Wyniki konkursu z grą Ulm!



W ubiegłą sobotę minęły trzy tygodnie od ogłoszenia konkursu, który zorganizowałem wraz z wydawnictwem Sharp Games. Do wygrania była ich nowość, czyli Ulm, hit zeszłorocznych targów w Essen. Poniżej znajdziecie zwycięską pracę!

Przypomnę, zadaniem konkursowym było w jak najciekawszy i kreatywny sposób opisać swój jeden dzień w średniowiecznym mieście. Na skrzynkę pocztową nadesłaliście 24 prace konkursowe, wszystkie były na naprawdę wysokim poziomie, jednak kilka z nich wyróżniało się pomysłowością oraz humorem. Wraz z Narzeczoną mieliśmy naprawdę twardy orzech do zgryzienia, musieliśmy się mocno zastanowić kogo nagrodzić. Jedak jedna z prac szczególnie wyróżniała szczególnie. To było coś, czego się kompletnie nie spodziewałem, a idealnie trafiło w moje gusta.

Zwycięzcą konkursu z grą Ulm zostaje...
.
.
.
.
Dominik Kubińśki!

Jego pracę w formie pdf-a prezentuję poniżej:





Jednak moją uwagę przykuła jeszcze jedna praca - to fragment opowiadania o Meeplu Zgrywizdrzała oraz Kostce Poczciwej i ich przygodach. Świetnie napisane, naprawdę dobrze mi się to czytało. Autorka, Dominika Sobel, za swoją pracę zostanie nagrodzona egzemplarzem gry Winnica od wydawnictwa Granna. Gratuluję :)

PRZYGODY MEEPLA ZGRYWIZDRZAŁA
Legenda jako też bohaterskie, wesołe i sławne przygody Meepla Zgywizdrzała i Kostki Poczciwej w kraju naddunajskim i gdzie indziej

Księga czwarta (odnalezione fragmenty)
Wtenczas obudził się Meepel Zgryzizdrzał pod drzewem. W głowie huczało mu jeszcze, że hej! „Wiele młynarz mąki przemiele, w Dunaju wody upłynie, a w Ulm bagiennych ziem się osuszy, aż mi to piwo z członków uleci…” – pomyślał trąc oczy i przeciągając się leniwie. Obserwowałam go, podśmiewując się w duchu, bo stan swój przedstawiał iście osobliwy.
– „Kde se pivo pije, tam se dobře žije!” – powiadają na Morawach. Prawda to, mój kumie Zgrywizdrzale?
Meepel jednakoż nic na to nie odpowiedział, łypną tylko okiem, skoczył, otrzepał juści pantalony i raz-dwa był gotów do nowej hecy. Zegar na ratuszowej wieży wybijał właśnie południe.
- Księżniczka Annette, córka jednorodna tego starego durnia Arnaulda z zamku, wyprawia dziś bal… – rzucił lekko i podrapał się w głowę – Może i my by tam, Kostuszko, zawitali? Może byś i Ty jakiego barona obejrzała…
- A Ty z hrabiną Wilhelminą zaś piwo wyduldał? – nie dałam skończył łotrzykowi, bo co się będzie naigrywał.
- Ty zgredzie, Munchkinie! – pogroził mi wesoło palcem. Widziałam azaliż ten błysk źreniczki – mnie w pole, ten huncwot chytry, nie wyprowadzi. Jak już zamiar jaki poweźmie, to i sam diabeł go od pomysłu nie odwiedzie.
Zebralimy się w końcu i poszli uliczką w stronę Fischerviertel, bo dziś targ był do samego wieczora, a żeby dostać się na zamek trzeba nam było jakie przyodzienie dostać, bo te łachmany, co mielimy na sobie to i ryby by w rzece podusiły. Co się to zresztą dziwić.. Żywot łazęgi i tułacza – po drodze ni miski, ni pracza. Trza było neue Kleider dostać sposobem.
***
Na targu ludziów było jak mrówków. Ciągnęły się kramy aż do Cytadeli. Tu kupiec z Istambułu piękne sukna sprzedaje, tu rolnik z Arle z żytem, dalej pirat z Portu Royal wyścig pędzących ślimaków urządza, tam jakiś kuglarz ku zachwycie dzieci małe wieże wyczarowuje… Gwarno i ciżba, a najwięcej plotek idzie o występkach i knowaniach króla, co miasto w ruinę – czy tam w bagno, bo przecież z niego powstało – obraca. W końcu jednak i na nas Fortuna łaskawie spogląda – dostalimy to, po cośmy przyszli. Meepel wraca z łupem – skromną, patchworkową sukienką i wymiętymi galotami.
- No, to teraz możemy szykować się na biesiadę – rzekł tylko.
Jak się tam dostaniemy, gdy hołota zaproszeń nie dostaje? Ech, to już na głowie Zgrywizdrzała…
***
Dłużył się czas do wieczora, włóczylimy się bez celu po miasteczku rozprawiając nad różnymi sprawami, ale pomału i Fischerviertel pustoszało, hałas ustawał, a słońce chyliło się ku zachodowi.
Odziani jak jacy szlachcianie, szlimy traktem do zamku, mijając pruskie domki, katedrę, w której gościł akurat mnich z Carcassonne i wieżę rzeźników, aż w końcu wyłonił się zamek.
Widać było, że zabawa już się zaczęła. Jak było minąć strażników? Popatrzyłam z rozmysłem na mojego kompana i zobaczyłam, że on juści co obmyślił. Podszedł żwawo do strażnika i tylko jedno zdanie mu szepnął, a ten zmierzywszy nas pogardliwie od góry do dołu, przesunął się i wpuścił do środka.
- Coś Ty mu rzekł?
- Że my przyszli wychodka dla gości pilnować.
Na takie argumenta to li zasłonę milczenia spuścić trzeba…
***
Sala cała w złocie, pięknie przystrojona kwiatami i wstęgami, lustra i żyrandole błyszczące. Muzykanty, piękne panie i panowie – wszyscy mili, żartami sypią, komplementy rozdają hojnie… Zgrywizdrzał zrazu zniknął gdzie z Wilhelminą. Wino, tańce – nikt nawet nie zauważył, że jakaś intryga się szykuje, aż tu nagle huk jak z armaty, olaboga! Jakiś krasnal wbiega na środek:
- To jest sabotaż i porwanie! Waszego nikczemnego władcę spotkała kara za niedotrzymanie słowa i butę! Dokładnie rok temu, za wykonanie karkołomnego zadania, obiecał mi rękę księżniczki. Gdy mi się to udało, tylko mnie wyśmiał. Ale ten się śmieje, kto się śmieje ostatni! Dziś spotkało go zasłużone upokorzenie!
I jak się pojawił, tak zniknął. Wszyscy zaczęli szeptać coraz głośniej i głośniej, straże biegały szukając niespodziewanego gościa, a Meepel wyrósł jakby spod ziemi i począł się śmiać jak hiena.
- Czy wiesz Ty, Kostko Poczciwa, gdzie ten nasz – pożal się Boże – król jest? – wychrypiał i nie czekając na odpowiedź nakazał – Wychyl się przez okiennicę, to zobaczysz.
Podeszłam do okna, Meepel lunetę mi podał. Widok na Ulm odbierał mowę, ale Zgrywizdrzał skierował przyrząd na lewo – tam, gdzieś hen, na błotnistym wzgórzu ktoś wychodek postawił, a w środku – przez dziurkę w drzwiach można było dostrzec – o zgrozo! Król uwięziony!
- Dostało się staremu draniowi. Ulm z bagna powstało, w bagno zdrajca je prawie obrócił, a teraz to bagno go pochłonie!
I śmiał się, i śmiał ten czort jeden, a tam gdzieś z dala… niemożliwe! Ten mikrus – krasnal – okiem tylko mrugnął. Albo tylko mi się zdawało…
(niewyraźny dopisek)
I ja tam byłem, ulmskie piwo piłem,
A com widział, w księdze zezwolić umieściłem…

M.Z.

Wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie serdecznie dziękuję za wszystkie prace! Wszystkie stały na naprawdę wysokim poziomie, jednak główna nagroda mogła powędrować do jednej osoby. Oczekujcie kolejnych konkursów, te już niedługo!
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz