Najeźdźcy z Północy - UNBOXING



Wikingowie coraz częściej pojawiają się na stołach graczy. Liczba tytułów na rynku z groźnymi mieszkańcami Skandynawii w roli głównej pojawia się coraz więcej, czyżby to był prawdziwy renesans barbarzyńców? W ostatnich dniach w moje ręce trafiła jedna z nowości wydawnictwa Games Factory - Najeźdźcy z Północy z niezwykle interesująco zmodyfikowanym mechanizmem worker placement. Do zakupu gry skusiła mnie właśnie wspomniana mechanika oraz opinie graczy i recenzentów, którzy zgodnie twierdzili, że tytuł spodoba się w gronie rodziny jak i znajomych, którzy lubują się w cięższych tytułach. Przygodę z Wikingami zaczynamy od unboxingu, zapraszam!

Pierwszy kontakt

Pudełko to pierwszy element, na który należy zwrócić uwagę. Jest kwadratowe, jednak jego rozmiar jest dużo mniejszy od tych standardowych, a środek skrywa naprawdę sporych rozmiarów planszę. Brawa dla Games Factory za oszczędność miejsca w pudełku, dzięki czemu mamy tam niewiele powietrza. Wypraska umieszczona w pudełku jest dopasowana do wszystkich elementów, jednak po założeniu koszulek na karty i schowania ich do woreczka strunowego boję się je włożyć do miejsca na nie przeznaczone. Myślę, że będą ściśnięte w taki sposób, że wygną się w jedną stronę.

   Wikingowie coraz częściej pojawiają się na stołach graczy. Liczba tytułów na rynku z groźnymi mieszkańcami Skandynawii w roli głównej pojawia się coraz więcej, czyżby to był prawdziwy renesans barbarzyńców? W ostatnich dniach w moje ręce trafiła jedna z nowości wydawnictwa Games Factory - Najeźdźcy z Północy z niezwykle interesująco zmodyfikowanym mechanizmem worker placement. Do zakupu gry skusiła mnie właśnie wspomniana mechanika oraz opinie graczy i recenzentów, którzy zgodnie twierdzili, że tytuł spodoba się w gronie rodziny jak i znajomych, którzy lubują się w cięższych tytułach. Przygodę z Wikingami zaczynamy od unboxingu, zapraszam!  Pudełko to pierwszy element, na który należy zwrócić uwagę. Jest kwadratowe, jednak jego rozmiar jest dużo mniejszy od tych standardowych, a środek skrywa naprawdę sporych rozmiarów planszę. Brawa dla Games Factory za oszczędność miejsca w pudełku, dzięki czemu mamy tam niewiele powietrza. Wypraska umieszczona w pudełku jest dopasowana do wszystkich elementów, jednak po założeniu koszulek na karty i schowania ich do woreczka strunowego boję się je włożyć do miejsca na nie przeznaczone. Myślę, że będą ściśnięte w taki sposób, że wygną się w jedną stronę.    Instrukcja to dobrze napisany tekst, z grubsza tłumaczący wszystkie zasady. W jednym przypadku musiałem dopytać na forum planszówkowym o jedną zasadę. Główne mechaniki gry są zrozumiale wyjaśnione i dobrze opisane, brakuje może ilustracji z przykładami (część graczy woli takie ikonografiki), ale nie przeszkadza to w odbiorze tekstu.      Plansza jest wyraźnie podzielona na dwa regiony, niejako nawiązując do określonych akcji, które możemy wykonać podczas swojej tury. Mamy wioskę Wikingów,w której będziemy zdobywać nowe pionki oraz wymieniać surowce na karty i ich używać, a na północy różnego rodzaju budynki, które będziemy mogli grabić i palić. Każdy z nich ma odpowiednio dopasowaną nazwę, zdobycze punktowe oraz opisane wymagania stawiane graczom, którzy zechcą go najechać. Jest kolorowo, każdy tor punktowy jest wyraźnie oddzielony od reszty, myślę, że plansza Najeźdźców z Północy jest jedną z najbardziej przejrzystych plansz.        Poziom wykonania wszystkich elementów gry stoi na wysokim poziomie. Zacznijmy od kart. Każda z nich ma swoją nazwę, ilustrację wojownika, akcje, koszt oraz wartość ataku. Przy okazji zakupów, zdecydowałem się na koszulkowanie kart - wybór padł na najczęściej polecane koszulki Mayday Standard America. Jak widać na zdjęciach, są lekko za duże, zwłaszcza na szerokość kart, mam tylko nadzieję, że nie będzie to przeszkadzało w ich użytkowaniu.      Żetony w grze Najeźdźcy z Północy są odpowiednio grube i spełnią oczekiwania większości graczy. Pionki robotników oraz surowców, które możemy zdobyć w ciągu gry są bardzo dobrze wykonane. Faktura drewna nie prześwituje, powiem więcej, wydaje się, że nałożona ilość farby na pionki jest aż zbyt duża. Oczywiście nie przeszkadza to w ich użytkowaniu. Poszczególne surowce różnią się między sobą kształtem oraz kolorem, dzięki czemu wyraźnie widać co jest czym.      Całość prezentuje się naprawdę znakomicie i już nie mogę się doczekać pierwszych partii. A te już dzisiaj - tak jak pisałem w TYM wpisie, Najeźdźcy z Północy wyruszyli ze mną w podróż do rodzinnego miasta, gdzie będę miał okazję ich przetestować. Recenzja już wkrótce!  Plusy:  - świetne wykonanie - przejrzyste zasady - bardzo wygodne pudełko - czytelna plansza  Minusy:  - nijaka wypraska

Instrukcja to dobrze napisany tekst, z grubsza tłumaczący wszystkie zasady. W jednym przypadku musiałem dopytać na forum planszówkowym o jedną zasadę. Główne mechaniki gry są zrozumiale wyjaśnione i dobrze opisane, brakuje może ilustracji z przykładami (część graczy woli takie ikonografiki), ale nie przeszkadza to w odbiorze tekstu.


   Wikingowie coraz częściej pojawiają się na stołach graczy. Liczba tytułów na rynku z groźnymi mieszkańcami Skandynawii w roli głównej pojawia się coraz więcej, czyżby to był prawdziwy renesans barbarzyńców? W ostatnich dniach w moje ręce trafiła jedna z nowości wydawnictwa Games Factory - Najeźdźcy z Północy z niezwykle interesująco zmodyfikowanym mechanizmem worker placement. Do zakupu gry skusiła mnie właśnie wspomniana mechanika oraz opinie graczy i recenzentów, którzy zgodnie twierdzili, że tytuł spodoba się w gronie rodziny jak i znajomych, którzy lubują się w cięższych tytułach. Przygodę z Wikingami zaczynamy od unboxingu, zapraszam!  Pudełko to pierwszy element, na który należy zwrócić uwagę. Jest kwadratowe, jednak jego rozmiar jest dużo mniejszy od tych standardowych, a środek skrywa naprawdę sporych rozmiarów planszę. Brawa dla Games Factory za oszczędność miejsca w pudełku, dzięki czemu mamy tam niewiele powietrza. Wypraska umieszczona w pudełku jest dopasowana do wszystkich elementów, jednak po założeniu koszulek na karty i schowania ich do woreczka strunowego boję się je włożyć do miejsca na nie przeznaczone. Myślę, że będą ściśnięte w taki sposób, że wygną się w jedną stronę.    Instrukcja to dobrze napisany tekst, z grubsza tłumaczący wszystkie zasady. W jednym przypadku musiałem dopytać na forum planszówkowym o jedną zasadę. Główne mechaniki gry są zrozumiale wyjaśnione i dobrze opisane, brakuje może ilustracji z przykładami (część graczy woli takie ikonografiki), ale nie przeszkadza to w odbiorze tekstu.      Plansza jest wyraźnie podzielona na dwa regiony, niejako nawiązując do określonych akcji, które możemy wykonać podczas swojej tury. Mamy wioskę Wikingów,w której będziemy zdobywać nowe pionki oraz wymieniać surowce na karty i ich używać, a na północy różnego rodzaju budynki, które będziemy mogli grabić i palić. Każdy z nich ma odpowiednio dopasowaną nazwę, zdobycze punktowe oraz opisane wymagania stawiane graczom, którzy zechcą go najechać. Jest kolorowo, każdy tor punktowy jest wyraźnie oddzielony od reszty, myślę, że plansza Najeźdźców z Północy jest jedną z najbardziej przejrzystych plansz.        Poziom wykonania wszystkich elementów gry stoi na wysokim poziomie. Zacznijmy od kart. Każda z nich ma swoją nazwę, ilustrację wojownika, akcje, koszt oraz wartość ataku. Przy okazji zakupów, zdecydowałem się na koszulkowanie kart - wybór padł na najczęściej polecane koszulki Mayday Standard America. Jak widać na zdjęciach, są lekko za duże, zwłaszcza na szerokość kart, mam tylko nadzieję, że nie będzie to przeszkadzało w ich użytkowaniu.      Żetony w grze Najeźdźcy z Północy są odpowiednio grube i spełnią oczekiwania większości graczy. Pionki robotników oraz surowców, które możemy zdobyć w ciągu gry są bardzo dobrze wykonane. Faktura drewna nie prześwituje, powiem więcej, wydaje się, że nałożona ilość farby na pionki jest aż zbyt duża. Oczywiście nie przeszkadza to w ich użytkowaniu. Poszczególne surowce różnią się między sobą kształtem oraz kolorem, dzięki czemu wyraźnie widać co jest czym.      Całość prezentuje się naprawdę znakomicie i już nie mogę się doczekać pierwszych partii. A te już dzisiaj - tak jak pisałem w TYM wpisie, Najeźdźcy z Północy wyruszyli ze mną w podróż do rodzinnego miasta, gdzie będę miał okazję ich przetestować. Recenzja już wkrótce!  Plusy:  - świetne wykonanie - przejrzyste zasady - bardzo wygodne pudełko - czytelna plansza  Minusy:  - nijaka wypraska

Wrażenia

Plansza jest wyraźnie podzielona na dwa regiony, niejako nawiązując do określonych akcji, które możemy wykonać podczas swojej tury. Mamy wioskę Wikingów,w której będziemy zdobywać nowe pionki oraz wymieniać surowce na karty i ich używać, a na północy różnego rodzaju budynki, które będziemy mogli grabić i palić. Każdy z nich ma odpowiednio dopasowaną nazwę, zdobycze punktowe oraz opisane wymagania stawiane graczom, którzy zechcą go najechać. Jest kolorowo, każdy tor punktowy jest wyraźnie oddzielony od reszty, myślę, że plansza Najeźdźców z Północy jest jedną z najbardziej przejrzystych plansz.


   Wikingowie coraz częściej pojawiają się na stołach graczy. Liczba tytułów na rynku z groźnymi mieszkańcami Skandynawii w roli głównej pojawia się coraz więcej, czyżby to był prawdziwy renesans barbarzyńców? W ostatnich dniach w moje ręce trafiła jedna z nowości wydawnictwa Games Factory - Najeźdźcy z Północy z niezwykle interesująco zmodyfikowanym mechanizmem worker placement. Do zakupu gry skusiła mnie właśnie wspomniana mechanika oraz opinie graczy i recenzentów, którzy zgodnie twierdzili, że tytuł spodoba się w gronie rodziny jak i znajomych, którzy lubują się w cięższych tytułach. Przygodę z Wikingami zaczynamy od unboxingu, zapraszam!  Pudełko to pierwszy element, na który należy zwrócić uwagę. Jest kwadratowe, jednak jego rozmiar jest dużo mniejszy od tych standardowych, a środek skrywa naprawdę sporych rozmiarów planszę. Brawa dla Games Factory za oszczędność miejsca w pudełku, dzięki czemu mamy tam niewiele powietrza. Wypraska umieszczona w pudełku jest dopasowana do wszystkich elementów, jednak po założeniu koszulek na karty i schowania ich do woreczka strunowego boję się je włożyć do miejsca na nie przeznaczone. Myślę, że będą ściśnięte w taki sposób, że wygną się w jedną stronę.    Instrukcja to dobrze napisany tekst, z grubsza tłumaczący wszystkie zasady. W jednym przypadku musiałem dopytać na forum planszówkowym o jedną zasadę. Główne mechaniki gry są zrozumiale wyjaśnione i dobrze opisane, brakuje może ilustracji z przykładami (część graczy woli takie ikonografiki), ale nie przeszkadza to w odbiorze tekstu.      Plansza jest wyraźnie podzielona na dwa regiony, niejako nawiązując do określonych akcji, które możemy wykonać podczas swojej tury. Mamy wioskę Wikingów,w której będziemy zdobywać nowe pionki oraz wymieniać surowce na karty i ich używać, a na północy różnego rodzaju budynki, które będziemy mogli grabić i palić. Każdy z nich ma odpowiednio dopasowaną nazwę, zdobycze punktowe oraz opisane wymagania stawiane graczom, którzy zechcą go najechać. Jest kolorowo, każdy tor punktowy jest wyraźnie oddzielony od reszty, myślę, że plansza Najeźdźców z Północy jest jedną z najbardziej przejrzystych plansz.        Poziom wykonania wszystkich elementów gry stoi na wysokim poziomie. Zacznijmy od kart. Każda z nich ma swoją nazwę, ilustrację wojownika, akcje, koszt oraz wartość ataku. Przy okazji zakupów, zdecydowałem się na koszulkowanie kart - wybór padł na najczęściej polecane koszulki Mayday Standard America. Jak widać na zdjęciach, są lekko za duże, zwłaszcza na szerokość kart, mam tylko nadzieję, że nie będzie to przeszkadzało w ich użytkowaniu.      Żetony w grze Najeźdźcy z Północy są odpowiednio grube i spełnią oczekiwania większości graczy. Pionki robotników oraz surowców, które możemy zdobyć w ciągu gry są bardzo dobrze wykonane. Faktura drewna nie prześwituje, powiem więcej, wydaje się, że nałożona ilość farby na pionki jest aż zbyt duża. Oczywiście nie przeszkadza to w ich użytkowaniu. Poszczególne surowce różnią się między sobą kształtem oraz kolorem, dzięki czemu wyraźnie widać co jest czym.      Całość prezentuje się naprawdę znakomicie i już nie mogę się doczekać pierwszych partii. A te już dzisiaj - tak jak pisałem w TYM wpisie, Najeźdźcy z Północy wyruszyli ze mną w podróż do rodzinnego miasta, gdzie będę miał okazję ich przetestować. Recenzja już wkrótce!  Plusy:  - świetne wykonanie - przejrzyste zasady - bardzo wygodne pudełko - czytelna plansza  Minusy:  - nijaka wypraska


Poziom wykonania wszystkich elementów gry stoi na wysokim poziomie. Zacznijmy od kart. Każda z nich ma swoją nazwę, ilustrację wojownika, akcje, koszt oraz wartość ataku. Przy okazji zakupów, zdecydowałem się na koszulkowanie kart - wybór padł na najczęściej polecane koszulki Mayday Standard America. Jak widać na zdjęciach, są lekko za duże, zwłaszcza na szerokość kart, mam tylko nadzieję, że nie będzie to przeszkadzało w ich użytkowaniu.

   Wikingowie coraz częściej pojawiają się na stołach graczy. Liczba tytułów na rynku z groźnymi mieszkańcami Skandynawii w roli głównej pojawia się coraz więcej, czyżby to był prawdziwy renesans barbarzyńców? W ostatnich dniach w moje ręce trafiła jedna z nowości wydawnictwa Games Factory - Najeźdźcy z Północy z niezwykle interesująco zmodyfikowanym mechanizmem worker placement. Do zakupu gry skusiła mnie właśnie wspomniana mechanika oraz opinie graczy i recenzentów, którzy zgodnie twierdzili, że tytuł spodoba się w gronie rodziny jak i znajomych, którzy lubują się w cięższych tytułach. Przygodę z Wikingami zaczynamy od unboxingu, zapraszam!  Pudełko to pierwszy element, na który należy zwrócić uwagę. Jest kwadratowe, jednak jego rozmiar jest dużo mniejszy od tych standardowych, a środek skrywa naprawdę sporych rozmiarów planszę. Brawa dla Games Factory za oszczędność miejsca w pudełku, dzięki czemu mamy tam niewiele powietrza. Wypraska umieszczona w pudełku jest dopasowana do wszystkich elementów, jednak po założeniu koszulek na karty i schowania ich do woreczka strunowego boję się je włożyć do miejsca na nie przeznaczone. Myślę, że będą ściśnięte w taki sposób, że wygną się w jedną stronę.    Instrukcja to dobrze napisany tekst, z grubsza tłumaczący wszystkie zasady. W jednym przypadku musiałem dopytać na forum planszówkowym o jedną zasadę. Główne mechaniki gry są zrozumiale wyjaśnione i dobrze opisane, brakuje może ilustracji z przykładami (część graczy woli takie ikonografiki), ale nie przeszkadza to w odbiorze tekstu.      Plansza jest wyraźnie podzielona na dwa regiony, niejako nawiązując do określonych akcji, które możemy wykonać podczas swojej tury. Mamy wioskę Wikingów,w której będziemy zdobywać nowe pionki oraz wymieniać surowce na karty i ich używać, a na północy różnego rodzaju budynki, które będziemy mogli grabić i palić. Każdy z nich ma odpowiednio dopasowaną nazwę, zdobycze punktowe oraz opisane wymagania stawiane graczom, którzy zechcą go najechać. Jest kolorowo, każdy tor punktowy jest wyraźnie oddzielony od reszty, myślę, że plansza Najeźdźców z Północy jest jedną z najbardziej przejrzystych plansz.        Poziom wykonania wszystkich elementów gry stoi na wysokim poziomie. Zacznijmy od kart. Każda z nich ma swoją nazwę, ilustrację wojownika, akcje, koszt oraz wartość ataku. Przy okazji zakupów, zdecydowałem się na koszulkowanie kart - wybór padł na najczęściej polecane koszulki Mayday Standard America. Jak widać na zdjęciach, są lekko za duże, zwłaszcza na szerokość kart, mam tylko nadzieję, że nie będzie to przeszkadzało w ich użytkowaniu.      Żetony w grze Najeźdźcy z Północy są odpowiednio grube i spełnią oczekiwania większości graczy. Pionki robotników oraz surowców, które możemy zdobyć w ciągu gry są bardzo dobrze wykonane. Faktura drewna nie prześwituje, powiem więcej, wydaje się, że nałożona ilość farby na pionki jest aż zbyt duża. Oczywiście nie przeszkadza to w ich użytkowaniu. Poszczególne surowce różnią się między sobą kształtem oraz kolorem, dzięki czemu wyraźnie widać co jest czym.      Całość prezentuje się naprawdę znakomicie i już nie mogę się doczekać pierwszych partii. A te już dzisiaj - tak jak pisałem w TYM wpisie, Najeźdźcy z Północy wyruszyli ze mną w podróż do rodzinnego miasta, gdzie będę miał okazję ich przetestować. Recenzja już wkrótce!  Plusy:  - świetne wykonanie - przejrzyste zasady - bardzo wygodne pudełko - czytelna plansza  Minusy:  - nijaka wypraska


Żetony w grze Najeźdźcy z Północy są odpowiednio grube i spełnią oczekiwania większości graczy. Pionki robotników oraz surowców, które możemy zdobyć w ciągu gry są bardzo dobrze wykonane. Faktura drewna nie prześwituje, powiem więcej, wydaje się, że nałożona ilość farby na pionki jest aż zbyt duża. Oczywiście nie przeszkadza to w ich użytkowaniu. Poszczególne surowce różnią się między sobą kształtem oraz kolorem, dzięki czemu wyraźnie widać co jest czym.



Całość prezentuje się naprawdę znakomicie i już nie mogę się doczekać pierwszych partii. A te już dzisiaj - tak jak pisałem w TYM wpisie, Najeźdźcy z Północy wyruszyli ze mną w podróż do rodzinnego miasta, gdzie będę miał okazję ich przetestować. Recenzja już wkrótce!

Plusy:

- świetne wykonanie
- przejrzyste zasady
- bardzo wygodne pudełko
- czytelna plansza

Minusy:

- nijaka wypraska






Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz