Capital, odbuduj Warszawę! Recenzja


  Warszawa to symbol Polski. Największe miasto, stolica niemal od 500 lat, w której żyje ponad 1,5 miliona ludzi. W grze Filipa Miłuńskiego, Capital, będziemy uczestniczyć w historii tego miasta i budować jedną dzielnicę Warszawy. Zapraszam na recenzję.  W prostokątnym, nieco grubym pudełku znajdziemy cztery, plastikowe figurki syrenek warszawskich, kartonowe żetony monet, dużą ilość kafelków oraz instrukcję. Tekst napisany jest zwięźle i treściwie, wszystkie zasady są poparte odpowiednimi przykładami. Same zasady zajmują około połowę całego tekstu, reszta to opis działań kamieni milowych i budynków publicznych wraz z ich historią. Kafle są standardowej grubości i nie powinno być z nimi problemów w postaci zbyt szybkiego rozwarstwiania. Zdziwiła mnie ilość kafli pomocy, które są tylko 3, gdy maksymalna liczba graczy to 4 osoby. Co mnie najbardziej urzekło, to specjalne miejsce na figurki syrenek, które możemy zabezpieczyć specjalnym materiałem z pleksi, dzięki czemu figurki nie będą latać po pudle. Układ kafelków w wyprasce tworzy nam wzór Pałacu Kultury i Nauki - coś kapitalnego! Dodajmy do tego świetną grafikę na okładce i mamy bardzo ładny tytuł.    Każdy z graczy wciela się w architekta jednej z dzielnic Warszawy. Stawia budynki publiczne, przemysłowe, mieszkalne, handlowe i kultury. Każdy z graczy na początku ery dostaje do ręki 4 kafle, wybiera jeden z nich i ma możliwość wybudowania, go opłacając odpowiedni koszt umieszczony koszt lub sprzedania go za 3 monety. Następnie, pozostałe kafle przekazuje w lewo lub w prawo zależy od numeru epoki i wybiera jeden kafel z 3, które dostał. Gdy ostatni kafel zostanie wybudowany lub sprzedany następuje Faza przychodu i dostajemy punkty lub pieniądze za określone budynki - parki przy budynkach mieszkalnych, handlowe przylegające do mieszkańców, kultury, itd. Gracz, który najlepiej spełnił warunki z kafla kamienia milowego natychmiast go otrzymuje i może wybudować. Pomiędzy epokami 3-4 oraz 4-5 mamy wojnę, każdy gracz musi odrzucić jeden lub dwa wybudowane kafle ze swojej dzielnicy - to symbolizuje I oraz II Wojnę Światową. Po ostatniej epoce następuje podliczenie punktów, a gracz, który zdobył ich najwięcej, wygrywa grę.    W grze Capital występuje mechanizm, który cenie sobie już od dawna. Draft, czyli dobieranie jednej karty z kilku i przekazanie ich dalej czyni Capital grą wyjątkowo regrywalną. W każdej epoce czeka na nas duży stos kafelków i tylko od nas zależy, które wybierzemy. Przy czym żadna partia nie będzie taka sama - przed każdą grą należy potasować wszystkie kafle, przy grze w mniejszym gronie nadal otrzymujemy tylko 4, reszta odpada. Oczywiście, generuje to niejako pewną losowość, ale musimy się do niej dostosować i kombinować tak, by otrzymać jak najwięcej punktów i pieniędzy za naszą dzielnicę.  Capital oferuje mnogość strategii i rozwiązań taktycznych. Zaczynamy oczywiście od wyboru kafelka, jednak później przychodzi pytanie czy faktycznie jest nam to potrzebne i rozwinie naszą dzielnicę, czy jednak lepiej go sprzedać, a za zarobione pieniądze kupić następnego? Od samego początku trzeba dostosowywać swoją taktykę do otrzymywanych kafelków i tak kombinować, by punktować w każdej dziedzinie. Trzeba pamiętać, że nasza dzielnica może rozrosnąć się maksymalnie do wymiarów 3x4, stąd większa potrzeba przemyślenia ułożenia każdego kafla. Interesująco wygląda ułatwienie w postaci możliwości nakładania kafelków - gdy otrzymamy jakiś z ciekawym podziałem obszaru, ale przy okazji jest bardzo drogi, możemy położyć go na istniejącym już kaflu i zapłacić różnicę w ich koszcie. Prosty mechanizm, a niejednokrotnie pomagał w osiągnięciu zamierzonego celu.    Kamienie milowe, to element gry Capital, który możemy zdobyć po zakończeniu każdej epoki. Gdy ostatni kafelek zostanie sprzedany lub wybudowany odsłaniamy kamień milowy i gracz, który najlepiej spełnia warunek zawarty na kaflu, otrzymuje go w prezencie i może natychmiast go wybudować. W tym elemencie jest sporo losowości, bo początkowo nie wiemy co kryje się na rewersie kafla, ale po kilku partiach wiemy o co można się bić - kamieni milowych jest tylko 5, są one dwustronne, a stronę tajną zawsze wybieramy w sposób losowy - nie ukrywam, że byłbym rad, gdyby pojawiłoby się ich co najmniej dwa razy więcej. Dodatkowo, na początku mieliśmy spore problemy z odczytaniem warunków pierwszego kafla, który jest opisany w sposób niejasny.    Capital to gra od 2 do 4 graczy i muszę przyznać, że w każdym gronie sprawdzi się znakomicie. Gra w każdej konfiguracji graczy jest szybka i idzie sprawnie - wszyscy wiedzą co mają robić, punktacja jest znana. Kafle szybko lądują na stole albo na stosie sprzedanych. W 4 graczy rozgrywka trwa około godziny, we dwie osoby będzie to około 25-30 minut. Capital nie oferuje żadnej interakcji między graczami. Każdy sobie rzepkę skrobie i buduje własną dzielnicę. Nie ma żadnych kafli wymuszających interakcję między przeciwnikami, nic co by skłaniało nas do zażartej walki. W gronie rodziny jest to bardzo dobry pomysł, ale czy znajomi, lubiący usiąść do Gry o Tron czy Kemeta będą zachwyceni Capitalem?  Co ciekawe, na początku sądziłem, że Capital będzie suchy jak wiór i nie uda mi się poczuć jego klimatu. Moje zdziwienie było naprawdę spore - zaczynamy od ciekawej ilustracji okładki pudełka, później mamy fantastyczną wypraskę. Podczas gry faktycznie da się wyczuć klimat budowy, powstawania infrastruktury dzielnicy, budynków mieszkalnych, przemysłowych czy publicznych jak Fabryka FSO czy Stadion Narodowy. Klimat może nie wylewa się jak z wszelakiej maści dungeonów, ale to było naprawdę miłe patrzeć jak nasza dzielnica się rozwija.    Narzekałem już na zbyt małą liczbę kafli pomocy -wędrują one z rąk do rąk, zwłaszcza podczas pierwszych rozgrywek. Dla niezbyt doświadczonych graczy Capital ma dość skomplikowaną punktację i trzeba parę chwil by dobrze ją wytłumaczyć i poprzeć dobrym przykładem. Trzeba pamiętać o paru rzeczach i na początku ciężko się w tym odnaleźć. Drugą wadą Capital jest pierwsza runda, która przebiega w dość ślamazarnym tempie i jest nudna - nic się nie dzieje, nasza dzielnica dopiero raczkuje, kafle nie są zbyt interesujące. Gra osiąga pełnie swoich możliwości od 3 rundy - miejsca brakuje, dochodzą coraz lepsze kafle, musimy podejmować ważne dla przyszłości naszej infrastruktury decyzje.  Capital okazał się strzałem w dziesiątkę! Mnogość decyzji do podjęcia, niepowtarzalność każdej rozgrywki i mechanizm draftu to elementy, które bardzo sobie cenię w grach planszowych. Dodajmy do tego budowanie dzielnic naszej stolicy i dobre wykonanie i mamy tytuł, który będzie ozdobą naszej planszówkowej kolekcji. Doskonale sprawdzi się w rodzinnym, jak i przyjacielskim gronie, chcącym rozegrać szybką, ale emocjonującą i intensywną rozgrywkę, po której wszyscy będą chcieli zagrać jeszcze raz. Jako patron gry Capital, gorąco polecam!  Za udostępnienie gry do recenzji serdecznie dziękuję       Data wydania 2016 Liczba graczy 2-4 Sugerowana liczba graczy 2-4 Czas gry 60 minut Sugerowany wiek min. 10 lat Polski wydawca Granna

Warszawa to symbol Polski. Największe miasto, stolica niemal od 500 lat, w której żyje ponad 1,5 miliona ludzi. W grze Filipa Miłuńskiego, Capital, będziemy uczestniczyć w historii tego miasta i budować jedną dzielnicę Warszawy. Zapraszam na recenzję.


Za co zapłacisz?

W prostokątnym, nieco grubym pudełku znajdziemy cztery, plastikowe figurki syrenek warszawskich, kartonowe żetony monet, dużą ilość kafelków oraz instrukcję. Tekst napisany jest zwięźle i treściwie, wszystkie zasady są poparte odpowiednimi przykładami. Same zasady zajmują około połowę całego tekstu, reszta to opis działań kamieni milowych i budynków publicznych wraz z ich historią. Kafle są standardowej grubości i nie powinno być z nimi problemów w postaci zbyt szybkiego rozwarstwiania. Zdziwiła mnie ilość kafli pomocy, które są tylko 3, gdy maksymalna liczba graczy to 4 osoby. Co mnie najbardziej urzekło, to specjalne miejsce na figurki syrenek, które możemy zabezpieczyć specjalnym materiałem z pleksi, dzięki czemu figurki nie będą latać po pudle. Układ kafelków w wyprasce tworzy nam wzór Pałacu Kultury i Nauki - coś kapitalnego! Dodajmy do tego świetną grafikę na okładce i mamy bardzo ładny tytuł.

  Warszawa to symbol Polski. Największe miasto, stolica niemal od 500 lat, w której żyje ponad 1,5 miliona ludzi. W grze Filipa Miłuńskiego, Capital, będziemy uczestniczyć w historii tego miasta i budować jedną dzielnicę Warszawy. Zapraszam na recenzję.  W prostokątnym, nieco grubym pudełku znajdziemy cztery, plastikowe figurki syrenek warszawskich, kartonowe żetony monet, dużą ilość kafelków oraz instrukcję. Tekst napisany jest zwięźle i treściwie, wszystkie zasady są poparte odpowiednimi przykładami. Same zasady zajmują około połowę całego tekstu, reszta to opis działań kamieni milowych i budynków publicznych wraz z ich historią. Kafle są standardowej grubości i nie powinno być z nimi problemów w postaci zbyt szybkiego rozwarstwiania. Zdziwiła mnie ilość kafli pomocy, które są tylko 3, gdy maksymalna liczba graczy to 4 osoby. Co mnie najbardziej urzekło, to specjalne miejsce na figurki syrenek, które możemy zabezpieczyć specjalnym materiałem z pleksi, dzięki czemu figurki nie będą latać po pudle. Układ kafelków w wyprasce tworzy nam wzór Pałacu Kultury i Nauki - coś kapitalnego! Dodajmy do tego świetną grafikę na okładce i mamy bardzo ładny tytuł.    Każdy z graczy wciela się w architekta jednej z dzielnic Warszawy. Stawia budynki publiczne, przemysłowe, mieszkalne, handlowe i kultury. Każdy z graczy na początku ery dostaje do ręki 4 kafle, wybiera jeden z nich i ma możliwość wybudowania, go opłacając odpowiedni koszt umieszczony koszt lub sprzedania go za 3 monety. Następnie, pozostałe kafle przekazuje w lewo lub w prawo zależy od numeru epoki i wybiera jeden kafel z 3, które dostał. Gdy ostatni kafel zostanie wybudowany lub sprzedany następuje Faza przychodu i dostajemy punkty lub pieniądze za określone budynki - parki przy budynkach mieszkalnych, handlowe przylegające do mieszkańców, kultury, itd. Gracz, który najlepiej spełnił warunki z kafla kamienia milowego natychmiast go otrzymuje i może wybudować. Pomiędzy epokami 3-4 oraz 4-5 mamy wojnę, każdy gracz musi odrzucić jeden lub dwa wybudowane kafle ze swojej dzielnicy - to symbolizuje I oraz II Wojnę Światową. Po ostatniej epoce następuje podliczenie punktów, a gracz, który zdobył ich najwięcej, wygrywa grę.    W grze Capital występuje mechanizm, który cenie sobie już od dawna. Draft, czyli dobieranie jednej karty z kilku i przekazanie ich dalej czyni Capital grą wyjątkowo regrywalną. W każdej epoce czeka na nas duży stos kafelków i tylko od nas zależy, które wybierzemy. Przy czym żadna partia nie będzie taka sama - przed każdą grą należy potasować wszystkie kafle, przy grze w mniejszym gronie nadal otrzymujemy tylko 4, reszta odpada. Oczywiście, generuje to niejako pewną losowość, ale musimy się do niej dostosować i kombinować tak, by otrzymać jak najwięcej punktów i pieniędzy za naszą dzielnicę.  Capital oferuje mnogość strategii i rozwiązań taktycznych. Zaczynamy oczywiście od wyboru kafelka, jednak później przychodzi pytanie czy faktycznie jest nam to potrzebne i rozwinie naszą dzielnicę, czy jednak lepiej go sprzedać, a za zarobione pieniądze kupić następnego? Od samego początku trzeba dostosowywać swoją taktykę do otrzymywanych kafelków i tak kombinować, by punktować w każdej dziedzinie. Trzeba pamiętać, że nasza dzielnica może rozrosnąć się maksymalnie do wymiarów 3x4, stąd większa potrzeba przemyślenia ułożenia każdego kafla. Interesująco wygląda ułatwienie w postaci możliwości nakładania kafelków - gdy otrzymamy jakiś z ciekawym podziałem obszaru, ale przy okazji jest bardzo drogi, możemy położyć go na istniejącym już kaflu i zapłacić różnicę w ich koszcie. Prosty mechanizm, a niejednokrotnie pomagał w osiągnięciu zamierzonego celu.    Kamienie milowe, to element gry Capital, który możemy zdobyć po zakończeniu każdej epoki. Gdy ostatni kafelek zostanie sprzedany lub wybudowany odsłaniamy kamień milowy i gracz, który najlepiej spełnia warunek zawarty na kaflu, otrzymuje go w prezencie i może natychmiast go wybudować. W tym elemencie jest sporo losowości, bo początkowo nie wiemy co kryje się na rewersie kafla, ale po kilku partiach wiemy o co można się bić - kamieni milowych jest tylko 5, są one dwustronne, a stronę tajną zawsze wybieramy w sposób losowy - nie ukrywam, że byłbym rad, gdyby pojawiłoby się ich co najmniej dwa razy więcej. Dodatkowo, na początku mieliśmy spore problemy z odczytaniem warunków pierwszego kafla, który jest opisany w sposób niejasny.    Capital to gra od 2 do 4 graczy i muszę przyznać, że w każdym gronie sprawdzi się znakomicie. Gra w każdej konfiguracji graczy jest szybka i idzie sprawnie - wszyscy wiedzą co mają robić, punktacja jest znana. Kafle szybko lądują na stole albo na stosie sprzedanych. W 4 graczy rozgrywka trwa około godziny, we dwie osoby będzie to około 25-30 minut. Capital nie oferuje żadnej interakcji między graczami. Każdy sobie rzepkę skrobie i buduje własną dzielnicę. Nie ma żadnych kafli wymuszających interakcję między przeciwnikami, nic co by skłaniało nas do zażartej walki. W gronie rodziny jest to bardzo dobry pomysł, ale czy znajomi, lubiący usiąść do Gry o Tron czy Kemeta będą zachwyceni Capitalem?  Co ciekawe, na początku sądziłem, że Capital będzie suchy jak wiór i nie uda mi się poczuć jego klimatu. Moje zdziwienie było naprawdę spore - zaczynamy od ciekawej ilustracji okładki pudełka, później mamy fantastyczną wypraskę. Podczas gry faktycznie da się wyczuć klimat budowy, powstawania infrastruktury dzielnicy, budynków mieszkalnych, przemysłowych czy publicznych jak Fabryka FSO czy Stadion Narodowy. Klimat może nie wylewa się jak z wszelakiej maści dungeonów, ale to było naprawdę miłe patrzeć jak nasza dzielnica się rozwija.    Narzekałem już na zbyt małą liczbę kafli pomocy -wędrują one z rąk do rąk, zwłaszcza podczas pierwszych rozgrywek. Dla niezbyt doświadczonych graczy Capital ma dość skomplikowaną punktację i trzeba parę chwil by dobrze ją wytłumaczyć i poprzeć dobrym przykładem. Trzeba pamiętać o paru rzeczach i na początku ciężko się w tym odnaleźć. Drugą wadą Capital jest pierwsza runda, która przebiega w dość ślamazarnym tempie i jest nudna - nic się nie dzieje, nasza dzielnica dopiero raczkuje, kafle nie są zbyt interesujące. Gra osiąga pełnie swoich możliwości od 3 rundy - miejsca brakuje, dochodzą coraz lepsze kafle, musimy podejmować ważne dla przyszłości naszej infrastruktury decyzje.  Capital okazał się strzałem w dziesiątkę! Mnogość decyzji do podjęcia, niepowtarzalność każdej rozgrywki i mechanizm draftu to elementy, które bardzo sobie cenię w grach planszowych. Dodajmy do tego budowanie dzielnic naszej stolicy i dobre wykonanie i mamy tytuł, który będzie ozdobą naszej planszówkowej kolekcji. Doskonale sprawdzi się w rodzinnym, jak i przyjacielskim gronie, chcącym rozegrać szybką, ale emocjonującą i intensywną rozgrywkę, po której wszyscy będą chcieli zagrać jeszcze raz. Jako patron gry Capital, gorąco polecam!  Za udostępnienie gry do recenzji serdecznie dziękuję       Data wydania 2016 Liczba graczy 2-4 Sugerowana liczba graczy 2-4 Czas gry 60 minut Sugerowany wiek min. 10 lat Polski wydawca Granna

Trochę o zasadach

Każdy z graczy wciela się w architekta jednej z dzielnic Warszawy. Stawia budynki publiczne, przemysłowe, mieszkalne, handlowe i kultury. Każdy z graczy na początku ery dostaje do ręki 4 kafle, wybiera jeden z nich i ma możliwość wybudowania, go opłacając odpowiedni koszt umieszczony koszt lub sprzedania go za 3 monety. Następnie, pozostałe kafle przekazuje w lewo lub w prawo zależy od numeru epoki i wybiera jeden kafel z 3, które dostał. Gdy ostatni kafel zostanie wybudowany lub sprzedany następuje Faza przychodu i dostajemy punkty lub pieniądze za określone budynki - parki przy budynkach mieszkalnych, handlowe przylegające do mieszkańców, kultury, itd. Gracz, który najlepiej spełnił warunki z kafla kamienia milowego natychmiast go otrzymuje i może wybudować. Pomiędzy epokami 3-4 oraz 4-5 mamy wojnę, każdy gracz musi odrzucić jeden lub dwa wybudowane kafle ze swojej dzielnicy - to symbolizuje I oraz II Wojnę Światową. Po ostatniej epoce następuje podliczenie punktów, a gracz, który zdobył ich najwięcej, wygrywa grę.

  Warszawa to symbol Polski. Największe miasto, stolica niemal od 500 lat, w której żyje ponad 1,5 miliona ludzi. W grze Filipa Miłuńskiego, Capital, będziemy uczestniczyć w historii tego miasta i budować jedną dzielnicę Warszawy. Zapraszam na recenzję.  W prostokątnym, nieco grubym pudełku znajdziemy cztery, plastikowe figurki syrenek warszawskich, kartonowe żetony monet, dużą ilość kafelków oraz instrukcję. Tekst napisany jest zwięźle i treściwie, wszystkie zasady są poparte odpowiednimi przykładami. Same zasady zajmują około połowę całego tekstu, reszta to opis działań kamieni milowych i budynków publicznych wraz z ich historią. Kafle są standardowej grubości i nie powinno być z nimi problemów w postaci zbyt szybkiego rozwarstwiania. Zdziwiła mnie ilość kafli pomocy, które są tylko 3, gdy maksymalna liczba graczy to 4 osoby. Co mnie najbardziej urzekło, to specjalne miejsce na figurki syrenek, które możemy zabezpieczyć specjalnym materiałem z pleksi, dzięki czemu figurki nie będą latać po pudle. Układ kafelków w wyprasce tworzy nam wzór Pałacu Kultury i Nauki - coś kapitalnego! Dodajmy do tego świetną grafikę na okładce i mamy bardzo ładny tytuł.    Każdy z graczy wciela się w architekta jednej z dzielnic Warszawy. Stawia budynki publiczne, przemysłowe, mieszkalne, handlowe i kultury. Każdy z graczy na początku ery dostaje do ręki 4 kafle, wybiera jeden z nich i ma możliwość wybudowania, go opłacając odpowiedni koszt umieszczony koszt lub sprzedania go za 3 monety. Następnie, pozostałe kafle przekazuje w lewo lub w prawo zależy od numeru epoki i wybiera jeden kafel z 3, które dostał. Gdy ostatni kafel zostanie wybudowany lub sprzedany następuje Faza przychodu i dostajemy punkty lub pieniądze za określone budynki - parki przy budynkach mieszkalnych, handlowe przylegające do mieszkańców, kultury, itd. Gracz, który najlepiej spełnił warunki z kafla kamienia milowego natychmiast go otrzymuje i może wybudować. Pomiędzy epokami 3-4 oraz 4-5 mamy wojnę, każdy gracz musi odrzucić jeden lub dwa wybudowane kafle ze swojej dzielnicy - to symbolizuje I oraz II Wojnę Światową. Po ostatniej epoce następuje podliczenie punktów, a gracz, który zdobył ich najwięcej, wygrywa grę.    W grze Capital występuje mechanizm, który cenie sobie już od dawna. Draft, czyli dobieranie jednej karty z kilku i przekazanie ich dalej czyni Capital grą wyjątkowo regrywalną. W każdej epoce czeka na nas duży stos kafelków i tylko od nas zależy, które wybierzemy. Przy czym żadna partia nie będzie taka sama - przed każdą grą należy potasować wszystkie kafle, przy grze w mniejszym gronie nadal otrzymujemy tylko 4, reszta odpada. Oczywiście, generuje to niejako pewną losowość, ale musimy się do niej dostosować i kombinować tak, by otrzymać jak najwięcej punktów i pieniędzy za naszą dzielnicę.  Capital oferuje mnogość strategii i rozwiązań taktycznych. Zaczynamy oczywiście od wyboru kafelka, jednak później przychodzi pytanie czy faktycznie jest nam to potrzebne i rozwinie naszą dzielnicę, czy jednak lepiej go sprzedać, a za zarobione pieniądze kupić następnego? Od samego początku trzeba dostosowywać swoją taktykę do otrzymywanych kafelków i tak kombinować, by punktować w każdej dziedzinie. Trzeba pamiętać, że nasza dzielnica może rozrosnąć się maksymalnie do wymiarów 3x4, stąd większa potrzeba przemyślenia ułożenia każdego kafla. Interesująco wygląda ułatwienie w postaci możliwości nakładania kafelków - gdy otrzymamy jakiś z ciekawym podziałem obszaru, ale przy okazji jest bardzo drogi, możemy położyć go na istniejącym już kaflu i zapłacić różnicę w ich koszcie. Prosty mechanizm, a niejednokrotnie pomagał w osiągnięciu zamierzonego celu.    Kamienie milowe, to element gry Capital, który możemy zdobyć po zakończeniu każdej epoki. Gdy ostatni kafelek zostanie sprzedany lub wybudowany odsłaniamy kamień milowy i gracz, który najlepiej spełnia warunek zawarty na kaflu, otrzymuje go w prezencie i może natychmiast go wybudować. W tym elemencie jest sporo losowości, bo początkowo nie wiemy co kryje się na rewersie kafla, ale po kilku partiach wiemy o co można się bić - kamieni milowych jest tylko 5, są one dwustronne, a stronę tajną zawsze wybieramy w sposób losowy - nie ukrywam, że byłbym rad, gdyby pojawiłoby się ich co najmniej dwa razy więcej. Dodatkowo, na początku mieliśmy spore problemy z odczytaniem warunków pierwszego kafla, który jest opisany w sposób niejasny.    Capital to gra od 2 do 4 graczy i muszę przyznać, że w każdym gronie sprawdzi się znakomicie. Gra w każdej konfiguracji graczy jest szybka i idzie sprawnie - wszyscy wiedzą co mają robić, punktacja jest znana. Kafle szybko lądują na stole albo na stosie sprzedanych. W 4 graczy rozgrywka trwa około godziny, we dwie osoby będzie to około 25-30 minut. Capital nie oferuje żadnej interakcji między graczami. Każdy sobie rzepkę skrobie i buduje własną dzielnicę. Nie ma żadnych kafli wymuszających interakcję między przeciwnikami, nic co by skłaniało nas do zażartej walki. W gronie rodziny jest to bardzo dobry pomysł, ale czy znajomi, lubiący usiąść do Gry o Tron czy Kemeta będą zachwyceni Capitalem?  Co ciekawe, na początku sądziłem, że Capital będzie suchy jak wiór i nie uda mi się poczuć jego klimatu. Moje zdziwienie było naprawdę spore - zaczynamy od ciekawej ilustracji okładki pudełka, później mamy fantastyczną wypraskę. Podczas gry faktycznie da się wyczuć klimat budowy, powstawania infrastruktury dzielnicy, budynków mieszkalnych, przemysłowych czy publicznych jak Fabryka FSO czy Stadion Narodowy. Klimat może nie wylewa się jak z wszelakiej maści dungeonów, ale to było naprawdę miłe patrzeć jak nasza dzielnica się rozwija.    Narzekałem już na zbyt małą liczbę kafli pomocy -wędrują one z rąk do rąk, zwłaszcza podczas pierwszych rozgrywek. Dla niezbyt doświadczonych graczy Capital ma dość skomplikowaną punktację i trzeba parę chwil by dobrze ją wytłumaczyć i poprzeć dobrym przykładem. Trzeba pamiętać o paru rzeczach i na początku ciężko się w tym odnaleźć. Drugą wadą Capital jest pierwsza runda, która przebiega w dość ślamazarnym tempie i jest nudna - nic się nie dzieje, nasza dzielnica dopiero raczkuje, kafle nie są zbyt interesujące. Gra osiąga pełnie swoich możliwości od 3 rundy - miejsca brakuje, dochodzą coraz lepsze kafle, musimy podejmować ważne dla przyszłości naszej infrastruktury decyzje.  Capital okazał się strzałem w dziesiątkę! Mnogość decyzji do podjęcia, niepowtarzalność każdej rozgrywki i mechanizm draftu to elementy, które bardzo sobie cenię w grach planszowych. Dodajmy do tego budowanie dzielnic naszej stolicy i dobre wykonanie i mamy tytuł, który będzie ozdobą naszej planszówkowej kolekcji. Doskonale sprawdzi się w rodzinnym, jak i przyjacielskim gronie, chcącym rozegrać szybką, ale emocjonującą i intensywną rozgrywkę, po której wszyscy będą chcieli zagrać jeszcze raz. Jako patron gry Capital, gorąco polecam!  Za udostępnienie gry do recenzji serdecznie dziękuję       Data wydania 2016 Liczba graczy 2-4 Sugerowana liczba graczy 2-4 Czas gry 60 minut Sugerowany wiek min. 10 lat Polski wydawca Granna

W grze Capital występuje mechanizm, który cenie sobie już od dawna. Draft, czyli dobieranie jednej karty z kilku i przekazanie ich dalej czyni Capital grą wyjątkowo regrywalną. W każdej epoce czeka na nas duży stos kafelków i tylko od nas zależy, które wybierzemy. Przy czym żadna partia nie będzie taka sama - przed każdą grą należy potasować wszystkie kafle, przy grze w mniejszym gronie nadal otrzymujemy tylko 4, reszta odpada. Oczywiście, generuje to niejako pewną losowość, ale musimy się do niej dostosować i kombinować tak, by otrzymać jak najwięcej punktów i pieniędzy za naszą dzielnicę.

Warszawo, nadchodzę!

Capital oferuje mnogość strategii i rozwiązań taktycznych. Zaczynamy oczywiście od wyboru kafelka, jednak później przychodzi pytanie czy faktycznie jest nam to potrzebne i rozwinie naszą dzielnicę, czy jednak lepiej go sprzedać, a za zarobione pieniądze kupić następnego? Od samego początku trzeba dostosowywać swoją taktykę do otrzymywanych kafelków i tak kombinować, by punktować w każdej dziedzinie. Trzeba pamiętać, że nasza dzielnica może rozrosnąć się maksymalnie do wymiarów 3x4, stąd większa potrzeba przemyślenia ułożenia każdego kafla. Interesująco wygląda ułatwienie w postaci możliwości nakładania kafelków - gdy otrzymamy jakiś z ciekawym podziałem obszaru, ale przy okazji jest bardzo drogi, możemy położyć go na istniejącym już kaflu i zapłacić różnicę w ich koszcie. Prosty mechanizm, a niejednokrotnie pomagał w osiągnięciu zamierzonego celu.

  Warszawa to symbol Polski. Największe miasto, stolica niemal od 500 lat, w której żyje ponad 1,5 miliona ludzi. W grze Filipa Miłuńskiego, Capital, będziemy uczestniczyć w historii tego miasta i budować jedną dzielnicę Warszawy. Zapraszam na recenzję.  W prostokątnym, nieco grubym pudełku znajdziemy cztery, plastikowe figurki syrenek warszawskich, kartonowe żetony monet, dużą ilość kafelków oraz instrukcję. Tekst napisany jest zwięźle i treściwie, wszystkie zasady są poparte odpowiednimi przykładami. Same zasady zajmują około połowę całego tekstu, reszta to opis działań kamieni milowych i budynków publicznych wraz z ich historią. Kafle są standardowej grubości i nie powinno być z nimi problemów w postaci zbyt szybkiego rozwarstwiania. Zdziwiła mnie ilość kafli pomocy, które są tylko 3, gdy maksymalna liczba graczy to 4 osoby. Co mnie najbardziej urzekło, to specjalne miejsce na figurki syrenek, które możemy zabezpieczyć specjalnym materiałem z pleksi, dzięki czemu figurki nie będą latać po pudle. Układ kafelków w wyprasce tworzy nam wzór Pałacu Kultury i Nauki - coś kapitalnego! Dodajmy do tego świetną grafikę na okładce i mamy bardzo ładny tytuł.    Każdy z graczy wciela się w architekta jednej z dzielnic Warszawy. Stawia budynki publiczne, przemysłowe, mieszkalne, handlowe i kultury. Każdy z graczy na początku ery dostaje do ręki 4 kafle, wybiera jeden z nich i ma możliwość wybudowania, go opłacając odpowiedni koszt umieszczony koszt lub sprzedania go za 3 monety. Następnie, pozostałe kafle przekazuje w lewo lub w prawo zależy od numeru epoki i wybiera jeden kafel z 3, które dostał. Gdy ostatni kafel zostanie wybudowany lub sprzedany następuje Faza przychodu i dostajemy punkty lub pieniądze za określone budynki - parki przy budynkach mieszkalnych, handlowe przylegające do mieszkańców, kultury, itd. Gracz, który najlepiej spełnił warunki z kafla kamienia milowego natychmiast go otrzymuje i może wybudować. Pomiędzy epokami 3-4 oraz 4-5 mamy wojnę, każdy gracz musi odrzucić jeden lub dwa wybudowane kafle ze swojej dzielnicy - to symbolizuje I oraz II Wojnę Światową. Po ostatniej epoce następuje podliczenie punktów, a gracz, który zdobył ich najwięcej, wygrywa grę.    W grze Capital występuje mechanizm, który cenie sobie już od dawna. Draft, czyli dobieranie jednej karty z kilku i przekazanie ich dalej czyni Capital grą wyjątkowo regrywalną. W każdej epoce czeka na nas duży stos kafelków i tylko od nas zależy, które wybierzemy. Przy czym żadna partia nie będzie taka sama - przed każdą grą należy potasować wszystkie kafle, przy grze w mniejszym gronie nadal otrzymujemy tylko 4, reszta odpada. Oczywiście, generuje to niejako pewną losowość, ale musimy się do niej dostosować i kombinować tak, by otrzymać jak najwięcej punktów i pieniędzy za naszą dzielnicę.  Capital oferuje mnogość strategii i rozwiązań taktycznych. Zaczynamy oczywiście od wyboru kafelka, jednak później przychodzi pytanie czy faktycznie jest nam to potrzebne i rozwinie naszą dzielnicę, czy jednak lepiej go sprzedać, a za zarobione pieniądze kupić następnego? Od samego początku trzeba dostosowywać swoją taktykę do otrzymywanych kafelków i tak kombinować, by punktować w każdej dziedzinie. Trzeba pamiętać, że nasza dzielnica może rozrosnąć się maksymalnie do wymiarów 3x4, stąd większa potrzeba przemyślenia ułożenia każdego kafla. Interesująco wygląda ułatwienie w postaci możliwości nakładania kafelków - gdy otrzymamy jakiś z ciekawym podziałem obszaru, ale przy okazji jest bardzo drogi, możemy położyć go na istniejącym już kaflu i zapłacić różnicę w ich koszcie. Prosty mechanizm, a niejednokrotnie pomagał w osiągnięciu zamierzonego celu.    Kamienie milowe, to element gry Capital, który możemy zdobyć po zakończeniu każdej epoki. Gdy ostatni kafelek zostanie sprzedany lub wybudowany odsłaniamy kamień milowy i gracz, który najlepiej spełnia warunek zawarty na kaflu, otrzymuje go w prezencie i może natychmiast go wybudować. W tym elemencie jest sporo losowości, bo początkowo nie wiemy co kryje się na rewersie kafla, ale po kilku partiach wiemy o co można się bić - kamieni milowych jest tylko 5, są one dwustronne, a stronę tajną zawsze wybieramy w sposób losowy - nie ukrywam, że byłbym rad, gdyby pojawiłoby się ich co najmniej dwa razy więcej. Dodatkowo, na początku mieliśmy spore problemy z odczytaniem warunków pierwszego kafla, który jest opisany w sposób niejasny.    Capital to gra od 2 do 4 graczy i muszę przyznać, że w każdym gronie sprawdzi się znakomicie. Gra w każdej konfiguracji graczy jest szybka i idzie sprawnie - wszyscy wiedzą co mają robić, punktacja jest znana. Kafle szybko lądują na stole albo na stosie sprzedanych. W 4 graczy rozgrywka trwa około godziny, we dwie osoby będzie to około 25-30 minut. Capital nie oferuje żadnej interakcji między graczami. Każdy sobie rzepkę skrobie i buduje własną dzielnicę. Nie ma żadnych kafli wymuszających interakcję między przeciwnikami, nic co by skłaniało nas do zażartej walki. W gronie rodziny jest to bardzo dobry pomysł, ale czy znajomi, lubiący usiąść do Gry o Tron czy Kemeta będą zachwyceni Capitalem?  Co ciekawe, na początku sądziłem, że Capital będzie suchy jak wiór i nie uda mi się poczuć jego klimatu. Moje zdziwienie było naprawdę spore - zaczynamy od ciekawej ilustracji okładki pudełka, później mamy fantastyczną wypraskę. Podczas gry faktycznie da się wyczuć klimat budowy, powstawania infrastruktury dzielnicy, budynków mieszkalnych, przemysłowych czy publicznych jak Fabryka FSO czy Stadion Narodowy. Klimat może nie wylewa się jak z wszelakiej maści dungeonów, ale to było naprawdę miłe patrzeć jak nasza dzielnica się rozwija.    Narzekałem już na zbyt małą liczbę kafli pomocy -wędrują one z rąk do rąk, zwłaszcza podczas pierwszych rozgrywek. Dla niezbyt doświadczonych graczy Capital ma dość skomplikowaną punktację i trzeba parę chwil by dobrze ją wytłumaczyć i poprzeć dobrym przykładem. Trzeba pamiętać o paru rzeczach i na początku ciężko się w tym odnaleźć. Drugą wadą Capital jest pierwsza runda, która przebiega w dość ślamazarnym tempie i jest nudna - nic się nie dzieje, nasza dzielnica dopiero raczkuje, kafle nie są zbyt interesujące. Gra osiąga pełnie swoich możliwości od 3 rundy - miejsca brakuje, dochodzą coraz lepsze kafle, musimy podejmować ważne dla przyszłości naszej infrastruktury decyzje.  Capital okazał się strzałem w dziesiątkę! Mnogość decyzji do podjęcia, niepowtarzalność każdej rozgrywki i mechanizm draftu to elementy, które bardzo sobie cenię w grach planszowych. Dodajmy do tego budowanie dzielnic naszej stolicy i dobre wykonanie i mamy tytuł, który będzie ozdobą naszej planszówkowej kolekcji. Doskonale sprawdzi się w rodzinnym, jak i przyjacielskim gronie, chcącym rozegrać szybką, ale emocjonującą i intensywną rozgrywkę, po której wszyscy będą chcieli zagrać jeszcze raz. Jako patron gry Capital, gorąco polecam!  Za udostępnienie gry do recenzji serdecznie dziękuję       Data wydania 2016 Liczba graczy 2-4 Sugerowana liczba graczy 2-4 Czas gry 60 minut Sugerowany wiek min. 10 lat Polski wydawca Granna

Kamienie milowe, to element gry Capital, który możemy zdobyć po zakończeniu każdej epoki. Gdy ostatni kafelek zostanie sprzedany lub wybudowany odsłaniamy kamień milowy i gracz, który najlepiej spełnia warunek zawarty na kaflu, otrzymuje go w prezencie i może natychmiast go wybudować. W tym elemencie jest sporo losowości, bo początkowo nie wiemy co kryje się na rewersie kafla, ale po kilku partiach wiemy o co można się bić - kamieni milowych jest tylko 5, są one dwustronne, a stronę tajną zawsze wybieramy w sposób losowy - nie ukrywam, że byłbym rad, gdyby pojawiłoby się ich co najmniej dwa razy więcej. Dodatkowo, na początku mieliśmy spore problemy z odczytaniem warunków pierwszego kafla, który jest opisany w sposób niejasny.

  Warszawa to symbol Polski. Największe miasto, stolica niemal od 500 lat, w której żyje ponad 1,5 miliona ludzi. W grze Filipa Miłuńskiego, Capital, będziemy uczestniczyć w historii tego miasta i budować jedną dzielnicę Warszawy. Zapraszam na recenzję.  W prostokątnym, nieco grubym pudełku znajdziemy cztery, plastikowe figurki syrenek warszawskich, kartonowe żetony monet, dużą ilość kafelków oraz instrukcję. Tekst napisany jest zwięźle i treściwie, wszystkie zasady są poparte odpowiednimi przykładami. Same zasady zajmują około połowę całego tekstu, reszta to opis działań kamieni milowych i budynków publicznych wraz z ich historią. Kafle są standardowej grubości i nie powinno być z nimi problemów w postaci zbyt szybkiego rozwarstwiania. Zdziwiła mnie ilość kafli pomocy, które są tylko 3, gdy maksymalna liczba graczy to 4 osoby. Co mnie najbardziej urzekło, to specjalne miejsce na figurki syrenek, które możemy zabezpieczyć specjalnym materiałem z pleksi, dzięki czemu figurki nie będą latać po pudle. Układ kafelków w wyprasce tworzy nam wzór Pałacu Kultury i Nauki - coś kapitalnego! Dodajmy do tego świetną grafikę na okładce i mamy bardzo ładny tytuł.    Każdy z graczy wciela się w architekta jednej z dzielnic Warszawy. Stawia budynki publiczne, przemysłowe, mieszkalne, handlowe i kultury. Każdy z graczy na początku ery dostaje do ręki 4 kafle, wybiera jeden z nich i ma możliwość wybudowania, go opłacając odpowiedni koszt umieszczony koszt lub sprzedania go za 3 monety. Następnie, pozostałe kafle przekazuje w lewo lub w prawo zależy od numeru epoki i wybiera jeden kafel z 3, które dostał. Gdy ostatni kafel zostanie wybudowany lub sprzedany następuje Faza przychodu i dostajemy punkty lub pieniądze za określone budynki - parki przy budynkach mieszkalnych, handlowe przylegające do mieszkańców, kultury, itd. Gracz, który najlepiej spełnił warunki z kafla kamienia milowego natychmiast go otrzymuje i może wybudować. Pomiędzy epokami 3-4 oraz 4-5 mamy wojnę, każdy gracz musi odrzucić jeden lub dwa wybudowane kafle ze swojej dzielnicy - to symbolizuje I oraz II Wojnę Światową. Po ostatniej epoce następuje podliczenie punktów, a gracz, który zdobył ich najwięcej, wygrywa grę.    W grze Capital występuje mechanizm, który cenie sobie już od dawna. Draft, czyli dobieranie jednej karty z kilku i przekazanie ich dalej czyni Capital grą wyjątkowo regrywalną. W każdej epoce czeka na nas duży stos kafelków i tylko od nas zależy, które wybierzemy. Przy czym żadna partia nie będzie taka sama - przed każdą grą należy potasować wszystkie kafle, przy grze w mniejszym gronie nadal otrzymujemy tylko 4, reszta odpada. Oczywiście, generuje to niejako pewną losowość, ale musimy się do niej dostosować i kombinować tak, by otrzymać jak najwięcej punktów i pieniędzy za naszą dzielnicę.  Capital oferuje mnogość strategii i rozwiązań taktycznych. Zaczynamy oczywiście od wyboru kafelka, jednak później przychodzi pytanie czy faktycznie jest nam to potrzebne i rozwinie naszą dzielnicę, czy jednak lepiej go sprzedać, a za zarobione pieniądze kupić następnego? Od samego początku trzeba dostosowywać swoją taktykę do otrzymywanych kafelków i tak kombinować, by punktować w każdej dziedzinie. Trzeba pamiętać, że nasza dzielnica może rozrosnąć się maksymalnie do wymiarów 3x4, stąd większa potrzeba przemyślenia ułożenia każdego kafla. Interesująco wygląda ułatwienie w postaci możliwości nakładania kafelków - gdy otrzymamy jakiś z ciekawym podziałem obszaru, ale przy okazji jest bardzo drogi, możemy położyć go na istniejącym już kaflu i zapłacić różnicę w ich koszcie. Prosty mechanizm, a niejednokrotnie pomagał w osiągnięciu zamierzonego celu.    Kamienie milowe, to element gry Capital, który możemy zdobyć po zakończeniu każdej epoki. Gdy ostatni kafelek zostanie sprzedany lub wybudowany odsłaniamy kamień milowy i gracz, który najlepiej spełnia warunek zawarty na kaflu, otrzymuje go w prezencie i może natychmiast go wybudować. W tym elemencie jest sporo losowości, bo początkowo nie wiemy co kryje się na rewersie kafla, ale po kilku partiach wiemy o co można się bić - kamieni milowych jest tylko 5, są one dwustronne, a stronę tajną zawsze wybieramy w sposób losowy - nie ukrywam, że byłbym rad, gdyby pojawiłoby się ich co najmniej dwa razy więcej. Dodatkowo, na początku mieliśmy spore problemy z odczytaniem warunków pierwszego kafla, który jest opisany w sposób niejasny.    Capital to gra od 2 do 4 graczy i muszę przyznać, że w każdym gronie sprawdzi się znakomicie. Gra w każdej konfiguracji graczy jest szybka i idzie sprawnie - wszyscy wiedzą co mają robić, punktacja jest znana. Kafle szybko lądują na stole albo na stosie sprzedanych. W 4 graczy rozgrywka trwa około godziny, we dwie osoby będzie to około 25-30 minut. Capital nie oferuje żadnej interakcji między graczami. Każdy sobie rzepkę skrobie i buduje własną dzielnicę. Nie ma żadnych kafli wymuszających interakcję między przeciwnikami, nic co by skłaniało nas do zażartej walki. W gronie rodziny jest to bardzo dobry pomysł, ale czy znajomi, lubiący usiąść do Gry o Tron czy Kemeta będą zachwyceni Capitalem?  Co ciekawe, na początku sądziłem, że Capital będzie suchy jak wiór i nie uda mi się poczuć jego klimatu. Moje zdziwienie było naprawdę spore - zaczynamy od ciekawej ilustracji okładki pudełka, później mamy fantastyczną wypraskę. Podczas gry faktycznie da się wyczuć klimat budowy, powstawania infrastruktury dzielnicy, budynków mieszkalnych, przemysłowych czy publicznych jak Fabryka FSO czy Stadion Narodowy. Klimat może nie wylewa się jak z wszelakiej maści dungeonów, ale to było naprawdę miłe patrzeć jak nasza dzielnica się rozwija.    Narzekałem już na zbyt małą liczbę kafli pomocy -wędrują one z rąk do rąk, zwłaszcza podczas pierwszych rozgrywek. Dla niezbyt doświadczonych graczy Capital ma dość skomplikowaną punktację i trzeba parę chwil by dobrze ją wytłumaczyć i poprzeć dobrym przykładem. Trzeba pamiętać o paru rzeczach i na początku ciężko się w tym odnaleźć. Drugą wadą Capital jest pierwsza runda, która przebiega w dość ślamazarnym tempie i jest nudna - nic się nie dzieje, nasza dzielnica dopiero raczkuje, kafle nie są zbyt interesujące. Gra osiąga pełnie swoich możliwości od 3 rundy - miejsca brakuje, dochodzą coraz lepsze kafle, musimy podejmować ważne dla przyszłości naszej infrastruktury decyzje.  Capital okazał się strzałem w dziesiątkę! Mnogość decyzji do podjęcia, niepowtarzalność każdej rozgrywki i mechanizm draftu to elementy, które bardzo sobie cenię w grach planszowych. Dodajmy do tego budowanie dzielnic naszej stolicy i dobre wykonanie i mamy tytuł, który będzie ozdobą naszej planszówkowej kolekcji. Doskonale sprawdzi się w rodzinnym, jak i przyjacielskim gronie, chcącym rozegrać szybką, ale emocjonującą i intensywną rozgrywkę, po której wszyscy będą chcieli zagrać jeszcze raz. Jako patron gry Capital, gorąco polecam!  Za udostępnienie gry do recenzji serdecznie dziękuję       Data wydania 2016 Liczba graczy 2-4 Sugerowana liczba graczy 2-4 Czas gry 60 minut Sugerowany wiek min. 10 lat Polski wydawca Granna

Capital to gra od 2 do 4 graczy i muszę przyznać, że w każdym gronie sprawdzi się znakomicie. Gra w każdej konfiguracji graczy jest szybka i idzie sprawnie - wszyscy wiedzą co mają robić, punktacja jest znana. Kafle szybko lądują na stole albo na stosie sprzedanych. W 4 graczy rozgrywka trwa około godziny, we dwie osoby będzie to około 25-30 minut. Capital nie oferuje żadnej interakcji między graczami. Każdy sobie rzepkę skrobie i buduje własną dzielnicę. Nie ma żadnych kafli wymuszających interakcję między przeciwnikami, nic co by skłaniało nas do zażartej walki. W gronie rodziny jest to bardzo dobry pomysł, ale czy znajomi, lubiący usiąść do Gry o Tron czy Kemeta będą zachwyceni Capitalem?

Co ciekawe, na początku sądziłem, że Capital będzie suchy jak wiór i nie uda mi się poczuć jego klimatu. Moje zdziwienie było naprawdę spore - zaczynamy od ciekawej ilustracji okładki pudełka, później mamy fantastyczną wypraskę. Podczas gry faktycznie da się wyczuć klimat budowy, powstawania infrastruktury dzielnicy, budynków mieszkalnych, przemysłowych czy publicznych jak Fabryka FSO czy Stadion Narodowy. Klimat może nie wylewa się jak z wszelakiej maści dungeonów, ale to było naprawdę miłe patrzeć jak nasza dzielnica się rozwija.

  Warszawa to symbol Polski. Największe miasto, stolica niemal od 500 lat, w której żyje ponad 1,5 miliona ludzi. W grze Filipa Miłuńskiego, Capital, będziemy uczestniczyć w historii tego miasta i budować jedną dzielnicę Warszawy. Zapraszam na recenzję.  W prostokątnym, nieco grubym pudełku znajdziemy cztery, plastikowe figurki syrenek warszawskich, kartonowe żetony monet, dużą ilość kafelków oraz instrukcję. Tekst napisany jest zwięźle i treściwie, wszystkie zasady są poparte odpowiednimi przykładami. Same zasady zajmują około połowę całego tekstu, reszta to opis działań kamieni milowych i budynków publicznych wraz z ich historią. Kafle są standardowej grubości i nie powinno być z nimi problemów w postaci zbyt szybkiego rozwarstwiania. Zdziwiła mnie ilość kafli pomocy, które są tylko 3, gdy maksymalna liczba graczy to 4 osoby. Co mnie najbardziej urzekło, to specjalne miejsce na figurki syrenek, które możemy zabezpieczyć specjalnym materiałem z pleksi, dzięki czemu figurki nie będą latać po pudle. Układ kafelków w wyprasce tworzy nam wzór Pałacu Kultury i Nauki - coś kapitalnego! Dodajmy do tego świetną grafikę na okładce i mamy bardzo ładny tytuł.    Każdy z graczy wciela się w architekta jednej z dzielnic Warszawy. Stawia budynki publiczne, przemysłowe, mieszkalne, handlowe i kultury. Każdy z graczy na początku ery dostaje do ręki 4 kafle, wybiera jeden z nich i ma możliwość wybudowania, go opłacając odpowiedni koszt umieszczony koszt lub sprzedania go za 3 monety. Następnie, pozostałe kafle przekazuje w lewo lub w prawo zależy od numeru epoki i wybiera jeden kafel z 3, które dostał. Gdy ostatni kafel zostanie wybudowany lub sprzedany następuje Faza przychodu i dostajemy punkty lub pieniądze za określone budynki - parki przy budynkach mieszkalnych, handlowe przylegające do mieszkańców, kultury, itd. Gracz, który najlepiej spełnił warunki z kafla kamienia milowego natychmiast go otrzymuje i może wybudować. Pomiędzy epokami 3-4 oraz 4-5 mamy wojnę, każdy gracz musi odrzucić jeden lub dwa wybudowane kafle ze swojej dzielnicy - to symbolizuje I oraz II Wojnę Światową. Po ostatniej epoce następuje podliczenie punktów, a gracz, który zdobył ich najwięcej, wygrywa grę.    W grze Capital występuje mechanizm, który cenie sobie już od dawna. Draft, czyli dobieranie jednej karty z kilku i przekazanie ich dalej czyni Capital grą wyjątkowo regrywalną. W każdej epoce czeka na nas duży stos kafelków i tylko od nas zależy, które wybierzemy. Przy czym żadna partia nie będzie taka sama - przed każdą grą należy potasować wszystkie kafle, przy grze w mniejszym gronie nadal otrzymujemy tylko 4, reszta odpada. Oczywiście, generuje to niejako pewną losowość, ale musimy się do niej dostosować i kombinować tak, by otrzymać jak najwięcej punktów i pieniędzy za naszą dzielnicę.  Capital oferuje mnogość strategii i rozwiązań taktycznych. Zaczynamy oczywiście od wyboru kafelka, jednak później przychodzi pytanie czy faktycznie jest nam to potrzebne i rozwinie naszą dzielnicę, czy jednak lepiej go sprzedać, a za zarobione pieniądze kupić następnego? Od samego początku trzeba dostosowywać swoją taktykę do otrzymywanych kafelków i tak kombinować, by punktować w każdej dziedzinie. Trzeba pamiętać, że nasza dzielnica może rozrosnąć się maksymalnie do wymiarów 3x4, stąd większa potrzeba przemyślenia ułożenia każdego kafla. Interesująco wygląda ułatwienie w postaci możliwości nakładania kafelków - gdy otrzymamy jakiś z ciekawym podziałem obszaru, ale przy okazji jest bardzo drogi, możemy położyć go na istniejącym już kaflu i zapłacić różnicę w ich koszcie. Prosty mechanizm, a niejednokrotnie pomagał w osiągnięciu zamierzonego celu.    Kamienie milowe, to element gry Capital, który możemy zdobyć po zakończeniu każdej epoki. Gdy ostatni kafelek zostanie sprzedany lub wybudowany odsłaniamy kamień milowy i gracz, który najlepiej spełnia warunek zawarty na kaflu, otrzymuje go w prezencie i może natychmiast go wybudować. W tym elemencie jest sporo losowości, bo początkowo nie wiemy co kryje się na rewersie kafla, ale po kilku partiach wiemy o co można się bić - kamieni milowych jest tylko 5, są one dwustronne, a stronę tajną zawsze wybieramy w sposób losowy - nie ukrywam, że byłbym rad, gdyby pojawiłoby się ich co najmniej dwa razy więcej. Dodatkowo, na początku mieliśmy spore problemy z odczytaniem warunków pierwszego kafla, który jest opisany w sposób niejasny.    Capital to gra od 2 do 4 graczy i muszę przyznać, że w każdym gronie sprawdzi się znakomicie. Gra w każdej konfiguracji graczy jest szybka i idzie sprawnie - wszyscy wiedzą co mają robić, punktacja jest znana. Kafle szybko lądują na stole albo na stosie sprzedanych. W 4 graczy rozgrywka trwa około godziny, we dwie osoby będzie to około 25-30 minut. Capital nie oferuje żadnej interakcji między graczami. Każdy sobie rzepkę skrobie i buduje własną dzielnicę. Nie ma żadnych kafli wymuszających interakcję między przeciwnikami, nic co by skłaniało nas do zażartej walki. W gronie rodziny jest to bardzo dobry pomysł, ale czy znajomi, lubiący usiąść do Gry o Tron czy Kemeta będą zachwyceni Capitalem?  Co ciekawe, na początku sądziłem, że Capital będzie suchy jak wiór i nie uda mi się poczuć jego klimatu. Moje zdziwienie było naprawdę spore - zaczynamy od ciekawej ilustracji okładki pudełka, później mamy fantastyczną wypraskę. Podczas gry faktycznie da się wyczuć klimat budowy, powstawania infrastruktury dzielnicy, budynków mieszkalnych, przemysłowych czy publicznych jak Fabryka FSO czy Stadion Narodowy. Klimat może nie wylewa się jak z wszelakiej maści dungeonów, ale to było naprawdę miłe patrzeć jak nasza dzielnica się rozwija.    Narzekałem już na zbyt małą liczbę kafli pomocy -wędrują one z rąk do rąk, zwłaszcza podczas pierwszych rozgrywek. Dla niezbyt doświadczonych graczy Capital ma dość skomplikowaną punktację i trzeba parę chwil by dobrze ją wytłumaczyć i poprzeć dobrym przykładem. Trzeba pamiętać o paru rzeczach i na początku ciężko się w tym odnaleźć. Drugą wadą Capital jest pierwsza runda, która przebiega w dość ślamazarnym tempie i jest nudna - nic się nie dzieje, nasza dzielnica dopiero raczkuje, kafle nie są zbyt interesujące. Gra osiąga pełnie swoich możliwości od 3 rundy - miejsca brakuje, dochodzą coraz lepsze kafle, musimy podejmować ważne dla przyszłości naszej infrastruktury decyzje.  Capital okazał się strzałem w dziesiątkę! Mnogość decyzji do podjęcia, niepowtarzalność każdej rozgrywki i mechanizm draftu to elementy, które bardzo sobie cenię w grach planszowych. Dodajmy do tego budowanie dzielnic naszej stolicy i dobre wykonanie i mamy tytuł, który będzie ozdobą naszej planszówkowej kolekcji. Doskonale sprawdzi się w rodzinnym, jak i przyjacielskim gronie, chcącym rozegrać szybką, ale emocjonującą i intensywną rozgrywkę, po której wszyscy będą chcieli zagrać jeszcze raz. Jako patron gry Capital, gorąco polecam!  Za udostępnienie gry do recenzji serdecznie dziękuję       Data wydania 2016 Liczba graczy 2-4 Sugerowana liczba graczy 2-4 Czas gry 60 minut Sugerowany wiek min. 10 lat Polski wydawca Granna

Narzekałem już na zbyt małą liczbę kafli pomocy - wędrują one z rąk do rąk, zwłaszcza podczas pierwszych rozgrywek. Dla niezbyt doświadczonych graczy Capital ma dość skomplikowaną punktację i trzeba parę chwil by dobrze ją wytłumaczyć i poprzeć dobrym przykładem. Trzeba pamiętać o paru rzeczach i na początku ciężko się w tym odnaleźć. Drugą wadą Capital jest pierwsza runda, która przebiega w dość ślamazarnym tempie i jest nudna - nic się nie dzieje, nasza dzielnica dopiero raczkuje, kafle nie są zbyt interesujące. Gra osiąga pełnie swoich możliwości od 3 rundy - miejsca brakuje, dochodzą coraz lepsze kafle, musimy podejmować ważne dla przyszłości naszej infrastruktury decyzje.

Werdykt

Capital okazał się strzałem w dziesiątkę! Mnogość decyzji do podjęcia, niepowtarzalność każdej rozgrywki i mechanizm draftu to elementy, które bardzo sobie cenię w grach planszowych. Dodajmy do tego budowanie dzielnic naszej stolicy i dobre wykonanie i mamy tytuł, który będzie ozdobą naszej planszówkowej kolekcji. Doskonale sprawdzi się w rodzinnym, jak i przyjacielskim gronie, chcącym rozegrać szybką, ale emocjonującą i intensywną rozgrywkę, po której wszyscy będą chcieli zagrać jeszcze raz. Jako patron gry Capital, gorąco polecam!

Za udostępnienie gry do recenzji serdecznie dziękuję

  Warszawa to symbol Polski. Największe miasto, stolica niemal od 500 lat, w której żyje ponad 1,5 miliona ludzi. W grze Filipa Miłuńskiego, Capital, będziemy uczestniczyć w historii tego miasta i budować jedną dzielnicę Warszawy. Zapraszam na recenzję.  W prostokątnym, nieco grubym pudełku znajdziemy cztery, plastikowe figurki syrenek warszawskich, kartonowe żetony monet, dużą ilość kafelków oraz instrukcję. Tekst napisany jest zwięźle i treściwie, wszystkie zasady są poparte odpowiednimi przykładami. Same zasady zajmują około połowę całego tekstu, reszta to opis działań kamieni milowych i budynków publicznych wraz z ich historią. Kafle są standardowej grubości i nie powinno być z nimi problemów w postaci zbyt szybkiego rozwarstwiania. Zdziwiła mnie ilość kafli pomocy, które są tylko 3, gdy maksymalna liczba graczy to 4 osoby. Co mnie najbardziej urzekło, to specjalne miejsce na figurki syrenek, które możemy zabezpieczyć specjalnym materiałem z pleksi, dzięki czemu figurki nie będą latać po pudle. Układ kafelków w wyprasce tworzy nam wzór Pałacu Kultury i Nauki - coś kapitalnego! Dodajmy do tego świetną grafikę na okładce i mamy bardzo ładny tytuł.    Każdy z graczy wciela się w architekta jednej z dzielnic Warszawy. Stawia budynki publiczne, przemysłowe, mieszkalne, handlowe i kultury. Każdy z graczy na początku ery dostaje do ręki 4 kafle, wybiera jeden z nich i ma możliwość wybudowania, go opłacając odpowiedni koszt umieszczony koszt lub sprzedania go za 3 monety. Następnie, pozostałe kafle przekazuje w lewo lub w prawo zależy od numeru epoki i wybiera jeden kafel z 3, które dostał. Gdy ostatni kafel zostanie wybudowany lub sprzedany następuje Faza przychodu i dostajemy punkty lub pieniądze za określone budynki - parki przy budynkach mieszkalnych, handlowe przylegające do mieszkańców, kultury, itd. Gracz, który najlepiej spełnił warunki z kafla kamienia milowego natychmiast go otrzymuje i może wybudować. Pomiędzy epokami 3-4 oraz 4-5 mamy wojnę, każdy gracz musi odrzucić jeden lub dwa wybudowane kafle ze swojej dzielnicy - to symbolizuje I oraz II Wojnę Światową. Po ostatniej epoce następuje podliczenie punktów, a gracz, który zdobył ich najwięcej, wygrywa grę.    W grze Capital występuje mechanizm, który cenie sobie już od dawna. Draft, czyli dobieranie jednej karty z kilku i przekazanie ich dalej czyni Capital grą wyjątkowo regrywalną. W każdej epoce czeka na nas duży stos kafelków i tylko od nas zależy, które wybierzemy. Przy czym żadna partia nie będzie taka sama - przed każdą grą należy potasować wszystkie kafle, przy grze w mniejszym gronie nadal otrzymujemy tylko 4, reszta odpada. Oczywiście, generuje to niejako pewną losowość, ale musimy się do niej dostosować i kombinować tak, by otrzymać jak najwięcej punktów i pieniędzy za naszą dzielnicę.  Capital oferuje mnogość strategii i rozwiązań taktycznych. Zaczynamy oczywiście od wyboru kafelka, jednak później przychodzi pytanie czy faktycznie jest nam to potrzebne i rozwinie naszą dzielnicę, czy jednak lepiej go sprzedać, a za zarobione pieniądze kupić następnego? Od samego początku trzeba dostosowywać swoją taktykę do otrzymywanych kafelków i tak kombinować, by punktować w każdej dziedzinie. Trzeba pamiętać, że nasza dzielnica może rozrosnąć się maksymalnie do wymiarów 3x4, stąd większa potrzeba przemyślenia ułożenia każdego kafla. Interesująco wygląda ułatwienie w postaci możliwości nakładania kafelków - gdy otrzymamy jakiś z ciekawym podziałem obszaru, ale przy okazji jest bardzo drogi, możemy położyć go na istniejącym już kaflu i zapłacić różnicę w ich koszcie. Prosty mechanizm, a niejednokrotnie pomagał w osiągnięciu zamierzonego celu.    Kamienie milowe, to element gry Capital, który możemy zdobyć po zakończeniu każdej epoki. Gdy ostatni kafelek zostanie sprzedany lub wybudowany odsłaniamy kamień milowy i gracz, który najlepiej spełnia warunek zawarty na kaflu, otrzymuje go w prezencie i może natychmiast go wybudować. W tym elemencie jest sporo losowości, bo początkowo nie wiemy co kryje się na rewersie kafla, ale po kilku partiach wiemy o co można się bić - kamieni milowych jest tylko 5, są one dwustronne, a stronę tajną zawsze wybieramy w sposób losowy - nie ukrywam, że byłbym rad, gdyby pojawiłoby się ich co najmniej dwa razy więcej. Dodatkowo, na początku mieliśmy spore problemy z odczytaniem warunków pierwszego kafla, który jest opisany w sposób niejasny.    Capital to gra od 2 do 4 graczy i muszę przyznać, że w każdym gronie sprawdzi się znakomicie. Gra w każdej konfiguracji graczy jest szybka i idzie sprawnie - wszyscy wiedzą co mają robić, punktacja jest znana. Kafle szybko lądują na stole albo na stosie sprzedanych. W 4 graczy rozgrywka trwa około godziny, we dwie osoby będzie to około 25-30 minut. Capital nie oferuje żadnej interakcji między graczami. Każdy sobie rzepkę skrobie i buduje własną dzielnicę. Nie ma żadnych kafli wymuszających interakcję między przeciwnikami, nic co by skłaniało nas do zażartej walki. W gronie rodziny jest to bardzo dobry pomysł, ale czy znajomi, lubiący usiąść do Gry o Tron czy Kemeta będą zachwyceni Capitalem?  Co ciekawe, na początku sądziłem, że Capital będzie suchy jak wiór i nie uda mi się poczuć jego klimatu. Moje zdziwienie było naprawdę spore - zaczynamy od ciekawej ilustracji okładki pudełka, później mamy fantastyczną wypraskę. Podczas gry faktycznie da się wyczuć klimat budowy, powstawania infrastruktury dzielnicy, budynków mieszkalnych, przemysłowych czy publicznych jak Fabryka FSO czy Stadion Narodowy. Klimat może nie wylewa się jak z wszelakiej maści dungeonów, ale to było naprawdę miłe patrzeć jak nasza dzielnica się rozwija.    Narzekałem już na zbyt małą liczbę kafli pomocy -wędrują one z rąk do rąk, zwłaszcza podczas pierwszych rozgrywek. Dla niezbyt doświadczonych graczy Capital ma dość skomplikowaną punktację i trzeba parę chwil by dobrze ją wytłumaczyć i poprzeć dobrym przykładem. Trzeba pamiętać o paru rzeczach i na początku ciężko się w tym odnaleźć. Drugą wadą Capital jest pierwsza runda, która przebiega w dość ślamazarnym tempie i jest nudna - nic się nie dzieje, nasza dzielnica dopiero raczkuje, kafle nie są zbyt interesujące. Gra osiąga pełnie swoich możliwości od 3 rundy - miejsca brakuje, dochodzą coraz lepsze kafle, musimy podejmować ważne dla przyszłości naszej infrastruktury decyzje.  Capital okazał się strzałem w dziesiątkę! Mnogość decyzji do podjęcia, niepowtarzalność każdej rozgrywki i mechanizm draftu to elementy, które bardzo sobie cenię w grach planszowych. Dodajmy do tego budowanie dzielnic naszej stolicy i dobre wykonanie i mamy tytuł, który będzie ozdobą naszej planszówkowej kolekcji. Doskonale sprawdzi się w rodzinnym, jak i przyjacielskim gronie, chcącym rozegrać szybką, ale emocjonującą i intensywną rozgrywkę, po której wszyscy będą chcieli zagrać jeszcze raz. Jako patron gry Capital, gorąco polecam!  Za udostępnienie gry do recenzji serdecznie dziękuję       Data wydania 2016 Liczba graczy 2-4 Sugerowana liczba graczy 2-4 Czas gry 60 minut Sugerowany wiek min. 10 lat Polski wydawca Granna



Data wydania 2016
Liczba graczy 2-4
Sugerowana liczba graczy 2-4
Czas gry 60 minut
Sugerowany wiek min. 10 lat
Polski wydawca Granna
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz