Karciana hybryda, czyli Munchkin: Lista Skarbów. Recenzja.



Pamiętam taki okres w moim życiu, gdzie planszówki dopiero wchodziły do mojego życia, a moja wiedza na ich temat nie była zbyt duża. Moją pierwszą planszówką była Talisman, tak jak zapewne sporej liczby współczesnych graczy. Drugim tytułem w jaki się zaopatrzyłem, był kultowy już List Miłosny. 16 kart, małe pudełko, a masa zabawy. Zakochałem się w tej grze - jej ilustracjach, mechanice i emocjach jakie potrafi dać. Po kilku latach znowu mam okazję rozegrać partyjkę w grę stworzoną przez Seiji Kanai, tym razem jest to hybryda wyżej wspomnianego Listu i uniwersum Munchkina.


Za co zapłacisz?

Munchkin: Lista Skarbów to swoista hybryda. Mechanicznie nic się nie zmieniło od czasów Listu Miłosnego, natomiast gracze otrzymają inne grafiki. Munchkin to już gra legenda, która do świata planszówek zaprosiła tysiące graczy. Specyficzne ilustracje, niebanalny humor i fajny klimat starych RPG-ów - te cechy od razu skierują myśli każdego fana gier planszowych w stronę Munchkina. I tak, zamiast Strażniczki, w Liście Skarbów otrzymamy Roślinę Doniczkową, Księżniczkę zastąpiła Kupa Skarbów, itd. Dodatkowo, w pudełku została dodana karta do oryginalnego Munchkina ze wzmocnieniem potwora. Wielkość pudełka, kart, a nawet objętość instrukcji nie uległa zmianom. Czy warto wydać 19,90 zł na reedycje popularnej gry karcianej? Moim zdaniem warto, nawet jeśli Twój egzemplarz Listu Miłosnego jest w tragicznym stanie.


Hybryda?

Połączenie Listu Miłosnego i Munchkina było strzałem w dziesiątkę. To dwa, uzupełniające się tytuły - oba potrafią być wredne i pełne negatywnej interakcji, a z drugiej strony potrafią dać masę zabawy i pozytywnych emocji. Myślę, że początkującym graczom będę pokazywał Listę Skarbów, a to z bardzo prostej przyczyny. Gracze mogą zainteresować się przy okazji dwoma, innymi tytułami, czyli oryginalnym Listem Miłosnym, jego pierwotnymi grafikami oraz Muchkinem, który nadal nie traci na popularności, a oferuje naprawdę sporo dobrej zabawy. Świetna sprawa!


Mechanicznie, Lista Skarbów to dokładnie to samo co List Miłosny, po szczegółowy opis zasad zapraszam do lektury recenzji Listu Miłosnego [RECENZJA]. Nadal każdy z graczy może odpaść, zanim zagra swoją kartę, nadal możecie uśmiać się do łez podczas gry i nadal jest to przyjemny i szybki filler przed cięższymi tytułami. List Miłosny i Lista Skarbów to takie same produkty, z jedną różnicą, czyli grafikami. Oba tytuły dają mnóstwo radości i z chęcią będę trzymał je na swojej półce.



Czy to ma sens?

Stworzenie hybrydy Listu Miłosnego i Munchkina wyszło naprawdę dobrze. Nie dość, że odświeżono już leciwy tytuł, dodano świetne ilustracje z Munchkina, to na nowo można cieszyć się grą, mimo rozegrania kilkudziesięciu, jeśli nie kilkuset partii w oryginalną wersję gry. Zachęcam Was do sprawdzenia Listy Skarbów - na pewno nie będziecie zawiedzeni.

Za udostępnienie gry do recenzji dziękuję



Data wydania 2017
Liczba graczy 2-4
Sugerowana liczba graczy 3-4
Czas gry 20 minut
Sugerowany wiek min. 10 lat
Polski wydawca Bard & Black Monk Games


Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz