnic dwie karty, jedną zatrzymuje, drugą odkłada na spód stosu
Następnie, może, ale nie musi zbudować jedną dzielnicę z ręki, płacąc odpowiedni koszt, umieszczony na karcie. Dodatkowo, każda z postaci ma swoją unikalną zdolność, którą możemy wykorzystać w dowolnym momencie swojej tury - taka zdolność ma charakter jednorazowy. Gdy zrobimy wszystko co chcieliśmy, król (gracz posiadający koronę) wywołuje następne postaci, aż do końca. Wtedy tasujemy karty postaci i runda zaczyna się od nowa. Gra kończy się w momencie, gdy któryś z graczy zbuduje 8 dzielnicę miasta, wtedy dogrywamy rundę do końca, po czym liczymy punkty. Kto ma ich najwięcej, zostaje wybrany najlepszym zarządcą miasta.

Cytadela to prawdziwa wojna nerwów, pełna intryg, oszustw i kłamstw. Gracze w każdej rundzie kombinują jak mogą by nie wzbudzić podejrzeń jaką postać wybrali, starają się rozszyfrować przeciwników. Na początku gry wcale nie jest to proste - każdy ma taką samą ilość złota oraz kart na ręku. W trakcie rozwoju miast można wydedukować na czym najbardziej zależy konkretnym graczom i spróbować zlikwidować ich postaci za pomocą zabójcy. Jednak nasi przeciwnicy nie są tacy głupi i doskonale wiedzą, że zbyt szybki rozwój i budowanie jednego rodzaju budynków wcale nie jest takie opłacalne - staną się zbyt łatwym celem częstym ataków.

Cytadela opiera się głównie na doborze postaci - to właśnie w tym momencie wszyscy pozostają skupieni, obserwują przeciwników, patrzą im na ręce, na ilość kart, złota, wybudowane budynki. Każdy szczegół ma znaczenie, jeśli uda nam się rozszyfrować zamiary przeciwnika, będziemy mieli nad nim ogromną, psychologiczną przewagę. Blef, podstęp to stałe elementy rozgrywki - jeśli straszne Wam negatywne emocje podczas gry, omijajcie Cytadelę szerokim łukiem.


Cytadela oferuje wymianę niektórych postaci i dzielnic na te z dodatku. O ile nowe dzielnice wyglądają naprawdę obiecująco i wprowadzają niezwykle ciekawe sytuacje, jak na przykład Sala balowa - jej zdolność oferuje utratę tury przez przeciwników, jeśli będąc królem wytyczasz ich postać, a oni nie podziękują Ci słowami Dziękuję, Ekscelencjo!, tak dodatkowe postaci są dla mnie trochę nietrafione. Możemy zamienić złodzieja na poborcę podatkowego, a zabójcę na wiedźmę, jednak efekty nowych postaci są o wiele łagodniejsze i nie tak doskwierające jak tych pierwotnych - jest to dla mnie lekki minus, bo moment, w którym gracz kontrolujący zastanawia się nad celem ataku jest wprost magiczna - wszyscy mówią w kółko tę samą mantrę Tylko nie mnie, tylko nie mnie..

Największą wadą Cytadeli jest czas rozgrywki. Na pudełku możemy znaleźć informację, że gra powinna zakończyć się w maksymalnie 60 minutach, jednak w tym przypadku, w większym gronie może to być spore niedomówienie, zwłaszcza, jeśli zasiądziemy do Cytadeli z myślą o krótkiej i przyjemnej rozgrywce. Po pierwsze, paraliż decyzyjny wynikający podczas wyboru postaci - każdy w swoim gronie graczy ma typowego zamulacza, który musi wszystko przemyśleć dwa razy zanim wykona swój ruch. W Cytadeli będzie musiał przemyśleć wszystko 4 razy, a i tura tych szybszych graczy potrwa trochę dłużej.

W Cytadeli nie da się planować kilka ruchów do przodu, jednak wybór postaci wydaje się być najważniejszy, zwłaszcza gdy rozgrywka zbliża się do końca - jest coraz bardziej nerwowo, nie chcemy zostać przyłapani, ograbieni czy zabici. Jeśli ktoś zbyt długo będzie się nad tym zastanawiał jeszcze bardziej wkurzy innych graczy, którzy i tak nie mają co robić podczas jego tury. Zdolność generała również potrafi wydłużyć rozgrywkę - może burzyć budynki innych, no chyba że jesteście Biskupem. Upragniony cel może być naprawdę blisko, jednak jeden gość może przekreślić szansę na szybkie zwycięstwo, zwłaszcza gdy gra ciągnie się coraz bardziej. W takim przypadku sensownie wygląda zamiana Generała z Dyplomatą, dzięki któremu możemy zamieniać wybudowane dzielnice z innymi graczami.


Czas gry znacząco różni się od liczby graczy biorących udział w zabawie - przy dwóch i trzech osobach nie jest tak ekscytująco, po kilku rundach łatwo można wydedukować kto jaką postać wybrał. Przy 4-6osobowym gronie grało się naprawdę przyjemnie, zwłaszcza gdy zamieniliśmy Generała na Dyplomatę. Miałem okazję zagrać w 6 osób z nowymi graczami i gra dłużyła się niemiłosiernie - ciężko było uzbierać dużą kasę na wartościowe dzielnice, zabójca był używany praktycznie w każdej turze, a sama rozgrywka trwała grubo ponad dwie godziny, a po niej z ulgą spakowałem Cytadelę do plecaka. Aż boję się pomyśleć jak wygląda gra w 8 osób.

Cytadela to klasyk gatunku, trzeba to od razu przyznać. Ma wszystko co trzeba, by zauroczyć początkujących graczy - świetne, klimatyczne grafiki, dobre tło fabularne i niepowtarzalną wojnę psychologiczną. Kłamstwa, intrygi, oszustwa, blef i podstęp to stałe elementy gry, która wciąga od samego początku i nie daje o sobie zapomnieć. Jeśli lubicie podobne klimaty i chcecie spróbować czegoś nowego, bierzcie śmiało, polecam!


Data wydania 2012
Liczba graczy 2-8
Sugerowana liczba graczy 4-5
Czas gry 20-60 minut
Sugerowany wiek min. 10 lat
Polski wydawca Galakta
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz