UNBOXING - Ulm


Ulm, to gra, o której po raz pierwszy usłyszałem na zeszłorocznych targach w Essen. Ciekawa, nowatorska mechanika, historyczna otoczka tytułowego miasta i mnogość decyzji do podjęcia. Nie powiem, chciałem nabyć ją we własnym zakresie, ale przeszkadzała mi jedna rzecz - wydanie międzynarodowe, którym nigdy nie jestem zainteresowany - dlaczego mam płacić za dodatkowe elementy, które nigdy mi się nie przydadzą? W międzyczasie udało się nawiązać współpracę z polskim wydawnictwem Sharp Games, która do tej pory wydało jedną grę, prostą i lekką karciankę. Parę dni później usłyszałem dwie plotki - Sharp Games wyda po polsku Trajana oraz Ulm. Teraz już wiemy, że te pogłoski okazały się prawdą i już wkrótce będziemy mogli cieszyć się polskimi wydaniami tych znakomitych gier. Zapraszam na unboxing Ulm!


Pudło jest standardowej wielkości, dość ciężkie, a na okładce mamy wizytówkę tego niemieckiego miasta, czyli katedrę. Wszystko wygląda bardzo ładnie i aż chce się rozerwać folię zabezpieczającą.

  Ulm, to gra, o której po raz pierwszy usłyszałem na zeszłorocznych targach w Essen. Ciekawa, nowatorska mechanika, historyczna otoczka tytułowego miasta i mnogość decyzji do podjęcia. Nie powiem, chciałem nabyć ją we własnym zakresie, ale przeszkadzała mi jedna rzecz - wydanie międzynarodowe, którym nigdy nie jestem zainteresowany - dlaczego mam płacić za dodatkowe elementy, które nigdy mi się nie przydadzą? W międzyczasie udało się nawiązać współpracę z polskim wydawnictwem Sharp Games, która do tej pory wydało jedną grę, prostą i lekką karciankę. Parę dni później usłyszałem dwie plotki - Sharp Games wyda po polsku Trajana oraz Ulm. Teraz już wiemy, że te pogłoski okazały się prawdą i już wkrótce będziemy mogli cieszyć się polskimi wydaniami tych znakomitych gier. Zapraszam na unboxing Ulm!   Pudło jest standardowej wielkości, dość ciężkie, a na okładce mamy wizytówkę tego niemieckiego miasta, czyli katedrę. Wszystko wygląda bardzo ładnie i aż chce się rozerwać folię zabezpieczającą.     Po otwarciu pierwsze co zwraca uwagę to dwa arkusze instrukcji. Pierwszy, ten cieńszy wprowadza w świat gry, informuje krótko o historii miasta, pokazuje jak przygotować elementy do pierwszej rozgrywki. Sam przebieg gry jest podparty sporą ilością różnych przykładów i ilustracji, dzięki czemu grać możemy już po pierwszym przeczytaniu tekstu. Drugi arkusz instrukcji to dokładne opisy wszystkich kart, żetonów budynków, podopiecznych i szczegółowe opisy poszczególnych akcji. Takie rozwiązanie wielu osobom nie przypadnie do gustu. W podstawowej instrukcji można odnaleźć zapis, że po jej przeczytaniu możemy rozpocząć pierwszą rozgrywkę, sięgając do dodatkowe arkuszu podczas gry. Zalecam, z własnego doświadczenia, by zapoznać się ze wszystkimi tekstami od razu - nie znając opisów kart i żetonów będziecie sięgać po instrukcję cały czas, co skutecznie może zachwiać wrażeniami z gry. Dodam, że na plus oceniam dodaną do instrukcji, ciekawie ułożoną historię miasta wraz z kodem QR, który przekieruje nas do strony www miasta - fajna sprawa!        Przechodzimy dalej - plansza główna. Pierwsze wrażenie jest trochę dezorientujące - jest na niej sporo różnych elementów i nie za bardzo wiadomo o co chodzi. Sama plansza, już po przeczytaniu instrukcji, staje się bardziej czytelna, jednak grafiki są trochę nieostre i przez to usłyszałem parę razy, że plansza jest brzydka. Uważam, że mimo wszystko ma w sobie pewien klimat i po paru partiach każdy się do niej przyzwyczai.        Dalej, otrzymujemy sporo kartonu - żetony, żetony, żetony i jeszcze trochę żetonów. Plus największy smaczek w Ulm, czyli składana katedra, dzięki której będziemy wiedzieć ile rund pozostało do końca gry. Jej głównym zadaniem jest efekt wizualny, który naprawdę zrobił niezłe wrażenie. Żetony akcji są najgrubszymi żetonami jakie kiedykolwiek miałem w rękach. Fajnie się je trzyma, ich ilustracje są wyraźne. Reszta żetonów to kafle w kolorach graczy, kwartałów miast - równie grube, na pewno wytrzymają wiele rozgrywek. Wszystkie informacje na nich zawarte są czytelne i od razu wiemy jak działają. Dodatkowo, wszystkie kartonowe elementy bardzo łatwo wypchnąć z wyprasek - nie rwą się, nie zostają żadne, denerwujące resztki kartonu.            Monety i żetony z wizerunkiem symbolu Ulm, czyli wróblem są nieco cieńsze, ale równie wyraźne i dobrze zrobione. Nie mam zastrzeżeń. Największy smaczek Ulm, czyli składana katedra na pierwszy rzut oka wydaje się skomplikowana do złożenia - w instrukcji znajdziemy dużą ilustrację jak to zrobić, to bardzo, bardzo proste działanie. Jeśli miałbym coś wtrącić, to zalecam, by nie rozkładać i nie składać jej za każdym razem - zgięcia na katedrze mogłyby nie wytrzymać. Dno pudełka jest na tyle głębokie, by złożona katedra mogła tam w spokoju leżeć.      Karty w Ulmdzielą się na 3 rodzaje. Pierwsze z nich to karty katedry, drugie to handlowe, a trzeci typ to kroniki Ulm. Wszystkie mają odrębne ilustracje, łatwo je rozpoznać, a informacje na nich zawarte są szczegółowo przedstawione dzięki grafikom lub tekstem, który został dobrze napisany i rozplanowany. Działanie poszczególnych kart zostało podzielone zgodnie z zasadami gry - możemy je wyłożyć do swojego obszaru gry lub odłożyć na stos kart odrzuconych - działania te również zostały odpowiednio podzielone. Grafiki są czytelne, a ilustracje klimatyczne.              Przygotowanie gry również jest proste i dobrze wytłumaczone. Zarówno dla początkujących jak i planszówkowych geeków będzie to sama przyjemność. Sama rozgrywka jest trochę bardziej skomplikowana, jednak jest to spowodowane bardziej mnogością decyzji, które możemy podjąć i dużą liczbą akcji, które mogą dać sporo punktów. Mechanicznie, Ulm prezentuje się naprawdę dobrze, a co najważniejsze, innowacyjnie - mechanizm wypychania żetonów akcji daje mnóstwo frajdy i trzeba tak kombinować by wykonywanie akcji dawało nam maksimum punktów.      Na początku wspominałem o międzynarodowym wydaniu za granicą, których staram się omijać. W Polsce, za wydania Ulm będzie odpowiadać wydawnictwo Sharp Games i co cieszy bardziej, w pudełku znajdziemy tylko i wyłącznie polskie wydanie. Stąd, cena, a zwłaszcza early birds podczas kampanii powinny być na o wiele niższym poziomie niż wydanie międzynarodowe. Już teraz zachęcam Was wsparcia kampanii, która rusza na początku lutego - Ulm prezentuje się znakomicie, a pierwsze partie potwierdzają tylko, że to bardzo dobra gra.


Po otwarciu pierwsze co zwraca uwagę to dwa arkusze instrukcji. Pierwszy, ten cieńszy wprowadza w świat gry, informuje krótko o historii miasta, pokazuje jak przygotować elementy do pierwszej rozgrywki. Sam przebieg gry jest podparty sporą ilością różnych przykładów i ilustracji, dzięki czemu grać możemy już po pierwszym przeczytaniu tekstu. Drugi arkusz instrukcji to dokładne opisy wszystkich kart, żetonów budynków, podopiecznych i szczegółowe opisy poszczególnych akcji. Takie rozwiązanie wielu osobom nie przypadnie do gustu. W podstawowej instrukcji można odnaleźć zapis, że po jej przeczytaniu możemy rozpocząć pierwszą rozgrywkę, sięgając do dodatkowe arkuszu podczas gry. Zalecam, z własnego doświadczenia, by zapoznać się ze wszystkimi tekstami od razu - nie znając opisów kart i żetonów będziecie sięgać po instrukcję cały czas, co skutecznie może zachwiać wrażeniami z gry. Dodam, że na plus oceniam dodaną do instrukcji, ciekawie ułożoną historię miasta wraz z kodem QR, który przekieruje nas do strony www miasta - fajna sprawa!




Przechodzimy dalej - plansza główna. Pierwsze wrażenie jest trochę dezorientujące - jest na niej sporo różnych elementów i nie za bardzo wiadomo o co chodzi. Sama plansza, już po przeczytaniu instrukcji, staje się bardziej czytelna, jednak grafiki są trochę nieostre i przez to usłyszałem parę razy, że plansza jest brzydka. Uważam, że mimo wszystko ma w sobie pewien klimat i po paru partiach każdy się do niej przyzwyczai.




Dalej, otrzymujemy sporo kartonu - żetony, żetony, żetony i jeszcze trochę żetonów. Plus największy smaczek w Ulm, czyli składana katedra, dzięki której będziemy wiedzieć ile rund pozostało do końca gry. Jej głównym zadaniem jest efekt wizualny, który naprawdę zrobił niezłe wrażenie. Żetony akcji są najgrubszymi żetonami jakie kiedykolwiek miałem w rękach. Fajnie się je trzyma, ich ilustracje są wyraźne. Reszta żetonów to kafle w kolorach graczy, kwartałów miast - równie grube, na pewno wytrzymają wiele rozgrywek. Wszystkie informacje na nich zawarte są czytelne i od razu wiemy jak działają. Dodatkowo, wszystkie kartonowe elementy bardzo łatwo wypchnąć z wyprasek - nie rwą się, nie zostają żadne, denerwujące resztki kartonu.


  Ulm, to gra, o której po raz pierwszy usłyszałem na zeszłorocznych targach w Essen. Ciekawa, nowatorska mechanika, historyczna otoczka tytułowego miasta i mnogość decyzji do podjęcia. Nie powiem, chciałem nabyć ją we własnym zakresie, ale przeszkadzała mi jedna rzecz - wydanie międzynarodowe, którym nigdy nie jestem zainteresowany - dlaczego mam płacić za dodatkowe elementy, które nigdy mi się nie przydadzą? W międzyczasie udało się nawiązać współpracę z polskim wydawnictwem Sharp Games, która do tej pory wydało jedną grę, prostą i lekką karciankę. Parę dni później usłyszałem dwie plotki - Sharp Games wyda po polsku Trajana oraz Ulm. Teraz już wiemy, że te pogłoski okazały się prawdą i już wkrótce będziemy mogli cieszyć się polskimi wydaniami tych znakomitych gier. Zapraszam na unboxing Ulm!   Pudło jest standardowej wielkości, dość ciężkie, a na okładce mamy wizytówkę tego niemieckiego miasta, czyli katedrę. Wszystko wygląda bardzo ładnie i aż chce się rozerwać folię zabezpieczającą.     Po otwarciu pierwsze co zwraca uwagę to dwa arkusze instrukcji. Pierwszy, ten cieńszy wprowadza w świat gry, informuje krótko o historii miasta, pokazuje jak przygotować elementy do pierwszej rozgrywki. Sam przebieg gry jest podparty sporą ilością różnych przykładów i ilustracji, dzięki czemu grać możemy już po pierwszym przeczytaniu tekstu. Drugi arkusz instrukcji to dokładne opisy wszystkich kart, żetonów budynków, podopiecznych i szczegółowe opisy poszczególnych akcji. Takie rozwiązanie wielu osobom nie przypadnie do gustu. W podstawowej instrukcji można odnaleźć zapis, że po jej przeczytaniu możemy rozpocząć pierwszą rozgrywkę, sięgając do dodatkowe arkuszu podczas gry. Zalecam, z własnego doświadczenia, by zapoznać się ze wszystkimi tekstami od razu - nie znając opisów kart i żetonów będziecie sięgać po instrukcję cały czas, co skutecznie może zachwiać wrażeniami z gry. Dodam, że na plus oceniam dodaną do instrukcji, ciekawie ułożoną historię miasta wraz z kodem QR, który przekieruje nas do strony www miasta - fajna sprawa!        Przechodzimy dalej - plansza główna. Pierwsze wrażenie jest trochę dezorientujące - jest na niej sporo różnych elementów i nie za bardzo wiadomo o co chodzi. Sama plansza, już po przeczytaniu instrukcji, staje się bardziej czytelna, jednak grafiki są trochę nieostre i przez to usłyszałem parę razy, że plansza jest brzydka. Uważam, że mimo wszystko ma w sobie pewien klimat i po paru partiach każdy się do niej przyzwyczai.        Dalej, otrzymujemy sporo kartonu - żetony, żetony, żetony i jeszcze trochę żetonów. Plus największy smaczek w Ulm, czyli składana katedra, dzięki której będziemy wiedzieć ile rund pozostało do końca gry. Jej głównym zadaniem jest efekt wizualny, który naprawdę zrobił niezłe wrażenie. Żetony akcji są najgrubszymi żetonami jakie kiedykolwiek miałem w rękach. Fajnie się je trzyma, ich ilustracje są wyraźne. Reszta żetonów to kafle w kolorach graczy, kwartałów miast - równie grube, na pewno wytrzymają wiele rozgrywek. Wszystkie informacje na nich zawarte są czytelne i od razu wiemy jak działają. Dodatkowo, wszystkie kartonowe elementy bardzo łatwo wypchnąć z wyprasek - nie rwą się, nie zostają żadne, denerwujące resztki kartonu.            Monety i żetony z wizerunkiem symbolu Ulm, czyli wróblem są nieco cieńsze, ale równie wyraźne i dobrze zrobione. Nie mam zastrzeżeń. Największy smaczek Ulm, czyli składana katedra na pierwszy rzut oka wydaje się skomplikowana do złożenia - w instrukcji znajdziemy dużą ilustrację jak to zrobić, to bardzo, bardzo proste działanie. Jeśli miałbym coś wtrącić, to zalecam, by nie rozkładać i nie składać jej za każdym razem - zgięcia na katedrze mogłyby nie wytrzymać. Dno pudełka jest na tyle głębokie, by złożona katedra mogła tam w spokoju leżeć.      Karty w Ulmdzielą się na 3 rodzaje. Pierwsze z nich to karty katedry, drugie to handlowe, a trzeci typ to kroniki Ulm. Wszystkie mają odrębne ilustracje, łatwo je rozpoznać, a informacje na nich zawarte są szczegółowo przedstawione dzięki grafikom lub tekstem, który został dobrze napisany i rozplanowany. Działanie poszczególnych kart zostało podzielone zgodnie z zasadami gry - możemy je wyłożyć do swojego obszaru gry lub odłożyć na stos kart odrzuconych - działania te również zostały odpowiednio podzielone. Grafiki są czytelne, a ilustracje klimatyczne.              Przygotowanie gry również jest proste i dobrze wytłumaczone. Zarówno dla początkujących jak i planszówkowych geeków będzie to sama przyjemność. Sama rozgrywka jest trochę bardziej skomplikowana, jednak jest to spowodowane bardziej mnogością decyzji, które możemy podjąć i dużą liczbą akcji, które mogą dać sporo punktów. Mechanicznie, Ulm prezentuje się naprawdę dobrze, a co najważniejsze, innowacyjnie - mechanizm wypychania żetonów akcji daje mnóstwo frajdy i trzeba tak kombinować by wykonywanie akcji dawało nam maksimum punktów.      Na początku wspominałem o międzynarodowym wydaniu za granicą, których staram się omijać. W Polsce, za wydania Ulm będzie odpowiadać wydawnictwo Sharp Games i co cieszy bardziej, w pudełku znajdziemy tylko i wyłącznie polskie wydanie. Stąd, cena, a zwłaszcza early birds podczas kampanii powinny być na o wiele niższym poziomie niż wydanie międzynarodowe. Już teraz zachęcam Was wsparcia kampanii, która rusza na początku lutego - Ulm prezentuje się znakomicie, a pierwsze partie potwierdzają tylko, że to bardzo dobra gra.

  Ulm, to gra, o której po raz pierwszy usłyszałem na zeszłorocznych targach w Essen. Ciekawa, nowatorska mechanika, historyczna otoczka tytułowego miasta i mnogość decyzji do podjęcia. Nie powiem, chciałem nabyć ją we własnym zakresie, ale przeszkadzała mi jedna rzecz - wydanie międzynarodowe, którym nigdy nie jestem zainteresowany - dlaczego mam płacić za dodatkowe elementy, które nigdy mi się nie przydadzą? W międzyczasie udało się nawiązać współpracę z polskim wydawnictwem Sharp Games, która do tej pory wydało jedną grę, prostą i lekką karciankę. Parę dni później usłyszałem dwie plotki - Sharp Games wyda po polsku Trajana oraz Ulm. Teraz już wiemy, że te pogłoski okazały się prawdą i już wkrótce będziemy mogli cieszyć się polskimi wydaniami tych znakomitych gier. Zapraszam na unboxing Ulm!   Pudło jest standardowej wielkości, dość ciężkie, a na okładce mamy wizytówkę tego niemieckiego miasta, czyli katedrę. Wszystko wygląda bardzo ładnie i aż chce się rozerwać folię zabezpieczającą.     Po otwarciu pierwsze co zwraca uwagę to dwa arkusze instrukcji. Pierwszy, ten cieńszy wprowadza w świat gry, informuje krótko o historii miasta, pokazuje jak przygotować elementy do pierwszej rozgrywki. Sam przebieg gry jest podparty sporą ilością różnych przykładów i ilustracji, dzięki czemu grać możemy już po pierwszym przeczytaniu tekstu. Drugi arkusz instrukcji to dokładne opisy wszystkich kart, żetonów budynków, podopiecznych i szczegółowe opisy poszczególnych akcji. Takie rozwiązanie wielu osobom nie przypadnie do gustu. W podstawowej instrukcji można odnaleźć zapis, że po jej przeczytaniu możemy rozpocząć pierwszą rozgrywkę, sięgając do dodatkowe arkuszu podczas gry. Zalecam, z własnego doświadczenia, by zapoznać się ze wszystkimi tekstami od razu - nie znając opisów kart i żetonów będziecie sięgać po instrukcję cały czas, co skutecznie może zachwiać wrażeniami z gry. Dodam, że na plus oceniam dodaną do instrukcji, ciekawie ułożoną historię miasta wraz z kodem QR, który przekieruje nas do strony www miasta - fajna sprawa!        Przechodzimy dalej - plansza główna. Pierwsze wrażenie jest trochę dezorientujące - jest na niej sporo różnych elementów i nie za bardzo wiadomo o co chodzi. Sama plansza, już po przeczytaniu instrukcji, staje się bardziej czytelna, jednak grafiki są trochę nieostre i przez to usłyszałem parę razy, że plansza jest brzydka. Uważam, że mimo wszystko ma w sobie pewien klimat i po paru partiach każdy się do niej przyzwyczai.        Dalej, otrzymujemy sporo kartonu - żetony, żetony, żetony i jeszcze trochę żetonów. Plus największy smaczek w Ulm, czyli składana katedra, dzięki której będziemy wiedzieć ile rund pozostało do końca gry. Jej głównym zadaniem jest efekt wizualny, który naprawdę zrobił niezłe wrażenie. Żetony akcji są najgrubszymi żetonami jakie kiedykolwiek miałem w rękach. Fajnie się je trzyma, ich ilustracje są wyraźne. Reszta żetonów to kafle w kolorach graczy, kwartałów miast - równie grube, na pewno wytrzymają wiele rozgrywek. Wszystkie informacje na nich zawarte są czytelne i od razu wiemy jak działają. Dodatkowo, wszystkie kartonowe elementy bardzo łatwo wypchnąć z wyprasek - nie rwą się, nie zostają żadne, denerwujące resztki kartonu.            Monety i żetony z wizerunkiem symbolu Ulm, czyli wróblem są nieco cieńsze, ale równie wyraźne i dobrze zrobione. Nie mam zastrzeżeń. Największy smaczek Ulm, czyli składana katedra na pierwszy rzut oka wydaje się skomplikowana do złożenia - w instrukcji znajdziemy dużą ilustrację jak to zrobić, to bardzo, bardzo proste działanie. Jeśli miałbym coś wtrącić, to zalecam, by nie rozkładać i nie składać jej za każdym razem - zgięcia na katedrze mogłyby nie wytrzymać. Dno pudełka jest na tyle głębokie, by złożona katedra mogła tam w spokoju leżeć.      Karty w Ulmdzielą się na 3 rodzaje. Pierwsze z nich to karty katedry, drugie to handlowe, a trzeci typ to kroniki Ulm. Wszystkie mają odrębne ilustracje, łatwo je rozpoznać, a informacje na nich zawarte są szczegółowo przedstawione dzięki grafikom lub tekstem, który został dobrze napisany i rozplanowany. Działanie poszczególnych kart zostało podzielone zgodnie z zasadami gry - możemy je wyłożyć do swojego obszaru gry lub odłożyć na stos kart odrzuconych - działania te również zostały odpowiednio podzielone. Grafiki są czytelne, a ilustracje klimatyczne.              Przygotowanie gry również jest proste i dobrze wytłumaczone. Zarówno dla początkujących jak i planszówkowych geeków będzie to sama przyjemność. Sama rozgrywka jest trochę bardziej skomplikowana, jednak jest to spowodowane bardziej mnogością decyzji, które możemy podjąć i dużą liczbą akcji, które mogą dać sporo punktów. Mechanicznie, Ulm prezentuje się naprawdę dobrze, a co najważniejsze, innowacyjnie - mechanizm wypychania żetonów akcji daje mnóstwo frajdy i trzeba tak kombinować by wykonywanie akcji dawało nam maksimum punktów.      Na początku wspominałem o międzynarodowym wydaniu za granicą, których staram się omijać. W Polsce, za wydania Ulm będzie odpowiadać wydawnictwo Sharp Games i co cieszy bardziej, w pudełku znajdziemy tylko i wyłącznie polskie wydanie. Stąd, cena, a zwłaszcza early birds podczas kampanii powinny być na o wiele niższym poziomie niż wydanie międzynarodowe. Już teraz zachęcam Was wsparcia kampanii, która rusza na początku lutego - Ulm prezentuje się znakomicie, a pierwsze partie potwierdzają tylko, że to bardzo dobra gra.



Monety i żetony z wizerunkiem symbolu Ulm, czyli wróblem są nieco cieńsze, ale równie wyraźne i dobrze zrobione. Nie mam zastrzeżeń. Największy smaczek Ulm, czyli składana katedra na pierwszy rzut oka wydaje się skomplikowana do złożenia - w instrukcji znajdziemy dużą ilustrację jak to zrobić, to bardzo, bardzo proste działanie. Jeśli miałbym coś wtrącić, to zalecam, by nie rozkładać i nie składać jej za każdym razem - zgięcia na katedrze mogłyby nie wytrzymać. Dno pudełka jest na tyle głębokie, by złożona katedra mogła tam w spokoju leżeć.


  Ulm, to gra, o której po raz pierwszy usłyszałem na zeszłorocznych targach w Essen. Ciekawa, nowatorska mechanika, historyczna otoczka tytułowego miasta i mnogość decyzji do podjęcia. Nie powiem, chciałem nabyć ją we własnym zakresie, ale przeszkadzała mi jedna rzecz - wydanie międzynarodowe, którym nigdy nie jestem zainteresowany - dlaczego mam płacić za dodatkowe elementy, które nigdy mi się nie przydadzą? W międzyczasie udało się nawiązać współpracę z polskim wydawnictwem Sharp Games, która do tej pory wydało jedną grę, prostą i lekką karciankę. Parę dni później usłyszałem dwie plotki - Sharp Games wyda po polsku Trajana oraz Ulm. Teraz już wiemy, że te pogłoski okazały się prawdą i już wkrótce będziemy mogli cieszyć się polskimi wydaniami tych znakomitych gier. Zapraszam na unboxing Ulm!   Pudło jest standardowej wielkości, dość ciężkie, a na okładce mamy wizytówkę tego niemieckiego miasta, czyli katedrę. Wszystko wygląda bardzo ładnie i aż chce się rozerwać folię zabezpieczającą.     Po otwarciu pierwsze co zwraca uwagę to dwa arkusze instrukcji. Pierwszy, ten cieńszy wprowadza w świat gry, informuje krótko o historii miasta, pokazuje jak przygotować elementy do pierwszej rozgrywki. Sam przebieg gry jest podparty sporą ilością różnych przykładów i ilustracji, dzięki czemu grać możemy już po pierwszym przeczytaniu tekstu. Drugi arkusz instrukcji to dokładne opisy wszystkich kart, żetonów budynków, podopiecznych i szczegółowe opisy poszczególnych akcji. Takie rozwiązanie wielu osobom nie przypadnie do gustu. W podstawowej instrukcji można odnaleźć zapis, że po jej przeczytaniu możemy rozpocząć pierwszą rozgrywkę, sięgając do dodatkowe arkuszu podczas gry. Zalecam, z własnego doświadczenia, by zapoznać się ze wszystkimi tekstami od razu - nie znając opisów kart i żetonów będziecie sięgać po instrukcję cały czas, co skutecznie może zachwiać wrażeniami z gry. Dodam, że na plus oceniam dodaną do instrukcji, ciekawie ułożoną historię miasta wraz z kodem QR, który przekieruje nas do strony www miasta - fajna sprawa!        Przechodzimy dalej - plansza główna. Pierwsze wrażenie jest trochę dezorientujące - jest na niej sporo różnych elementów i nie za bardzo wiadomo o co chodzi. Sama plansza, już po przeczytaniu instrukcji, staje się bardziej czytelna, jednak grafiki są trochę nieostre i przez to usłyszałem parę razy, że plansza jest brzydka. Uważam, że mimo wszystko ma w sobie pewien klimat i po paru partiach każdy się do niej przyzwyczai.        Dalej, otrzymujemy sporo kartonu - żetony, żetony, żetony i jeszcze trochę żetonów. Plus największy smaczek w Ulm, czyli składana katedra, dzięki której będziemy wiedzieć ile rund pozostało do końca gry. Jej głównym zadaniem jest efekt wizualny, który naprawdę zrobił niezłe wrażenie. Żetony akcji są najgrubszymi żetonami jakie kiedykolwiek miałem w rękach. Fajnie się je trzyma, ich ilustracje są wyraźne. Reszta żetonów to kafle w kolorach graczy, kwartałów miast - równie grube, na pewno wytrzymają wiele rozgrywek. Wszystkie informacje na nich zawarte są czytelne i od razu wiemy jak działają. Dodatkowo, wszystkie kartonowe elementy bardzo łatwo wypchnąć z wyprasek - nie rwą się, nie zostają żadne, denerwujące resztki kartonu.            Monety i żetony z wizerunkiem symbolu Ulm, czyli wróblem są nieco cieńsze, ale równie wyraźne i dobrze zrobione. Nie mam zastrzeżeń. Największy smaczek Ulm, czyli składana katedra na pierwszy rzut oka wydaje się skomplikowana do złożenia - w instrukcji znajdziemy dużą ilustrację jak to zrobić, to bardzo, bardzo proste działanie. Jeśli miałbym coś wtrącić, to zalecam, by nie rozkładać i nie składać jej za każdym razem - zgięcia na katedrze mogłyby nie wytrzymać. Dno pudełka jest na tyle głębokie, by złożona katedra mogła tam w spokoju leżeć.      Karty w Ulmdzielą się na 3 rodzaje. Pierwsze z nich to karty katedry, drugie to handlowe, a trzeci typ to kroniki Ulm. Wszystkie mają odrębne ilustracje, łatwo je rozpoznać, a informacje na nich zawarte są szczegółowo przedstawione dzięki grafikom lub tekstem, który został dobrze napisany i rozplanowany. Działanie poszczególnych kart zostało podzielone zgodnie z zasadami gry - możemy je wyłożyć do swojego obszaru gry lub odłożyć na stos kart odrzuconych - działania te również zostały odpowiednio podzielone. Grafiki są czytelne, a ilustracje klimatyczne.              Przygotowanie gry również jest proste i dobrze wytłumaczone. Zarówno dla początkujących jak i planszówkowych geeków będzie to sama przyjemność. Sama rozgrywka jest trochę bardziej skomplikowana, jednak jest to spowodowane bardziej mnogością decyzji, które możemy podjąć i dużą liczbą akcji, które mogą dać sporo punktów. Mechanicznie, Ulm prezentuje się naprawdę dobrze, a co najważniejsze, innowacyjnie - mechanizm wypychania żetonów akcji daje mnóstwo frajdy i trzeba tak kombinować by wykonywanie akcji dawało nam maksimum punktów.      Na początku wspominałem o międzynarodowym wydaniu za granicą, których staram się omijać. W Polsce, za wydania Ulm będzie odpowiadać wydawnictwo Sharp Games i co cieszy bardziej, w pudełku znajdziemy tylko i wyłącznie polskie wydanie. Stąd, cena, a zwłaszcza early birds podczas kampanii powinny być na o wiele niższym poziomie niż wydanie międzynarodowe. Już teraz zachęcam Was wsparcia kampanii, która rusza na początku lutego - Ulm prezentuje się znakomicie, a pierwsze partie potwierdzają tylko, że to bardzo dobra gra.

Karty w Ulmdzielą się na 3 rodzaje. Pierwsze z nich to karty katedry, drugie to handlowe, a trzeci typ to kroniki Ulm. Wszystkie mają odrębne ilustracje, łatwo je rozpoznać, a informacje na nich zawarte są szczegółowo przedstawione dzięki grafikom lub tekstem, który został dobrze napisany i rozplanowany. Działanie poszczególnych kart zostało podzielone zgodnie z zasadami gry - możemy je wyłożyć do swojego obszaru gry lub odłożyć na stos kart odrzuconych - działania te również zostały odpowiednio podzielone. Grafiki są czytelne, a ilustracje klimatyczne.

  Ulm, to gra, o której po raz pierwszy usłyszałem na zeszłorocznych targach w Essen. Ciekawa, nowatorska mechanika, historyczna otoczka tytułowego miasta i mnogość decyzji do podjęcia. Nie powiem, chciałem nabyć ją we własnym zakresie, ale przeszkadzała mi jedna rzecz - wydanie międzynarodowe, którym nigdy nie jestem zainteresowany - dlaczego mam płacić za dodatkowe elementy, które nigdy mi się nie przydadzą? W międzyczasie udało się nawiązać współpracę z polskim wydawnictwem Sharp Games, która do tej pory wydało jedną grę, prostą i lekką karciankę. Parę dni później usłyszałem dwie plotki - Sharp Games wyda po polsku Trajana oraz Ulm. Teraz już wiemy, że te pogłoski okazały się prawdą i już wkrótce będziemy mogli cieszyć się polskimi wydaniami tych znakomitych gier. Zapraszam na unboxing Ulm!   Pudło jest standardowej wielkości, dość ciężkie, a na okładce mamy wizytówkę tego niemieckiego miasta, czyli katedrę. Wszystko wygląda bardzo ładnie i aż chce się rozerwać folię zabezpieczającą.     Po otwarciu pierwsze co zwraca uwagę to dwa arkusze instrukcji. Pierwszy, ten cieńszy wprowadza w świat gry, informuje krótko o historii miasta, pokazuje jak przygotować elementy do pierwszej rozgrywki. Sam przebieg gry jest podparty sporą ilością różnych przykładów i ilustracji, dzięki czemu grać możemy już po pierwszym przeczytaniu tekstu. Drugi arkusz instrukcji to dokładne opisy wszystkich kart, żetonów budynków, podopiecznych i szczegółowe opisy poszczególnych akcji. Takie rozwiązanie wielu osobom nie przypadnie do gustu. W podstawowej instrukcji można odnaleźć zapis, że po jej przeczytaniu możemy rozpocząć pierwszą rozgrywkę, sięgając do dodatkowe arkuszu podczas gry. Zalecam, z własnego doświadczenia, by zapoznać się ze wszystkimi tekstami od razu - nie znając opisów kart i żetonów będziecie sięgać po instrukcję cały czas, co skutecznie może zachwiać wrażeniami z gry. Dodam, że na plus oceniam dodaną do instrukcji, ciekawie ułożoną historię miasta wraz z kodem QR, który przekieruje nas do strony www miasta - fajna sprawa!        Przechodzimy dalej - plansza główna. Pierwsze wrażenie jest trochę dezorientujące - jest na niej sporo różnych elementów i nie za bardzo wiadomo o co chodzi. Sama plansza, już po przeczytaniu instrukcji, staje się bardziej czytelna, jednak grafiki są trochę nieostre i przez to usłyszałem parę razy, że plansza jest brzydka. Uważam, że mimo wszystko ma w sobie pewien klimat i po paru partiach każdy się do niej przyzwyczai.        Dalej, otrzymujemy sporo kartonu - żetony, żetony, żetony i jeszcze trochę żetonów. Plus największy smaczek w Ulm, czyli składana katedra, dzięki której będziemy wiedzieć ile rund pozostało do końca gry. Jej głównym zadaniem jest efekt wizualny, który naprawdę zrobił niezłe wrażenie. Żetony akcji są najgrubszymi żetonami jakie kiedykolwiek miałem w rękach. Fajnie się je trzyma, ich ilustracje są wyraźne. Reszta żetonów to kafle w kolorach graczy, kwartałów miast - równie grube, na pewno wytrzymają wiele rozgrywek. Wszystkie informacje na nich zawarte są czytelne i od razu wiemy jak działają. Dodatkowo, wszystkie kartonowe elementy bardzo łatwo wypchnąć z wyprasek - nie rwą się, nie zostają żadne, denerwujące resztki kartonu.            Monety i żetony z wizerunkiem symbolu Ulm, czyli wróblem są nieco cieńsze, ale równie wyraźne i dobrze zrobione. Nie mam zastrzeżeń. Największy smaczek Ulm, czyli składana katedra na pierwszy rzut oka wydaje się skomplikowana do złożenia - w instrukcji znajdziemy dużą ilustrację jak to zrobić, to bardzo, bardzo proste działanie. Jeśli miałbym coś wtrącić, to zalecam, by nie rozkładać i nie składać jej za każdym razem - zgięcia na katedrze mogłyby nie wytrzymać. Dno pudełka jest na tyle głębokie, by złożona katedra mogła tam w spokoju leżeć.      Karty w Ulmdzielą się na 3 rodzaje. Pierwsze z nich to karty katedry, drugie to handlowe, a trzeci typ to kroniki Ulm. Wszystkie mają odrębne ilustracje, łatwo je rozpoznać, a informacje na nich zawarte są szczegółowo przedstawione dzięki grafikom lub tekstem, który został dobrze napisany i rozplanowany. Działanie poszczególnych kart zostało podzielone zgodnie z zasadami gry - możemy je wyłożyć do swojego obszaru gry lub odłożyć na stos kart odrzuconych - działania te również zostały odpowiednio podzielone. Grafiki są czytelne, a ilustracje klimatyczne.              Przygotowanie gry również jest proste i dobrze wytłumaczone. Zarówno dla początkujących jak i planszówkowych geeków będzie to sama przyjemność. Sama rozgrywka jest trochę bardziej skomplikowana, jednak jest to spowodowane bardziej mnogością decyzji, które możemy podjąć i dużą liczbą akcji, które mogą dać sporo punktów. Mechanicznie, Ulm prezentuje się naprawdę dobrze, a co najważniejsze, innowacyjnie - mechanizm wypychania żetonów akcji daje mnóstwo frajdy i trzeba tak kombinować by wykonywanie akcji dawało nam maksimum punktów.      Na początku wspominałem o międzynarodowym wydaniu za granicą, których staram się omijać. W Polsce, za wydania Ulm będzie odpowiadać wydawnictwo Sharp Games i co cieszy bardziej, w pudełku znajdziemy tylko i wyłącznie polskie wydanie. Stąd, cena, a zwłaszcza early birds podczas kampanii powinny być na o wiele niższym poziomie niż wydanie międzynarodowe. Już teraz zachęcam Was wsparcia kampanii, która rusza na początku lutego - Ulm prezentuje się znakomicie, a pierwsze partie potwierdzają tylko, że to bardzo dobra gra.


  Ulm, to gra, o której po raz pierwszy usłyszałem na zeszłorocznych targach w Essen. Ciekawa, nowatorska mechanika, historyczna otoczka tytułowego miasta i mnogość decyzji do podjęcia. Nie powiem, chciałem nabyć ją we własnym zakresie, ale przeszkadzała mi jedna rzecz - wydanie międzynarodowe, którym nigdy nie jestem zainteresowany - dlaczego mam płacić za dodatkowe elementy, które nigdy mi się nie przydadzą? W międzyczasie udało się nawiązać współpracę z polskim wydawnictwem Sharp Games, która do tej pory wydało jedną grę, prostą i lekką karciankę. Parę dni później usłyszałem dwie plotki - Sharp Games wyda po polsku Trajana oraz Ulm. Teraz już wiemy, że te pogłoski okazały się prawdą i już wkrótce będziemy mogli cieszyć się polskimi wydaniami tych znakomitych gier. Zapraszam na unboxing Ulm!   Pudło jest standardowej wielkości, dość ciężkie, a na okładce mamy wizytówkę tego niemieckiego miasta, czyli katedrę. Wszystko wygląda bardzo ładnie i aż chce się rozerwać folię zabezpieczającą.     Po otwarciu pierwsze co zwraca uwagę to dwa arkusze instrukcji. Pierwszy, ten cieńszy wprowadza w świat gry, informuje krótko o historii miasta, pokazuje jak przygotować elementy do pierwszej rozgrywki. Sam przebieg gry jest podparty sporą ilością różnych przykładów i ilustracji, dzięki czemu grać możemy już po pierwszym przeczytaniu tekstu. Drugi arkusz instrukcji to dokładne opisy wszystkich kart, żetonów budynków, podopiecznych i szczegółowe opisy poszczególnych akcji. Takie rozwiązanie wielu osobom nie przypadnie do gustu. W podstawowej instrukcji można odnaleźć zapis, że po jej przeczytaniu możemy rozpocząć pierwszą rozgrywkę, sięgając do dodatkowe arkuszu podczas gry. Zalecam, z własnego doświadczenia, by zapoznać się ze wszystkimi tekstami od razu - nie znając opisów kart i żetonów będziecie sięgać po instrukcję cały czas, co skutecznie może zachwiać wrażeniami z gry. Dodam, że na plus oceniam dodaną do instrukcji, ciekawie ułożoną historię miasta wraz z kodem QR, który przekieruje nas do strony www miasta - fajna sprawa!        Przechodzimy dalej - plansza główna. Pierwsze wrażenie jest trochę dezorientujące - jest na niej sporo różnych elementów i nie za bardzo wiadomo o co chodzi. Sama plansza, już po przeczytaniu instrukcji, staje się bardziej czytelna, jednak grafiki są trochę nieostre i przez to usłyszałem parę razy, że plansza jest brzydka. Uważam, że mimo wszystko ma w sobie pewien klimat i po paru partiach każdy się do niej przyzwyczai.        Dalej, otrzymujemy sporo kartonu - żetony, żetony, żetony i jeszcze trochę żetonów. Plus największy smaczek w Ulm, czyli składana katedra, dzięki której będziemy wiedzieć ile rund pozostało do końca gry. Jej głównym zadaniem jest efekt wizualny, który naprawdę zrobił niezłe wrażenie. Żetony akcji są najgrubszymi żetonami jakie kiedykolwiek miałem w rękach. Fajnie się je trzyma, ich ilustracje są wyraźne. Reszta żetonów to kafle w kolorach graczy, kwartałów miast - równie grube, na pewno wytrzymają wiele rozgrywek. Wszystkie informacje na nich zawarte są czytelne i od razu wiemy jak działają. Dodatkowo, wszystkie kartonowe elementy bardzo łatwo wypchnąć z wyprasek - nie rwą się, nie zostają żadne, denerwujące resztki kartonu.            Monety i żetony z wizerunkiem symbolu Ulm, czyli wróblem są nieco cieńsze, ale równie wyraźne i dobrze zrobione. Nie mam zastrzeżeń. Największy smaczek Ulm, czyli składana katedra na pierwszy rzut oka wydaje się skomplikowana do złożenia - w instrukcji znajdziemy dużą ilustrację jak to zrobić, to bardzo, bardzo proste działanie. Jeśli miałbym coś wtrącić, to zalecam, by nie rozkładać i nie składać jej za każdym razem - zgięcia na katedrze mogłyby nie wytrzymać. Dno pudełka jest na tyle głębokie, by złożona katedra mogła tam w spokoju leżeć.      Karty w Ulmdzielą się na 3 rodzaje. Pierwsze z nich to karty katedry, drugie to handlowe, a trzeci typ to kroniki Ulm. Wszystkie mają odrębne ilustracje, łatwo je rozpoznać, a informacje na nich zawarte są szczegółowo przedstawione dzięki grafikom lub tekstem, który został dobrze napisany i rozplanowany. Działanie poszczególnych kart zostało podzielone zgodnie z zasadami gry - możemy je wyłożyć do swojego obszaru gry lub odłożyć na stos kart odrzuconych - działania te również zostały odpowiednio podzielone. Grafiki są czytelne, a ilustracje klimatyczne.              Przygotowanie gry również jest proste i dobrze wytłumaczone. Zarówno dla początkujących jak i planszówkowych geeków będzie to sama przyjemność. Sama rozgrywka jest trochę bardziej skomplikowana, jednak jest to spowodowane bardziej mnogością decyzji, które możemy podjąć i dużą liczbą akcji, które mogą dać sporo punktów. Mechanicznie, Ulm prezentuje się naprawdę dobrze, a co najważniejsze, innowacyjnie - mechanizm wypychania żetonów akcji daje mnóstwo frajdy i trzeba tak kombinować by wykonywanie akcji dawało nam maksimum punktów.      Na początku wspominałem o międzynarodowym wydaniu za granicą, których staram się omijać. W Polsce, za wydania Ulm będzie odpowiadać wydawnictwo Sharp Games i co cieszy bardziej, w pudełku znajdziemy tylko i wyłącznie polskie wydanie. Stąd, cena, a zwłaszcza early birds podczas kampanii powinny być na o wiele niższym poziomie niż wydanie międzynarodowe. Już teraz zachęcam Was wsparcia kampanii, która rusza na początku lutego - Ulm prezentuje się znakomicie, a pierwsze partie potwierdzają tylko, że to bardzo dobra gra.

  Ulm, to gra, o której po raz pierwszy usłyszałem na zeszłorocznych targach w Essen. Ciekawa, nowatorska mechanika, historyczna otoczka tytułowego miasta i mnogość decyzji do podjęcia. Nie powiem, chciałem nabyć ją we własnym zakresie, ale przeszkadzała mi jedna rzecz - wydanie międzynarodowe, którym nigdy nie jestem zainteresowany - dlaczego mam płacić za dodatkowe elementy, które nigdy mi się nie przydadzą? W międzyczasie udało się nawiązać współpracę z polskim wydawnictwem Sharp Games, która do tej pory wydało jedną grę, prostą i lekką karciankę. Parę dni później usłyszałem dwie plotki - Sharp Games wyda po polsku Trajana oraz Ulm. Teraz już wiemy, że te pogłoski okazały się prawdą i już wkrótce będziemy mogli cieszyć się polskimi wydaniami tych znakomitych gier. Zapraszam na unboxing Ulm!   Pudło jest standardowej wielkości, dość ciężkie, a na okładce mamy wizytówkę tego niemieckiego miasta, czyli katedrę. Wszystko wygląda bardzo ładnie i aż chce się rozerwać folię zabezpieczającą.     Po otwarciu pierwsze co zwraca uwagę to dwa arkusze instrukcji. Pierwszy, ten cieńszy wprowadza w świat gry, informuje krótko o historii miasta, pokazuje jak przygotować elementy do pierwszej rozgrywki. Sam przebieg gry jest podparty sporą ilością różnych przykładów i ilustracji, dzięki czemu grać możemy już po pierwszym przeczytaniu tekstu. Drugi arkusz instrukcji to dokładne opisy wszystkich kart, żetonów budynków, podopiecznych i szczegółowe opisy poszczególnych akcji. Takie rozwiązanie wielu osobom nie przypadnie do gustu. W podstawowej instrukcji można odnaleźć zapis, że po jej przeczytaniu możemy rozpocząć pierwszą rozgrywkę, sięgając do dodatkowe arkuszu podczas gry. Zalecam, z własnego doświadczenia, by zapoznać się ze wszystkimi tekstami od razu - nie znając opisów kart i żetonów będziecie sięgać po instrukcję cały czas, co skutecznie może zachwiać wrażeniami z gry. Dodam, że na plus oceniam dodaną do instrukcji, ciekawie ułożoną historię miasta wraz z kodem QR, który przekieruje nas do strony www miasta - fajna sprawa!        Przechodzimy dalej - plansza główna. Pierwsze wrażenie jest trochę dezorientujące - jest na niej sporo różnych elementów i nie za bardzo wiadomo o co chodzi. Sama plansza, już po przeczytaniu instrukcji, staje się bardziej czytelna, jednak grafiki są trochę nieostre i przez to usłyszałem parę razy, że plansza jest brzydka. Uważam, że mimo wszystko ma w sobie pewien klimat i po paru partiach każdy się do niej przyzwyczai.        Dalej, otrzymujemy sporo kartonu - żetony, żetony, żetony i jeszcze trochę żetonów. Plus największy smaczek w Ulm, czyli składana katedra, dzięki której będziemy wiedzieć ile rund pozostało do końca gry. Jej głównym zadaniem jest efekt wizualny, który naprawdę zrobił niezłe wrażenie. Żetony akcji są najgrubszymi żetonami jakie kiedykolwiek miałem w rękach. Fajnie się je trzyma, ich ilustracje są wyraźne. Reszta żetonów to kafle w kolorach graczy, kwartałów miast - równie grube, na pewno wytrzymają wiele rozgrywek. Wszystkie informacje na nich zawarte są czytelne i od razu wiemy jak działają. Dodatkowo, wszystkie kartonowe elementy bardzo łatwo wypchnąć z wyprasek - nie rwą się, nie zostają żadne, denerwujące resztki kartonu.            Monety i żetony z wizerunkiem symbolu Ulm, czyli wróblem są nieco cieńsze, ale równie wyraźne i dobrze zrobione. Nie mam zastrzeżeń. Największy smaczek Ulm, czyli składana katedra na pierwszy rzut oka wydaje się skomplikowana do złożenia - w instrukcji znajdziemy dużą ilustrację jak to zrobić, to bardzo, bardzo proste działanie. Jeśli miałbym coś wtrącić, to zalecam, by nie rozkładać i nie składać jej za każdym razem - zgięcia na katedrze mogłyby nie wytrzymać. Dno pudełka jest na tyle głębokie, by złożona katedra mogła tam w spokoju leżeć.      Karty w Ulmdzielą się na 3 rodzaje. Pierwsze z nich to karty katedry, drugie to handlowe, a trzeci typ to kroniki Ulm. Wszystkie mają odrębne ilustracje, łatwo je rozpoznać, a informacje na nich zawarte są szczegółowo przedstawione dzięki grafikom lub tekstem, który został dobrze napisany i rozplanowany. Działanie poszczególnych kart zostało podzielone zgodnie z zasadami gry - możemy je wyłożyć do swojego obszaru gry lub odłożyć na stos kart odrzuconych - działania te również zostały odpowiednio podzielone. Grafiki są czytelne, a ilustracje klimatyczne.              Przygotowanie gry również jest proste i dobrze wytłumaczone. Zarówno dla początkujących jak i planszówkowych geeków będzie to sama przyjemność. Sama rozgrywka jest trochę bardziej skomplikowana, jednak jest to spowodowane bardziej mnogością decyzji, które możemy podjąć i dużą liczbą akcji, które mogą dać sporo punktów. Mechanicznie, Ulm prezentuje się naprawdę dobrze, a co najważniejsze, innowacyjnie - mechanizm wypychania żetonów akcji daje mnóstwo frajdy i trzeba tak kombinować by wykonywanie akcji dawało nam maksimum punktów.      Na początku wspominałem o międzynarodowym wydaniu za granicą, których staram się omijać. W Polsce, za wydania Ulm będzie odpowiadać wydawnictwo Sharp Games i co cieszy bardziej, w pudełku znajdziemy tylko i wyłącznie polskie wydanie. Stąd, cena, a zwłaszcza early birds podczas kampanii powinny być na o wiele niższym poziomie niż wydanie międzynarodowe. Już teraz zachęcam Was wsparcia kampanii, która rusza na początku lutego - Ulm prezentuje się znakomicie, a pierwsze partie potwierdzają tylko, że to bardzo dobra gra.


  Ulm, to gra, o której po raz pierwszy usłyszałem na zeszłorocznych targach w Essen. Ciekawa, nowatorska mechanika, historyczna otoczka tytułowego miasta i mnogość decyzji do podjęcia. Nie powiem, chciałem nabyć ją we własnym zakresie, ale przeszkadzała mi jedna rzecz - wydanie międzynarodowe, którym nigdy nie jestem zainteresowany - dlaczego mam płacić za dodatkowe elementy, które nigdy mi się nie przydadzą? W międzyczasie udało się nawiązać współpracę z polskim wydawnictwem Sharp Games, która do tej pory wydało jedną grę, prostą i lekką karciankę. Parę dni później usłyszałem dwie plotki - Sharp Games wyda po polsku Trajana oraz Ulm. Teraz już wiemy, że te pogłoski okazały się prawdą i już wkrótce będziemy mogli cieszyć się polskimi wydaniami tych znakomitych gier. Zapraszam na unboxing Ulm!   Pudło jest standardowej wielkości, dość ciężkie, a na okładce mamy wizytówkę tego niemieckiego miasta, czyli katedrę. Wszystko wygląda bardzo ładnie i aż chce się rozerwać folię zabezpieczającą.     Po otwarciu pierwsze co zwraca uwagę to dwa arkusze instrukcji. Pierwszy, ten cieńszy wprowadza w świat gry, informuje krótko o historii miasta, pokazuje jak przygotować elementy do pierwszej rozgrywki. Sam przebieg gry jest podparty sporą ilością różnych przykładów i ilustracji, dzięki czemu grać możemy już po pierwszym przeczytaniu tekstu. Drugi arkusz instrukcji to dokładne opisy wszystkich kart, żetonów budynków, podopiecznych i szczegółowe opisy poszczególnych akcji. Takie rozwiązanie wielu osobom nie przypadnie do gustu. W podstawowej instrukcji można odnaleźć zapis, że po jej przeczytaniu możemy rozpocząć pierwszą rozgrywkę, sięgając do dodatkowe arkuszu podczas gry. Zalecam, z własnego doświadczenia, by zapoznać się ze wszystkimi tekstami od razu - nie znając opisów kart i żetonów będziecie sięgać po instrukcję cały czas, co skutecznie może zachwiać wrażeniami z gry. Dodam, że na plus oceniam dodaną do instrukcji, ciekawie ułożoną historię miasta wraz z kodem QR, który przekieruje nas do strony www miasta - fajna sprawa!        Przechodzimy dalej - plansza główna. Pierwsze wrażenie jest trochę dezorientujące - jest na niej sporo różnych elementów i nie za bardzo wiadomo o co chodzi. Sama plansza, już po przeczytaniu instrukcji, staje się bardziej czytelna, jednak grafiki są trochę nieostre i przez to usłyszałem parę razy, że plansza jest brzydka. Uważam, że mimo wszystko ma w sobie pewien klimat i po paru partiach każdy się do niej przyzwyczai.        Dalej, otrzymujemy sporo kartonu - żetony, żetony, żetony i jeszcze trochę żetonów. Plus największy smaczek w Ulm, czyli składana katedra, dzięki której będziemy wiedzieć ile rund pozostało do końca gry. Jej głównym zadaniem jest efekt wizualny, który naprawdę zrobił niezłe wrażenie. Żetony akcji są najgrubszymi żetonami jakie kiedykolwiek miałem w rękach. Fajnie się je trzyma, ich ilustracje są wyraźne. Reszta żetonów to kafle w kolorach graczy, kwartałów miast - równie grube, na pewno wytrzymają wiele rozgrywek. Wszystkie informacje na nich zawarte są czytelne i od razu wiemy jak działają. Dodatkowo, wszystkie kartonowe elementy bardzo łatwo wypchnąć z wyprasek - nie rwą się, nie zostają żadne, denerwujące resztki kartonu.            Monety i żetony z wizerunkiem symbolu Ulm, czyli wróblem są nieco cieńsze, ale równie wyraźne i dobrze zrobione. Nie mam zastrzeżeń. Największy smaczek Ulm, czyli składana katedra na pierwszy rzut oka wydaje się skomplikowana do złożenia - w instrukcji znajdziemy dużą ilustrację jak to zrobić, to bardzo, bardzo proste działanie. Jeśli miałbym coś wtrącić, to zalecam, by nie rozkładać i nie składać jej za każdym razem - zgięcia na katedrze mogłyby nie wytrzymać. Dno pudełka jest na tyle głębokie, by złożona katedra mogła tam w spokoju leżeć.      Karty w Ulmdzielą się na 3 rodzaje. Pierwsze z nich to karty katedry, drugie to handlowe, a trzeci typ to kroniki Ulm. Wszystkie mają odrębne ilustracje, łatwo je rozpoznać, a informacje na nich zawarte są szczegółowo przedstawione dzięki grafikom lub tekstem, który został dobrze napisany i rozplanowany. Działanie poszczególnych kart zostało podzielone zgodnie z zasadami gry - możemy je wyłożyć do swojego obszaru gry lub odłożyć na stos kart odrzuconych - działania te również zostały odpowiednio podzielone. Grafiki są czytelne, a ilustracje klimatyczne.              Przygotowanie gry również jest proste i dobrze wytłumaczone. Zarówno dla początkujących jak i planszówkowych geeków będzie to sama przyjemność. Sama rozgrywka jest trochę bardziej skomplikowana, jednak jest to spowodowane bardziej mnogością decyzji, które możemy podjąć i dużą liczbą akcji, które mogą dać sporo punktów. Mechanicznie, Ulm prezentuje się naprawdę dobrze, a co najważniejsze, innowacyjnie - mechanizm wypychania żetonów akcji daje mnóstwo frajdy i trzeba tak kombinować by wykonywanie akcji dawało nam maksimum punktów.      Na początku wspominałem o międzynarodowym wydaniu za granicą, których staram się omijać. W Polsce, za wydania Ulm będzie odpowiadać wydawnictwo Sharp Games i co cieszy bardziej, w pudełku znajdziemy tylko i wyłącznie polskie wydanie. Stąd, cena, a zwłaszcza early birds podczas kampanii powinny być na o wiele niższym poziomie niż wydanie międzynarodowe. Już teraz zachęcam Was wsparcia kampanii, która rusza na początku lutego - Ulm prezentuje się znakomicie, a pierwsze partie potwierdzają tylko, że to bardzo dobra gra.

Przygotowanie gry również jest proste i dobrze wytłumaczone. Zarówno dla początkujących jak i planszówkowych geeków będzie to sama przyjemność. Sama rozgrywka jest trochę bardziej skomplikowana, jednak jest to spowodowane bardziej mnogością decyzji, które możemy podjąć i dużą liczbą akcji, które mogą dać sporo punktów. Mechanicznie, Ulm prezentuje się naprawdę dobrze, a co najważniejsze, innowacyjnie - mechanizm wypychania żetonów akcji daje mnóstwo frajdy i trzeba tak kombinować by wykonywanie akcji dawało nam maksimum punktów.



Na początku wspominałem o międzynarodowym wydaniu za granicą, których staram się omijać. W Polsce, za wydania Ulm będzie odpowiadać wydawnictwo Sharp Games i co cieszy bardziej, w pudełku znajdziemy tylko i wyłącznie polskie wydanie. Stąd, cena, a zwłaszcza early birds podczas kampanii powinny być na o wiele niższym poziomie niż wydanie międzynarodowe. Już teraz zachęcam Was wsparcia kampanii, która rusza na początku lutego - Ulm prezentuje się znakomicie, a pierwsze partie potwierdzają tylko, że to bardzo dobra gra.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz