Obecność - RECENZJA



Obcy to postać wręcz kultowa. Głównie, dzięki kapitalnym, klimatycznym filmom Ridleya Scotta z niezapomnianą rolą Sigourney Weaver. Teraz, dzięki wydawnictwu Games Factory Publishing sami będziemy mogli wcielić się w rolę przerażającego Obcego lub jednego z rozbitków na planecie Artemia w brutalnym pojedynku na śmierć i życie. Zapraszam na recenzję gry Obecność!

Za co zapłacisz?

Małe, poręczne pudełko skrywa składaną planszę punktacji, drewniane znaczniki, plastikowe żetony Obcego oraz karty, czyli danie główne. Bardzo podobają mi się żetony stwora - przypominają wagą i kształtem te od pokera, dobrze leżą w dłoni. Na kartach znajdziemy bardzo klimatyczne ilustracje, przedstawiające różne miejsca związane z planetą, na którą trafili astronauci, Artemią. Tekst na kartach jest zrozumiały i opisany w przejrzysty sposób, nie zdarzyła się sytuacja, w której musielibyśmy sięgać do instrukcji. SCD jest może ciut za wysoka, ale pamiętajcie, że grę możecie kupić o wiele taniej w różnych sklepach planszówkowych.

   Obcy to postać wręcz kultowa. Głównie, dzięki kapitalnym, klimatycznym filmom Ridleya Scotta z niezapomnianą rolą Sigourney Weaver. Teraz, dzięki wydawnictwu Games Factory Publishing sami będziemy mogli wcielić się w rolę przerażającego Obcego lub jednego z rozbitków na planecie Artemia w brutalnym pojedynku na śmierć i życie. Zapraszam na recenzję gry Obecność!   Za co zapłacisz?  Małe, poręczne pudełko skrywa składaną planszę punktacji, drewniane znaczniki, plastikowe żetony Obcego oraz karty, czyli danie główne. Bardzo podobają mi się żetony stwora - przypominają wagą i kształtem te od pokera, dobrze leżą w dłoni. Na kartach znajdziemy bardzo klimatyczne ilustracje, przedstawiające różne miejsca związane z planetą, na którą trafili astronauci, Artemią. Tekst na kartach jest zrozumiały i opisany w przejrzysty sposób, nie zdarzyła się sytuacja, w której musielibyśmy sięgać do instrukcji. SCD jest może ciut za wysoka, ale pamiętajcie, że grę możecie kupić o wiele taniej w różnych sklepach planszówkowych.    Jak grać?  Zasady gry Obecność są banalnie proste. Jedna z osób biorących udział w grze wciela się w rolę obcego, który pragnie zasymilować przybyszów z ekosystemem swojej planety, reszta to nieszczęśni astronauci, którzy muszą współpracować by przetrwać i uciec statkiem ratunkowym, który już jest w drodze. Każda runda jest podzielona na 4 fazy: w pierwszej drużyna rozbitków naradza się między sobą, gdzie chcą się udać, jaki mają plan - co ważniejsze, muszą komunikować się na głos, tak by Obcy dobrze ich słyszał. W tej fazie każdy z astronautów musi wybrać jedną kartę z początkową lokacją oznaczoną numerem od 1 do 5. Druga faza to ruch Obcego - umieszcza na jednej lokacji swój żeton. Trzecia faza to odkrywanie kart. Rozbitkowie pokazują wybrane lokalizacje - jeśli nie ma na nich żetonu Obcego mogą wykonać akcję związaną z lokacją. Spotkanie z Obcym jest dość bolesne - rozbitek traci jeden ze znaczników determinacji, a Obcy dostaje jeden punkt. Czwarta faza to faza czyszczenia. Karty odkładamy na stosy kart odrzuconych, rozbitkowie dostają jeden punkt, a Obcy dobiera karty. Kto pierwszy dotrze do pola z gwiazdką na planszy punktacji - wygrywa!       Artemia  W tej prostocie tkwi naprawdę dobra gra planszowa. Na początku nie jest łatwo - Obcy wydaje się być na zwycięskiej pozycji - zna planetę, widzi odrzucone karty przeciwników, ma dodatkowe karty polowania, które mogą mocno utrudnić misję astronautów. Jego droga punktowa do zwycięstwa również jest krótsza, ale jest na to wyjaśnienie - Obcy zdobędzie jeden punkt tylko wtedy, gdy kogoś złapie - jego przeciwnicy zawsze na koniec rundy otrzymają taką zdobycz. To niejako implikuje całość gry i narzuca jej styl. Po kilku partiach jest tylko lepiej, wiemy jak oszukać bestię, jak działają poszczególne karty, jak i kiedy najlepiej je wykorzystywać.  Co nie zmienia faktu, że Obecność jest bardzo regrywalnym tytułem. Nawet grając w tym składzie, dziesiąta partia z kolei może wyglądać całkiem inaczej - zachowania astronautów, karty przetrwania, polowania wyznaczają pewną losowość, która chwilami może pomóc jak i przeszkodzić, którejś drużynie. Nadal najważniejszym elementem Obecności jest dobra taktyka, umiejętność porozumiewania się i oszukiwania.    Alien vs Pr.., Astronauci  Gra jako Obcy, a jako astronauta to całkiem inne bajki. Obcy ma szereg kart, dodatkowych znaczników, które mogą mu pomóc w odniesieniu zwycięstwa. Jednak astronauci nie są tacy głupi -wiedzą o czyhającym niebezpieczeństwie, ostrożnie dobierają słowa, ich ruchy muszą być przemyślane i rozważne. Początkowe lokacje nie są kluczem do zwycięstwa - te nowo odkryte niosą za sobą dodatkowe zdolności, które warto szybko wykorzystywać. Oczywiście, istnieje ryzyko, że Obcy rzuci się od razu w to miejsce, ale można ją wykiwać. I to czyni Obecność naprawdę dobrą grą.    Myślę, że największą przeszkodą w czerpaniu przyjemności z rozgrywki jest porozumiewanie się. "Ale jak mamy gadać i planować, kiedy Ty słyszysz?" - to pytanie pojawiało się bardzo często, gdy pokazywałem Obecność nowej grupie. Fakt, na początku może być ciężko i dziwnie - nie miałem żadnego pomysłu jak przekazać grupie mój plan, ani w jaki sposób pokazać im gdzie powinniśmy się teraz udać. Oczywiście, można blefować, ale czy druga osoba nas zrozumie? Trzeba pamiętać o Obcym siedzącym po drugiej stronie stołu - oczywisty blef jest o wiele gorszy od spontanicznego wyboru.   2 vs 7  Obecność to gra od 2 do aż 7 osób. Sześcioosobowa grupa astronautów to prawdziwy chaos. Zwłaszcza w początkowej grupie, której ciężko się dogadać, a to ich pierwsza partia w Obecność. W tym szaleństwie może być metoda - ciężko podglądać wszystkie odrzucone karty, jednocześnie słuchać rozmów przeciwników. Wiem, że są grupy, które grają w takim właśnie składzie i czerpią z tego mega zabawę. Gra we dwoje na nie przekonała. Jest to po prosty pojedynek umysłów, Obcy ma o wiele trudniej i w większości takich partii to on właśnie przegrywał. Myślę, że takie pojedynki bardziej przypominają szachy - nie ma w tym za grosz klimatu, nad stołem roznosi się przytłaczająca atmosfera ciszy, przerywana okrzykami radości Obcego, gdy uda mu się złapać rozbitka. Obecność zyskuje o wiele więcej w większej grupie - to rozmowy nad stołem, planowanie ruchów, blef są istotą gry. W takich momentach nabiera większych rumieńców, a pojedynek Obcy vs rozbitkowie obfituje w emocje.       Werdykt  O Obecności słyszałem przed targami w Essen, jednak nie wzbudziła we mnie żadnych, większych emocji, ot kolejna gra w kosmosie o pojedynku Obcego z rozbitkami - taki schemat widziałem już kilkukrotnie. Miałem okazję zagrać w anglojęzyczną wersję gry pod koniec 2016 roku i wtedy coś drgnęło. A dzięki Games Factory Publishing mogłem rozegrać więcej partii, w spolszczonej wersji gry i Obecność okazała się sporym zaskoczeniem. Asymetryczna rozgrywka została naprawdę dobrze przemyślana i dopasowana do całej mechaniki. Oczywiście, wiele zależy od nastawienia i komunikacji graczy, jednak nie zmienia to faktu, że Obecność to gra, do której z miłą chęcią usiądę i wcielę się w rolę Obcego lub biednego, zagubionego astronauty.  Za przekazanie gry do recenzji dziękuję        Rok wydania 2017 Liczba graczy 2-7 Sugerowana liczba graczy 4-5 Czas gry 45 minut Sugerowany wiek min. 10 lat Polski wydawca Games Factory Publishing

Jak grać?

Zasady gry Obecność są banalnie proste. Jedna z osób biorących udział w grze wciela się w rolę obcego, który pragnie zasymilować przybyszów z ekosystemem swojej planety, reszta to nieszczęśni astronauci, którzy muszą współpracować by przetrwać i uciec statkiem ratunkowym, który już jest w drodze. Każda runda jest podzielona na 4 fazy: w pierwszej drużyna rozbitków naradza się między sobą, gdzie chcą się udać, jaki mają plan - co ważniejsze, muszą komunikować się na głos, tak by Obcy dobrze ich słyszał. W tej fazie każdy z astronautów musi wybrać jedną kartę z początkową lokacją oznaczoną numerem od 1 do 5. Druga faza to ruch Obcego - umieszcza na jednej lokacji swój żeton. Trzecia faza to odkrywanie kart. Rozbitkowie pokazują wybrane lokalizacje - jeśli nie ma na nich żetonu Obcego mogą wykonać akcję związaną z lokacją. Spotkanie z Obcym jest dość bolesne - rozbitek traci jeden ze znaczników determinacji, a Obcy dostaje jeden punkt. Czwarta faza to faza czyszczenia. Karty odkładamy na stosy kart odrzuconych, rozbitkowie dostają jeden punkt, a Obcy dobiera karty. Kto pierwszy dotrze do pola z gwiazdką na planszy punktacji - wygrywa!

   Obcy to postać wręcz kultowa. Głównie, dzięki kapitalnym, klimatycznym filmom Ridleya Scotta z niezapomnianą rolą Sigourney Weaver. Teraz, dzięki wydawnictwu Games Factory Publishing sami będziemy mogli wcielić się w rolę przerażającego Obcego lub jednego z rozbitków na planecie Artemia w brutalnym pojedynku na śmierć i życie. Zapraszam na recenzję gry Obecność!   Za co zapłacisz?  Małe, poręczne pudełko skrywa składaną planszę punktacji, drewniane znaczniki, plastikowe żetony Obcego oraz karty, czyli danie główne. Bardzo podobają mi się żetony stwora - przypominają wagą i kształtem te od pokera, dobrze leżą w dłoni. Na kartach znajdziemy bardzo klimatyczne ilustracje, przedstawiające różne miejsca związane z planetą, na którą trafili astronauci, Artemią. Tekst na kartach jest zrozumiały i opisany w przejrzysty sposób, nie zdarzyła się sytuacja, w której musielibyśmy sięgać do instrukcji. SCD jest może ciut za wysoka, ale pamiętajcie, że grę możecie kupić o wiele taniej w różnych sklepach planszówkowych.    Jak grać?  Zasady gry Obecność są banalnie proste. Jedna z osób biorących udział w grze wciela się w rolę obcego, który pragnie zasymilować przybyszów z ekosystemem swojej planety, reszta to nieszczęśni astronauci, którzy muszą współpracować by przetrwać i uciec statkiem ratunkowym, który już jest w drodze. Każda runda jest podzielona na 4 fazy: w pierwszej drużyna rozbitków naradza się między sobą, gdzie chcą się udać, jaki mają plan - co ważniejsze, muszą komunikować się na głos, tak by Obcy dobrze ich słyszał. W tej fazie każdy z astronautów musi wybrać jedną kartę z początkową lokacją oznaczoną numerem od 1 do 5. Druga faza to ruch Obcego - umieszcza na jednej lokacji swój żeton. Trzecia faza to odkrywanie kart. Rozbitkowie pokazują wybrane lokalizacje - jeśli nie ma na nich żetonu Obcego mogą wykonać akcję związaną z lokacją. Spotkanie z Obcym jest dość bolesne - rozbitek traci jeden ze znaczników determinacji, a Obcy dostaje jeden punkt. Czwarta faza to faza czyszczenia. Karty odkładamy na stosy kart odrzuconych, rozbitkowie dostają jeden punkt, a Obcy dobiera karty. Kto pierwszy dotrze do pola z gwiazdką na planszy punktacji - wygrywa!       Artemia  W tej prostocie tkwi naprawdę dobra gra planszowa. Na początku nie jest łatwo - Obcy wydaje się być na zwycięskiej pozycji - zna planetę, widzi odrzucone karty przeciwników, ma dodatkowe karty polowania, które mogą mocno utrudnić misję astronautów. Jego droga punktowa do zwycięstwa również jest krótsza, ale jest na to wyjaśnienie - Obcy zdobędzie jeden punkt tylko wtedy, gdy kogoś złapie - jego przeciwnicy zawsze na koniec rundy otrzymają taką zdobycz. To niejako implikuje całość gry i narzuca jej styl. Po kilku partiach jest tylko lepiej, wiemy jak oszukać bestię, jak działają poszczególne karty, jak i kiedy najlepiej je wykorzystywać.  Co nie zmienia faktu, że Obecność jest bardzo regrywalnym tytułem. Nawet grając w tym składzie, dziesiąta partia z kolei może wyglądać całkiem inaczej - zachowania astronautów, karty przetrwania, polowania wyznaczają pewną losowość, która chwilami może pomóc jak i przeszkodzić, którejś drużynie. Nadal najważniejszym elementem Obecności jest dobra taktyka, umiejętność porozumiewania się i oszukiwania.    Alien vs Pr.., Astronauci  Gra jako Obcy, a jako astronauta to całkiem inne bajki. Obcy ma szereg kart, dodatkowych znaczników, które mogą mu pomóc w odniesieniu zwycięstwa. Jednak astronauci nie są tacy głupi -wiedzą o czyhającym niebezpieczeństwie, ostrożnie dobierają słowa, ich ruchy muszą być przemyślane i rozważne. Początkowe lokacje nie są kluczem do zwycięstwa - te nowo odkryte niosą za sobą dodatkowe zdolności, które warto szybko wykorzystywać. Oczywiście, istnieje ryzyko, że Obcy rzuci się od razu w to miejsce, ale można ją wykiwać. I to czyni Obecność naprawdę dobrą grą.    Myślę, że największą przeszkodą w czerpaniu przyjemności z rozgrywki jest porozumiewanie się. "Ale jak mamy gadać i planować, kiedy Ty słyszysz?" - to pytanie pojawiało się bardzo często, gdy pokazywałem Obecność nowej grupie. Fakt, na początku może być ciężko i dziwnie - nie miałem żadnego pomysłu jak przekazać grupie mój plan, ani w jaki sposób pokazać im gdzie powinniśmy się teraz udać. Oczywiście, można blefować, ale czy druga osoba nas zrozumie? Trzeba pamiętać o Obcym siedzącym po drugiej stronie stołu - oczywisty blef jest o wiele gorszy od spontanicznego wyboru.   2 vs 7  Obecność to gra od 2 do aż 7 osób. Sześcioosobowa grupa astronautów to prawdziwy chaos. Zwłaszcza w początkowej grupie, której ciężko się dogadać, a to ich pierwsza partia w Obecność. W tym szaleństwie może być metoda - ciężko podglądać wszystkie odrzucone karty, jednocześnie słuchać rozmów przeciwników. Wiem, że są grupy, które grają w takim właśnie składzie i czerpią z tego mega zabawę. Gra we dwoje na nie przekonała. Jest to po prosty pojedynek umysłów, Obcy ma o wiele trudniej i w większości takich partii to on właśnie przegrywał. Myślę, że takie pojedynki bardziej przypominają szachy - nie ma w tym za grosz klimatu, nad stołem roznosi się przytłaczająca atmosfera ciszy, przerywana okrzykami radości Obcego, gdy uda mu się złapać rozbitka. Obecność zyskuje o wiele więcej w większej grupie - to rozmowy nad stołem, planowanie ruchów, blef są istotą gry. W takich momentach nabiera większych rumieńców, a pojedynek Obcy vs rozbitkowie obfituje w emocje.       Werdykt  O Obecności słyszałem przed targami w Essen, jednak nie wzbudziła we mnie żadnych, większych emocji, ot kolejna gra w kosmosie o pojedynku Obcego z rozbitkami - taki schemat widziałem już kilkukrotnie. Miałem okazję zagrać w anglojęzyczną wersję gry pod koniec 2016 roku i wtedy coś drgnęło. A dzięki Games Factory Publishing mogłem rozegrać więcej partii, w spolszczonej wersji gry i Obecność okazała się sporym zaskoczeniem. Asymetryczna rozgrywka została naprawdę dobrze przemyślana i dopasowana do całej mechaniki. Oczywiście, wiele zależy od nastawienia i komunikacji graczy, jednak nie zmienia to faktu, że Obecność to gra, do której z miłą chęcią usiądę i wcielę się w rolę Obcego lub biednego, zagubionego astronauty.  Za przekazanie gry do recenzji dziękuję        Rok wydania 2017 Liczba graczy 2-7 Sugerowana liczba graczy 4-5 Czas gry 45 minut Sugerowany wiek min. 10 lat Polski wydawca Games Factory Publishing


Artemia

W tej prostocie tkwi naprawdę dobra gra planszowa. Na początku nie jest łatwo - Obcy wydaje się być na zwycięskiej pozycji - zna planetę, widzi odrzucone karty przeciwników, ma dodatkowe karty polowania, które mogą mocno utrudnić misję astronautów. Jego droga punktowa do zwycięstwa również jest krótsza, ale jest na to wyjaśnienie - Obcy zdobędzie jeden punkt tylko wtedy, gdy kogoś złapie - jego przeciwnicy zawsze na koniec rundy otrzymają taką zdobycz. To niejako implikuje całość gry i narzuca jej styl. Po kilku partiach jest tylko lepiej, wiemy jak oszukać bestię, jak działają poszczególne karty, jak i kiedy najlepiej je wykorzystywać.

Co nie zmienia faktu, że Obecność jest bardzo regrywalnym tytułem. Nawet grając w tym składzie, dziesiąta partia z kolei może wyglądać całkiem inaczej - zachowania astronautów, karty przetrwania, polowania wyznaczają pewną losowość, która chwilami może pomóc jak i przeszkodzić, którejś drużynie. Nadal najważniejszym elementem Obecności jest dobra taktyka, umiejętność porozumiewania się i oszukiwania.

   Obcy to postać wręcz kultowa. Głównie, dzięki kapitalnym, klimatycznym filmom Ridleya Scotta z niezapomnianą rolą Sigourney Weaver. Teraz, dzięki wydawnictwu Games Factory Publishing sami będziemy mogli wcielić się w rolę przerażającego Obcego lub jednego z rozbitków na planecie Artemia w brutalnym pojedynku na śmierć i życie. Zapraszam na recenzję gry Obecność!   Za co zapłacisz?  Małe, poręczne pudełko skrywa składaną planszę punktacji, drewniane znaczniki, plastikowe żetony Obcego oraz karty, czyli danie główne. Bardzo podobają mi się żetony stwora - przypominają wagą i kształtem te od pokera, dobrze leżą w dłoni. Na kartach znajdziemy bardzo klimatyczne ilustracje, przedstawiające różne miejsca związane z planetą, na którą trafili astronauci, Artemią. Tekst na kartach jest zrozumiały i opisany w przejrzysty sposób, nie zdarzyła się sytuacja, w której musielibyśmy sięgać do instrukcji. SCD jest może ciut za wysoka, ale pamiętajcie, że grę możecie kupić o wiele taniej w różnych sklepach planszówkowych.    Jak grać?  Zasady gry Obecność są banalnie proste. Jedna z osób biorących udział w grze wciela się w rolę obcego, który pragnie zasymilować przybyszów z ekosystemem swojej planety, reszta to nieszczęśni astronauci, którzy muszą współpracować by przetrwać i uciec statkiem ratunkowym, który już jest w drodze. Każda runda jest podzielona na 4 fazy: w pierwszej drużyna rozbitków naradza się między sobą, gdzie chcą się udać, jaki mają plan - co ważniejsze, muszą komunikować się na głos, tak by Obcy dobrze ich słyszał. W tej fazie każdy z astronautów musi wybrać jedną kartę z początkową lokacją oznaczoną numerem od 1 do 5. Druga faza to ruch Obcego - umieszcza na jednej lokacji swój żeton. Trzecia faza to odkrywanie kart. Rozbitkowie pokazują wybrane lokalizacje - jeśli nie ma na nich żetonu Obcego mogą wykonać akcję związaną z lokacją. Spotkanie z Obcym jest dość bolesne - rozbitek traci jeden ze znaczników determinacji, a Obcy dostaje jeden punkt. Czwarta faza to faza czyszczenia. Karty odkładamy na stosy kart odrzuconych, rozbitkowie dostają jeden punkt, a Obcy dobiera karty. Kto pierwszy dotrze do pola z gwiazdką na planszy punktacji - wygrywa!       Artemia  W tej prostocie tkwi naprawdę dobra gra planszowa. Na początku nie jest łatwo - Obcy wydaje się być na zwycięskiej pozycji - zna planetę, widzi odrzucone karty przeciwników, ma dodatkowe karty polowania, które mogą mocno utrudnić misję astronautów. Jego droga punktowa do zwycięstwa również jest krótsza, ale jest na to wyjaśnienie - Obcy zdobędzie jeden punkt tylko wtedy, gdy kogoś złapie - jego przeciwnicy zawsze na koniec rundy otrzymają taką zdobycz. To niejako implikuje całość gry i narzuca jej styl. Po kilku partiach jest tylko lepiej, wiemy jak oszukać bestię, jak działają poszczególne karty, jak i kiedy najlepiej je wykorzystywać.  Co nie zmienia faktu, że Obecność jest bardzo regrywalnym tytułem. Nawet grając w tym składzie, dziesiąta partia z kolei może wyglądać całkiem inaczej - zachowania astronautów, karty przetrwania, polowania wyznaczają pewną losowość, która chwilami może pomóc jak i przeszkodzić, którejś drużynie. Nadal najważniejszym elementem Obecności jest dobra taktyka, umiejętność porozumiewania się i oszukiwania.    Alien vs Pr.., Astronauci  Gra jako Obcy, a jako astronauta to całkiem inne bajki. Obcy ma szereg kart, dodatkowych znaczników, które mogą mu pomóc w odniesieniu zwycięstwa. Jednak astronauci nie są tacy głupi -wiedzą o czyhającym niebezpieczeństwie, ostrożnie dobierają słowa, ich ruchy muszą być przemyślane i rozważne. Początkowe lokacje nie są kluczem do zwycięstwa - te nowo odkryte niosą za sobą dodatkowe zdolności, które warto szybko wykorzystywać. Oczywiście, istnieje ryzyko, że Obcy rzuci się od razu w to miejsce, ale można ją wykiwać. I to czyni Obecność naprawdę dobrą grą.    Myślę, że największą przeszkodą w czerpaniu przyjemności z rozgrywki jest porozumiewanie się. "Ale jak mamy gadać i planować, kiedy Ty słyszysz?" - to pytanie pojawiało się bardzo często, gdy pokazywałem Obecność nowej grupie. Fakt, na początku może być ciężko i dziwnie - nie miałem żadnego pomysłu jak przekazać grupie mój plan, ani w jaki sposób pokazać im gdzie powinniśmy się teraz udać. Oczywiście, można blefować, ale czy druga osoba nas zrozumie? Trzeba pamiętać o Obcym siedzącym po drugiej stronie stołu - oczywisty blef jest o wiele gorszy od spontanicznego wyboru.   2 vs 7  Obecność to gra od 2 do aż 7 osób. Sześcioosobowa grupa astronautów to prawdziwy chaos. Zwłaszcza w początkowej grupie, której ciężko się dogadać, a to ich pierwsza partia w Obecność. W tym szaleństwie może być metoda - ciężko podglądać wszystkie odrzucone karty, jednocześnie słuchać rozmów przeciwników. Wiem, że są grupy, które grają w takim właśnie składzie i czerpią z tego mega zabawę. Gra we dwoje na nie przekonała. Jest to po prosty pojedynek umysłów, Obcy ma o wiele trudniej i w większości takich partii to on właśnie przegrywał. Myślę, że takie pojedynki bardziej przypominają szachy - nie ma w tym za grosz klimatu, nad stołem roznosi się przytłaczająca atmosfera ciszy, przerywana okrzykami radości Obcego, gdy uda mu się złapać rozbitka. Obecność zyskuje o wiele więcej w większej grupie - to rozmowy nad stołem, planowanie ruchów, blef są istotą gry. W takich momentach nabiera większych rumieńców, a pojedynek Obcy vs rozbitkowie obfituje w emocje.       Werdykt  O Obecności słyszałem przed targami w Essen, jednak nie wzbudziła we mnie żadnych, większych emocji, ot kolejna gra w kosmosie o pojedynku Obcego z rozbitkami - taki schemat widziałem już kilkukrotnie. Miałem okazję zagrać w anglojęzyczną wersję gry pod koniec 2016 roku i wtedy coś drgnęło. A dzięki Games Factory Publishing mogłem rozegrać więcej partii, w spolszczonej wersji gry i Obecność okazała się sporym zaskoczeniem. Asymetryczna rozgrywka została naprawdę dobrze przemyślana i dopasowana do całej mechaniki. Oczywiście, wiele zależy od nastawienia i komunikacji graczy, jednak nie zmienia to faktu, że Obecność to gra, do której z miłą chęcią usiądę i wcielę się w rolę Obcego lub biednego, zagubionego astronauty.  Za przekazanie gry do recenzji dziękuję        Rok wydania 2017 Liczba graczy 2-7 Sugerowana liczba graczy 4-5 Czas gry 45 minut Sugerowany wiek min. 10 lat Polski wydawca Games Factory Publishing

Alien vs Pr.., Astronauci

Gra jako Obcy, a jako astronauta to całkiem inne bajki. Obcy ma szereg kart, dodatkowych znaczników, które mogą mu pomóc w odniesieniu zwycięstwa. Jednak astronauci nie są tacy głupi -wiedzą o czyhającym niebezpieczeństwie, ostrożnie dobierają słowa, ich ruchy muszą być przemyślane i rozważne. Początkowe lokacje nie są kluczem do zwycięstwa - te nowo odkryte niosą za sobą dodatkowe zdolności, które warto szybko wykorzystywać. Oczywiście, istnieje ryzyko, że Obcy rzuci się od razu w to miejsce, ale można ją wykiwać. I to czyni Obecność naprawdę dobrą grą.


Myślę, że największą przeszkodą w czerpaniu przyjemności z rozgrywki jest porozumiewanie się. "Ale jak mamy gadać i planować, kiedy Ty słyszysz?" - to pytanie pojawiało się bardzo często, gdy pokazywałem Obecność nowej grupie. Fakt, na początku może być ciężko i dziwnie - nie miałem żadnego pomysłu jak przekazać grupie mój plan, ani w jaki sposób pokazać im gdzie powinniśmy się teraz udać. Oczywiście, można blefować, ale czy druga osoba nas zrozumie? Trzeba pamiętać o Obcym siedzącym po drugiej stronie stołu - oczywisty blef jest o wiele gorszy od spontanicznego wyboru.

2 vs 7

Obecność to gra od 2 do aż 7 osób. Sześcioosobowa grupa astronautów to prawdziwy chaos. Zwłaszcza w początkowej grupie, której ciężko się dogadać, a to ich pierwsza partia w Obecność. W tym szaleństwie może być metoda - ciężko podglądać wszystkie odrzucone karty, jednocześnie słuchać rozmów przeciwników. Wiem, że są grupy, które grają w takim właśnie składzie i czerpią z tego mega zabawę. Gra we dwoje na nie przekonała. Jest to po prosty pojedynek umysłów, Obcy ma o wiele trudniej i w większości takich partii to on właśnie przegrywał. Myślę, że takie pojedynki bardziej przypominają szachy - nie ma w tym za grosz klimatu, nad stołem roznosi się przytłaczająca atmosfera ciszy, przerywana okrzykami radości Obcego, gdy uda mu się złapać rozbitka. Obecność zyskuje o wiele więcej w większej grupie - to rozmowy nad stołem, planowanie ruchów, blef są istotą gry. W takich momentach nabiera większych rumieńców, a pojedynek Obcy vs rozbitkowie obfituje w emocje.



Werdykt

O Obecności słyszałem przed targami w Essen, jednak nie wzbudziła we mnie żadnych, większych emocji, ot kolejna gra w kosmosie o pojedynku Obcego z rozbitkami - taki schemat widziałem już kilkukrotnie. Miałem okazję zagrać w anglojęzyczną wersję gry pod koniec 2016 roku i wtedy coś drgnęło. A dzięki Games Factory Publishing mogłem rozegrać więcej partii, w spolszczonej wersji gry i Obecność okazała się sporym zaskoczeniem. Asymetryczna rozgrywka została naprawdę dobrze przemyślana i dopasowana do całej mechaniki. Oczywiście, wiele zależy od nastawienia i komunikacji graczy, jednak nie zmienia to faktu, że Obecność to gra, do której z miłą chęcią usiądę i wcielę się w rolę Obcego lub biednego, zagubionego astronauty.

Za przekazanie gry do recenzji dziękuję

   Obcy to postać wręcz kultowa. Głównie, dzięki kapitalnym, klimatycznym filmom Ridleya Scotta z niezapomnianą rolą Sigourney Weaver. Teraz, dzięki wydawnictwu Games Factory Publishing sami będziemy mogli wcielić się w rolę przerażającego Obcego lub jednego z rozbitków na planecie Artemia w brutalnym pojedynku na śmierć i życie. Zapraszam na recenzję gry Obecność!   Za co zapłacisz?  Małe, poręczne pudełko skrywa składaną planszę punktacji, drewniane znaczniki, plastikowe żetony Obcego oraz karty, czyli danie główne. Bardzo podobają mi się żetony stwora - przypominają wagą i kształtem te od pokera, dobrze leżą w dłoni. Na kartach znajdziemy bardzo klimatyczne ilustracje, przedstawiające różne miejsca związane z planetą, na którą trafili astronauci, Artemią. Tekst na kartach jest zrozumiały i opisany w przejrzysty sposób, nie zdarzyła się sytuacja, w której musielibyśmy sięgać do instrukcji. SCD jest może ciut za wysoka, ale pamiętajcie, że grę możecie kupić o wiele taniej w różnych sklepach planszówkowych.    Jak grać?  Zasady gry Obecność są banalnie proste. Jedna z osób biorących udział w grze wciela się w rolę obcego, który pragnie zasymilować przybyszów z ekosystemem swojej planety, reszta to nieszczęśni astronauci, którzy muszą współpracować by przetrwać i uciec statkiem ratunkowym, który już jest w drodze. Każda runda jest podzielona na 4 fazy: w pierwszej drużyna rozbitków naradza się między sobą, gdzie chcą się udać, jaki mają plan - co ważniejsze, muszą komunikować się na głos, tak by Obcy dobrze ich słyszał. W tej fazie każdy z astronautów musi wybrać jedną kartę z początkową lokacją oznaczoną numerem od 1 do 5. Druga faza to ruch Obcego - umieszcza na jednej lokacji swój żeton. Trzecia faza to odkrywanie kart. Rozbitkowie pokazują wybrane lokalizacje - jeśli nie ma na nich żetonu Obcego mogą wykonać akcję związaną z lokacją. Spotkanie z Obcym jest dość bolesne - rozbitek traci jeden ze znaczników determinacji, a Obcy dostaje jeden punkt. Czwarta faza to faza czyszczenia. Karty odkładamy na stosy kart odrzuconych, rozbitkowie dostają jeden punkt, a Obcy dobiera karty. Kto pierwszy dotrze do pola z gwiazdką na planszy punktacji - wygrywa!       Artemia  W tej prostocie tkwi naprawdę dobra gra planszowa. Na początku nie jest łatwo - Obcy wydaje się być na zwycięskiej pozycji - zna planetę, widzi odrzucone karty przeciwników, ma dodatkowe karty polowania, które mogą mocno utrudnić misję astronautów. Jego droga punktowa do zwycięstwa również jest krótsza, ale jest na to wyjaśnienie - Obcy zdobędzie jeden punkt tylko wtedy, gdy kogoś złapie - jego przeciwnicy zawsze na koniec rundy otrzymają taką zdobycz. To niejako implikuje całość gry i narzuca jej styl. Po kilku partiach jest tylko lepiej, wiemy jak oszukać bestię, jak działają poszczególne karty, jak i kiedy najlepiej je wykorzystywać.  Co nie zmienia faktu, że Obecność jest bardzo regrywalnym tytułem. Nawet grając w tym składzie, dziesiąta partia z kolei może wyglądać całkiem inaczej - zachowania astronautów, karty przetrwania, polowania wyznaczają pewną losowość, która chwilami może pomóc jak i przeszkodzić, którejś drużynie. Nadal najważniejszym elementem Obecności jest dobra taktyka, umiejętność porozumiewania się i oszukiwania.    Alien vs Pr.., Astronauci  Gra jako Obcy, a jako astronauta to całkiem inne bajki. Obcy ma szereg kart, dodatkowych znaczników, które mogą mu pomóc w odniesieniu zwycięstwa. Jednak astronauci nie są tacy głupi -wiedzą o czyhającym niebezpieczeństwie, ostrożnie dobierają słowa, ich ruchy muszą być przemyślane i rozważne. Początkowe lokacje nie są kluczem do zwycięstwa - te nowo odkryte niosą za sobą dodatkowe zdolności, które warto szybko wykorzystywać. Oczywiście, istnieje ryzyko, że Obcy rzuci się od razu w to miejsce, ale można ją wykiwać. I to czyni Obecność naprawdę dobrą grą.    Myślę, że największą przeszkodą w czerpaniu przyjemności z rozgrywki jest porozumiewanie się. "Ale jak mamy gadać i planować, kiedy Ty słyszysz?" - to pytanie pojawiało się bardzo często, gdy pokazywałem Obecność nowej grupie. Fakt, na początku może być ciężko i dziwnie - nie miałem żadnego pomysłu jak przekazać grupie mój plan, ani w jaki sposób pokazać im gdzie powinniśmy się teraz udać. Oczywiście, można blefować, ale czy druga osoba nas zrozumie? Trzeba pamiętać o Obcym siedzącym po drugiej stronie stołu - oczywisty blef jest o wiele gorszy od spontanicznego wyboru.   2 vs 7  Obecność to gra od 2 do aż 7 osób. Sześcioosobowa grupa astronautów to prawdziwy chaos. Zwłaszcza w początkowej grupie, której ciężko się dogadać, a to ich pierwsza partia w Obecność. W tym szaleństwie może być metoda - ciężko podglądać wszystkie odrzucone karty, jednocześnie słuchać rozmów przeciwników. Wiem, że są grupy, które grają w takim właśnie składzie i czerpią z tego mega zabawę. Gra we dwoje na nie przekonała. Jest to po prosty pojedynek umysłów, Obcy ma o wiele trudniej i w większości takich partii to on właśnie przegrywał. Myślę, że takie pojedynki bardziej przypominają szachy - nie ma w tym za grosz klimatu, nad stołem roznosi się przytłaczająca atmosfera ciszy, przerywana okrzykami radości Obcego, gdy uda mu się złapać rozbitka. Obecność zyskuje o wiele więcej w większej grupie - to rozmowy nad stołem, planowanie ruchów, blef są istotą gry. W takich momentach nabiera większych rumieńców, a pojedynek Obcy vs rozbitkowie obfituje w emocje.       Werdykt  O Obecności słyszałem przed targami w Essen, jednak nie wzbudziła we mnie żadnych, większych emocji, ot kolejna gra w kosmosie o pojedynku Obcego z rozbitkami - taki schemat widziałem już kilkukrotnie. Miałem okazję zagrać w anglojęzyczną wersję gry pod koniec 2016 roku i wtedy coś drgnęło. A dzięki Games Factory Publishing mogłem rozegrać więcej partii, w spolszczonej wersji gry i Obecność okazała się sporym zaskoczeniem. Asymetryczna rozgrywka została naprawdę dobrze przemyślana i dopasowana do całej mechaniki. Oczywiście, wiele zależy od nastawienia i komunikacji graczy, jednak nie zmienia to faktu, że Obecność to gra, do której z miłą chęcią usiądę i wcielę się w rolę Obcego lub biednego, zagubionego astronauty.  Za przekazanie gry do recenzji dziękuję        Rok wydania 2017 Liczba graczy 2-7 Sugerowana liczba graczy 4-5 Czas gry 45 minut Sugerowany wiek min. 10 lat Polski wydawca Games Factory Publishing

   Obcy to postać wręcz kultowa. Głównie, dzięki kapitalnym, klimatycznym filmom Ridleya Scotta z niezapomnianą rolą Sigourney Weaver. Teraz, dzięki wydawnictwu Games Factory Publishing sami będziemy mogli wcielić się w rolę przerażającego Obcego lub jednego z rozbitków na planecie Artemia w brutalnym pojedynku na śmierć i życie. Zapraszam na recenzję gry Obecność!   Za co zapłacisz?  Małe, poręczne pudełko skrywa składaną planszę punktacji, drewniane znaczniki, plastikowe żetony Obcego oraz karty, czyli danie główne. Bardzo podobają mi się żetony stwora - przypominają wagą i kształtem te od pokera, dobrze leżą w dłoni. Na kartach znajdziemy bardzo klimatyczne ilustracje, przedstawiające różne miejsca związane z planetą, na którą trafili astronauci, Artemią. Tekst na kartach jest zrozumiały i opisany w przejrzysty sposób, nie zdarzyła się sytuacja, w której musielibyśmy sięgać do instrukcji. SCD jest może ciut za wysoka, ale pamiętajcie, że grę możecie kupić o wiele taniej w różnych sklepach planszówkowych.    Jak grać?  Zasady gry Obecność są banalnie proste. Jedna z osób biorących udział w grze wciela się w rolę obcego, który pragnie zasymilować przybyszów z ekosystemem swojej planety, reszta to nieszczęśni astronauci, którzy muszą współpracować by przetrwać i uciec statkiem ratunkowym, który już jest w drodze. Każda runda jest podzielona na 4 fazy: w pierwszej drużyna rozbitków naradza się między sobą, gdzie chcą się udać, jaki mają plan - co ważniejsze, muszą komunikować się na głos, tak by Obcy dobrze ich słyszał. W tej fazie każdy z astronautów musi wybrać jedną kartę z początkową lokacją oznaczoną numerem od 1 do 5. Druga faza to ruch Obcego - umieszcza na jednej lokacji swój żeton. Trzecia faza to odkrywanie kart. Rozbitkowie pokazują wybrane lokalizacje - jeśli nie ma na nich żetonu Obcego mogą wykonać akcję związaną z lokacją. Spotkanie z Obcym jest dość bolesne - rozbitek traci jeden ze znaczników determinacji, a Obcy dostaje jeden punkt. Czwarta faza to faza czyszczenia. Karty odkładamy na stosy kart odrzuconych, rozbitkowie dostają jeden punkt, a Obcy dobiera karty. Kto pierwszy dotrze do pola z gwiazdką na planszy punktacji - wygrywa!       Artemia  W tej prostocie tkwi naprawdę dobra gra planszowa. Na początku nie jest łatwo - Obcy wydaje się być na zwycięskiej pozycji - zna planetę, widzi odrzucone karty przeciwników, ma dodatkowe karty polowania, które mogą mocno utrudnić misję astronautów. Jego droga punktowa do zwycięstwa również jest krótsza, ale jest na to wyjaśnienie - Obcy zdobędzie jeden punkt tylko wtedy, gdy kogoś złapie - jego przeciwnicy zawsze na koniec rundy otrzymają taką zdobycz. To niejako implikuje całość gry i narzuca jej styl. Po kilku partiach jest tylko lepiej, wiemy jak oszukać bestię, jak działają poszczególne karty, jak i kiedy najlepiej je wykorzystywać.  Co nie zmienia faktu, że Obecność jest bardzo regrywalnym tytułem. Nawet grając w tym składzie, dziesiąta partia z kolei może wyglądać całkiem inaczej - zachowania astronautów, karty przetrwania, polowania wyznaczają pewną losowość, która chwilami może pomóc jak i przeszkodzić, którejś drużynie. Nadal najważniejszym elementem Obecności jest dobra taktyka, umiejętność porozumiewania się i oszukiwania.    Alien vs Pr.., Astronauci  Gra jako Obcy, a jako astronauta to całkiem inne bajki. Obcy ma szereg kart, dodatkowych znaczników, które mogą mu pomóc w odniesieniu zwycięstwa. Jednak astronauci nie są tacy głupi -wiedzą o czyhającym niebezpieczeństwie, ostrożnie dobierają słowa, ich ruchy muszą być przemyślane i rozważne. Początkowe lokacje nie są kluczem do zwycięstwa - te nowo odkryte niosą za sobą dodatkowe zdolności, które warto szybko wykorzystywać. Oczywiście, istnieje ryzyko, że Obcy rzuci się od razu w to miejsce, ale można ją wykiwać. I to czyni Obecność naprawdę dobrą grą.    Myślę, że największą przeszkodą w czerpaniu przyjemności z rozgrywki jest porozumiewanie się. "Ale jak mamy gadać i planować, kiedy Ty słyszysz?" - to pytanie pojawiało się bardzo często, gdy pokazywałem Obecność nowej grupie. Fakt, na początku może być ciężko i dziwnie - nie miałem żadnego pomysłu jak przekazać grupie mój plan, ani w jaki sposób pokazać im gdzie powinniśmy się teraz udać. Oczywiście, można blefować, ale czy druga osoba nas zrozumie? Trzeba pamiętać o Obcym siedzącym po drugiej stronie stołu - oczywisty blef jest o wiele gorszy od spontanicznego wyboru.   2 vs 7  Obecność to gra od 2 do aż 7 osób. Sześcioosobowa grupa astronautów to prawdziwy chaos. Zwłaszcza w początkowej grupie, której ciężko się dogadać, a to ich pierwsza partia w Obecność. W tym szaleństwie może być metoda - ciężko podglądać wszystkie odrzucone karty, jednocześnie słuchać rozmów przeciwników. Wiem, że są grupy, które grają w takim właśnie składzie i czerpią z tego mega zabawę. Gra we dwoje na nie przekonała. Jest to po prosty pojedynek umysłów, Obcy ma o wiele trudniej i w większości takich partii to on właśnie przegrywał. Myślę, że takie pojedynki bardziej przypominają szachy - nie ma w tym za grosz klimatu, nad stołem roznosi się przytłaczająca atmosfera ciszy, przerywana okrzykami radości Obcego, gdy uda mu się złapać rozbitka. Obecność zyskuje o wiele więcej w większej grupie - to rozmowy nad stołem, planowanie ruchów, blef są istotą gry. W takich momentach nabiera większych rumieńców, a pojedynek Obcy vs rozbitkowie obfituje w emocje.       Werdykt  O Obecności słyszałem przed targami w Essen, jednak nie wzbudziła we mnie żadnych, większych emocji, ot kolejna gra w kosmosie o pojedynku Obcego z rozbitkami - taki schemat widziałem już kilkukrotnie. Miałem okazję zagrać w anglojęzyczną wersję gry pod koniec 2016 roku i wtedy coś drgnęło. A dzięki Games Factory Publishing mogłem rozegrać więcej partii, w spolszczonej wersji gry i Obecność okazała się sporym zaskoczeniem. Asymetryczna rozgrywka została naprawdę dobrze przemyślana i dopasowana do całej mechaniki. Oczywiście, wiele zależy od nastawienia i komunikacji graczy, jednak nie zmienia to faktu, że Obecność to gra, do której z miłą chęcią usiądę i wcielę się w rolę Obcego lub biednego, zagubionego astronauty.  Za przekazanie gry do recenzji dziękuję        Rok wydania 2017 Liczba graczy 2-7 Sugerowana liczba graczy 4-5 Czas gry 45 minut Sugerowany wiek min. 10 lat Polski wydawca Games Factory Publishing


Rok wydania 2017
Liczba graczy 2-7
Sugerowana liczba graczy 4-5
Czas gry 45 minut
Sugerowany wiek min. 10 lat
Polski wydawca Games Factory Publishing
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz